Formuła 1 w Eleven       REKLAMA        KONTAKT        150 zł na OC/AC!      F1 MOŻESZ OBSTAWIAĆ NA EFORTUNA.PL     F1 TV PRO    SIMRACE

logo-powrot-roberta

MENU:

F1 Grand Prix of Spain

Wojna rozpoczęta – dla każdego coś nowego



To był wyścig pełen emocji! Niezależnie od tego, kto i w jakim stopniu zawinił, pewne rzeczy można było zrobić lepiej by wydźwięk całego wyścigu był inny i nie polaryzował tak stron tego, co już śmiało możemy nazywać konfliktem.

Kara

 

Tego tematu wolałbym już nie poruszać. Sędziowie podjęli decyzję, która nie była łatwa i chyba dobrze będzie nie wkładać ponownie kija w mrowisko. Według mnie była ona na granicy prawidłowej, choć ta granica nie jest „cienką czerwoną linią”.

Nie da się w motorsporcie ustalić tak czystych i przejrzystych reguł jak w wielu innych sportach. Zawsze będzie jakaś zmienna, która sprawi, że „podręcznikowe” zasady nie będą miały zastosowania. Tym podręcznikiem próbował w swoim mailu posłużyć się Toto Wolff, ale to nie zadziałało. Nie zawsze ten, który jest z przodu będzie dyktował warunki, nie zawsze zakręt będzie należał do tego, który jest po wewnętrznej. Tym razem było jeszcze trudniej ocenić sytuację i sztampowo podejść do sprawy.



Muszę jednak przyznać, że nie jestem zwolennikiem obecnie obowiązującej zasady, w myśl której skutki faulu nie wpływają na wysokość kary. I nie chodzi jedynie o skutki na torze, ale też w klasyfikacji generalnej. Chyba wszyscy zgodzimy się, że inną wagę miał wypadek Vettela i Raikkonena na ostatnim okrążeniu GP Austrii, gdy obaj jechali poza punktami, a inna jest „waga” wypadku dwóch liderów mistrzostw świata. (sytuacje z goła odmienne, dlatego nie ma sensu porównywanie tych kar). Ale jeżeli Red Bull decyduje się odebrać punkty Perezowi, byle tylko Lewis zdobył ich mniej, to widać, jak ciasna będzie to walka – być może do ostatniego wyścigu.

I być może dla mnie to w tej całej sprawie jest najbardziej drażniące – niewspółmierność. Bo jeżeli sędziowie uznali winę jednego z kierowców, to kara za nią powinna być bardziej adekwatna do skutków. Kilka lat temu ekipy uznały jednak, że skutki się nie liczą i sędziowie tego się trzymali. Mam jednak wrażenie, że to i tak kwestia mocno względna. Czy gdyby kierowcy tylko się o siebie otarli również byłaby kara? Zapewne byłoby „no further action”. A gdyby to Hamilton ucierpiał – w identycznej sytuacji Verstappen pojechałby dalej, a Lewis uszkodził zawieszenie – czy byłaby kara dla Anglika? Zapewne nie. Mówienie zatem, że kara lub jej wysokość nie zależą od skutków przewinienia, jest mało przekonujące.

A nawet jeżeli – według niektórych – był to „Racing incident” i obaj zawinili w równym stopniu, to z pozycji bezstronnego kibica te skutki również wydają się być rażąco dotkliwe dla tylko jednego kierowcy. Max stracił 25 punktów, a Red Bull 40. Ciało Maxa jest poobijane, podobnie jak budżet Red Bulla.

Jasne, Lewis dostał karę i być może była ona sprawiedliwa, biorąc pod uwagę skalę przewinienia za kierownicą. Ale ostatecznie okazała się ona żadną karą, bo auto mogło być naprawione przy czerwonej fladze. Gdyby nie przerwanie wyścigu, Hamilton musiałby zostać wycofany z powodu uszkodzonej obręczy. Lewis również był w stanie wygrać ten wyścig bez większego problemu.

mem

Nadal otwarte pozostaje pytanie, co z silnikiem. Max miał jeszcze po jednej darmowej wymianie każdego z elementów. Do końca sezonu jeszcze nawet 13 rund i jeżeli będzie już teraz musiał wejść w limit, to siłą rzeczy w jednym z ostatnich wyścigów może dostać karę za wymianę elementów. Honda wierzy, że niektóre z nich uda się uratować. „Kiedy zobaczyłem pierwsze ujęcia, gdy samochód został podniesiony, pomyślałem, że będzie dużo zniszczeń. Jednak w rzeczywistości wygląda na to, że uszkodzenia są mniejsze niż myśleliśmy” – mówi Toyoharu Tanabe, dyrektor techniczny Hondy.



silnik verstappen

Hamilton

 

W ostatnich 5 latach Lewis Hamilton nie miał w Formule 1 poważnej konkurencji do tytułu mistrza świata. Z całym szacunkiem, ale nie można było tak traktować Ferrari w sezonach 2017-2019. W sezonie 2016 Lewis miał potężnego rywala, choć sytuacja była nieco inna, bo tym rywalem był partner z zespołu.

Hamilton zdobywał tytuły przy okazji swoich innych aktywności – walki o planetę i równość (nie ma tu ironii, choć wczorajsze sprzątanie toru przez Seba Vettela pokazuje, że czasem bardziej liczą się czyny, a nie słowa). W nielicznych pojedynkach z Verstappenem odpuszczał. Nie było sensu walczyć skoro miał znacznie szybszy bolid, który ostatecznie dawał mu mistrzostwa.

W tym roku jednak coś się zmieniło. Po dwóch „odpuszczeniach” – na Imoli i w Barcelonie – Lewis zorientował się, mając 33 punkty straty do Maxa, że już dłużej odpuszczać nie może bo 8. tytuł mu odjedzie. Został na wewnętrznej i liczył na to, że do zderzenia nie dojdzie lub Max odpuści. Nie odpuścił.

Przywoływanie przez Lewisa w wypowiedziach po wyścigu przykładu Charlesa Leclerca, który w podobnej (ale nie takiej samej!) sytuacji odpuścił nie ma sensu. Dla Leclerca i Ferrari 2. miejsce to duży sukces. Dla Verstappena porażka. Dodatkowo oba manewry były inne, a i różnica prędkości między Mercedesem i Ferrari „delikatnie” inna niż między Mercedesem i Red Bullem.

Trudno obwiniać Lewisa za to, że wygrał. Od tego jest. Nie można też winić Mercedesa, że usunął Lewisowi z drogi Bottasa. Każda ekipa by tak zrobiła.



Myślę, że tym, co było w tej sytuacji zupełnie niepotrzebne, była celebracja Lewisa w takim stylu. Choć dziwnie mi pouczać kogoś, jak należy się cieszyć, to jednak Lewis wybiegł z auta jakby już teraz zdobył mistrzostwo świata, po tym jak wyprzedził 5 rywali w równorzędnych autach, wyratował kilka razy auto, pobił rekord toru o sekundę, a po drodze jeszcze przeprowadził przechodzącą kurę z pisklętami przez drogę. A w rzeczywistości wygrał po raz 8. na Silverstone i po raz 99. w karierze. Po tym jak odpadł jego największy rywal, a partner z zespołu oddał mu miejsce bez walki.

Jasne, Lewis miał przerwę w wygranych – bardzo długą jak na niego, a do tego wreszcie widział brytyjską publiczność na trybunach domowego toru. Ale mimo wszystko nie wypadało. Jeżeli twój największy rywal do tytułu jest w szpitalu po kolizji, za którą zostałeś ukarany przez sędziów, to wypada w jednym z pierwszych zdań podczas wywiadów wyrazić nadzieję, że rywal jest OK, powiedzieć, że to było pechowe zdarzenie, że nikt tego zderzenia nie chciał (a Lewis nie chciał i proszę, przestańcie opowiadać bajki, że to było celowe). A Lewis wyszedł i opowiadał jak to jest szczęśliwy i jak jest dumny, wspominając też, że nie zgadza się z decyzją sędziów. To tylko zaogniło sytuację. Dopiero potem, gdy ktoś podpowiedział Lewisowi jak to rozegrać, Anglik w wywiadach dla Sky zaczął troszczyć się o Maxa, deklarując chęć dyskusji. Swoją drogą, Lewis zdaje się nie lubić prawych tylnych opon Pirelli.

Mem 1

Niektórzy zwrócą uwagę, że przecież Lewis zapytał w komunikacie radiowym czy z Maxem wszystko OK. Jasne, ale chwilę wcześniej nadał narzekania jak to był z przodu, a Max na niego skręcił.

Kilka godzin po wyścigu i godzinę po komunikacie Maxa Verstappena, Lewis opublikował swoje oświadczenie: „Dziś mieliśmy przypomnienie niebezpieczeństwa tego sportu. Przesyłam moje najlepsze życzenia Maxowi, który jest niesamowitym rywalem. Cieszę się słysząc, że jest z nim OK. Zawsze będę jeździł ostro, ale zawsze czysto” – napisał Anglik. I słowo WILL brzmi tu jak ostrzeżenie.



Verstappen

 

Max przez lata walki o nic (czyt. wygram wyścig albo nie), wypracował sobie reputację bardzo agresywnego kierowcy. Po kilku zderzeniach z nim rywale zaczęli po prostu odpuszczać – szanując swoje miejsce, bolid czy zdrowie. Verstappen przyzwyczaił się do tego i myślał, że tym razem będzie tak samo. Nie było. Według mnie incydent był w większej części winą Hamiltona, a jednocześnie czuję, że Verstappen mógł zrobić więcej by uniknąć kontaktu. Bardzo dużo na tym stracił.

W swoim oświadczeniu po wyścigu Max raczej nie wyciszał sytuacji. „Cieszę się, że jestem cały. Jestem bardzo rozczarowany będąc wyrzuconym z wyścigu w ten sposób. Wymierzona kara nie pomaga nam i nie jest sprawiedliwą na niebezpieczny manewr wykonany przez Lewisa na torze. Celebracja, podczas gdy byłem w szpitalu była brakiem szacunku i niesportowym zachowaniem, ale idziemy dalej” – napisał. I to też jest ostrzeżenie.

Holender został wypisany ze szpitala i teraz z pewnością nie może doczekać się Węgier. I gdybym miał kota, to pewnie powiedziałby mi on to:

stefan

Szefowie

 

W przeciwieństwie do niektórych, zupełnie nie przejmuję się tym, co mówili po całej sytuacji przedstawiciele obu ekip. To tak jakby słuchać adwokatów dwóch spierających się stron w sądzie. Każdy przytoczy argumenty, które pasują jemu. To naturalne, że stają po stronie swoich kierowców i wysuwają głośne tezy. Kontynuując terminologię sądową, to jak prokurator, który zawsze powinien żądać wyższej kary dla oskarżonego. Taki element targowania.

Toto Wolff i Christian Horner już od dawna kontynuują w mediach dość zabawną wymianę poglądów, coś jak wymierzanie sobie policzków. Teraz chyba jednak założą rękawice.



Kibice

 

To chyba najmniej przyjemny element tego całego wywodu. Bo znów widać podział, których raczej powinniśmy mieć dość. Znów jest wiele osób, które okopują się na jednym stanowisku – niezależnie którym – i nie dopuszczają innego spojrzenia na tę bardzo trudną do oceny sytuację.

Spieranie się jest czymś normalnym, ważne żeby w tej dyskusji zachować umiar i nie posuwać się do obelg, wyzwisk i innych niepożądanych zjawisk. Widzimy, z jaką stanowczością FIA, F1 i Mercedes zareagowały na rasistowskie określenia wobec Lewisa, a potem dołączyły do nich inne ekipy.

Obrazki z trybun, gdy kibice wiwatują po wypadnięciu Maxa Verstappena, nie były przyjemne i przywołują kulturę kibicowania, której w F1 raczej nie chcemy powielać.



Cieszę się przy tym, że znaczna większość z Was umie przedstawić swoje zdanie w fajny sposób. I oby było tak dalej – dziękuję.

Na koniec

 

Podsumowując: Niezależnie od winy razi dysproporcja skutków. Razi też przesadna celebracja po wyścigu. W tej drugiej sprawie można było zachować się znacznie lepiej, powodując mniejszy „kwas” i mniejszy spór pomiędzy „best fanami” a pozostałymi kibicami.

Mleko się rozlało i możemy cieszyć się z tego, że mamy wreszcie w F1 rywalizację totalną – taką, jaką pamiętamy z czasów naszej młodości – niezależnie od tego, czy owa młodość była w połowie lat 70, 80, 90 czy 2000-ych.



Podziel się wpisem:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Najnowsze wpisy na blogu:

baner-RK2020

Najnowsze wpisy

Archiwum

Tego dnia w F1 - 8 czerwca

Podczas testów Porsche ginie Ludovico Scarfiotti (10 startów, 1 zwycięstwo, 1 najszybsze okrążenie, 1 podium).

Niki Lauda odnosi swoje 5. zwycięstwo w F1, wygrywając GP Szwecji. Jedyny raz z pole position startował Vittorio Brambilla.

Robert Kubica wygrywa Grand Prix Kanady, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo w F1. Jest to też pierwszy dublet zespołu BMW Sauber. Po raz 62. i ostatni na podium stanął David Coulthard. Więcej o tym można przeczytać tutaj i tutaj.

Ukazuje się niezwykle szczery i emocjonalny wywiad Roberta Kubicy z BBC. „Problemem w F1 jest miejsce. Może kiedyś, jak FIA powie, że samochód musi być 10-15 cm szerszy, będą mógł prowadzić, ale to nie jest tak, że rajdy są wyjściem awaryjnym. To, co jest dla mnie ważne, to to, że widzę postęp. W życiu codziennym zmagam się z ograniczeniami, ale jeżdżąc widzę postęp – czy to w samochodzie rajdowym czy symulatorze. Pytanie brzmi, jak dużą sprawność uda mi się odzyskać i ile mi to zajmie, ale jeżeli mam być szczery, to nie ma to dla mnie znaczenia czy zajmie miesiąc czy 10 lat, może kiedyś znów będę miał szansę jeździć w F1” – mówi Polak.

Dobry Rajd Sardynii w wykonaniu Roberta Kubicy i Macieja Szczepaniaka. Na dwóch OS-ach byli w stanie przebić się do pierwszej trójki, a całość kończą na 8. pozycji.

Daniel Ricciardo odnosi swoje pierwsze zwycięstwo w F1, triumfując w GP Kanady. Po raz 15. i ostatni najszybsze okrążenie wyścigu wykręca Felipe Massa. Po raz 200. w F1 startuje Kimi Raikkonen.

„Syn mówi, że samochód Williamsa prowadzi się bardzo ciężko. Jest tak trudny w prowadzeniu, że trzeba dodatkowego treningu na siłowni, żeby za kierownicą było OK. Pod koniec lata zobaczymy, gdzie będzie. Celem jest otrzymanie posady w F1, ale nie ma pewności. Im lepiej jednak spisze się w F2, tym więcej drzwi może sobie otworzyć. Niektórzy kierowcy są obecnie zagrożeni, łącznie z Robertem Kubicą czy Antonio Giovinazzim” – mówi Michael Latifi o karierze swojego syna.

Najbliższe Grand Prix F1

Grand Prix USA

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Najbliższy start Kubicy

ELMS - 4h Portimao

Dni
Godzin
Minut
Sekund

22 – 24 października

12:50 – FP1

09:30 – FP2
15:00 – Kwalifikacje

14:00 – Wyścig F1

Bądź na bieżąco

Popularne tagi