KONTAKT     Promocja Mubi – zwrot 150 zł!      Wyścigi OBSTAWIAJ NA EFORTUNA.PL     Kup F1 TV PRO   Wsparcie    Bilety na GP Węgier

logo-powrot-roberta

MENU:

F1 w Monako – historia i informacje o torze



„Monako jest perłą w koronie Formuły 1, nie ma drugiego takiego miejsca i nic nie jest w stanie się z nim równać” – pisał kiedyś Murray Walker, nieżyjący już, legendarny brytyjski dziennikarz zajmujący się wyścigami samochodowymi. Faktycznie, każdy kibic sportów motorowych z utęsknieniem wyczekuje weekendu, kiedy to jego ulubiona seria wyścigowa zawita do Księstwa.

To właśnie tam, od początków historii F1 spotykają się dwa pozornie bardzo odległe światy. Centrum miasta i superszybkie bolidy. Spęd wszechobecnych celebrytów, a dookoła smród palonych opon i aromat benzyny.

Grand Prix Monaco to jedno z najważniejszych wydarzeń (nie tylko) sportowych każdego roku. Prawdziwe „must be” dla ludzi żądnych popularności i blichtru życia na salonach. Poza imprezą czysto sportową, to także okazja do spotkania towarzyskiego i zaistnienia w blaskach fleszy fotoreporterów. W „weekend F1” w Księstwie, poza Grand Prix, odbywają się też rozliczne aukcje czy pokazy mody…

Coś co wydaje się całkiem odrealnione, bolidy ścigające się pomiędzy wąsko ustawionymi barierami i przemykające przez marinę, w której cumują najbardziej luksusowe jachty świata? Niedorzeczne? A jednak, w Monaco to możliwe…

Po raz pierwszy, na Lazurowym Wybrzeżu kierowcy pojawili się już w roku 1877. Wówczas to organizowano tam tak zwany „Tydzień szybkości”. W jego ramach, na Riwierze odbywało się wiele pomniejszych wyścigów.



W samym Monaco, wyścigowi herosi rywalizowali pierwszy raz w 1929 roku. Zawodnicy przybyli do Księstwa na zaproszenie Anthony’ego Noghues’a, który niedługo później stanął na czele nowopowstałego „Automobile Club de Monaco”. Ścigali się oni po ulicach zatoki nad Morzem Liguryjskim. Inauguracyjny wyścig, w samochodzie marki Bugatti, wygrał reprezentujący Wielką Brytanię, a pochodzący z Francji William Grover-Williams.

Dzięki staraniom władców Monaco oraz lokalnego automobilklubu, Formuła 1 gościła na Riwierze od początku swego istnienia. Już w pierwszym sezonie funkcjonowania – 1950 roku, w maju, rozegrano tam drugą rundę Mistrzostw Świata. Zwyciężył wówczas Juan Manuel Fangio w Alfie Romeo.

Od 1955 roku aż do dziś, na Circuit de Monaco w Monte Carlo, co roku odbywa się, zaliczany do Mistrzostw Świata, wyścig bolidów Formuły 1.

Kibice w Księstwie, przez lata byli świadkami wielu niesamowitych, ale i tragicznych wydarzeń. W 1952 roku zginął tam Luigi Fagioli. To właśnie w Monaco, w 1967 roku samochód eksplodował, stanął w płomieniach i niemal stał się metalową trumną dla Włocha Lorenzo Bandiniego ze Scuderii Ferrari.

Bardziej pozytywne obrazki, choć też podszyte dramaturgią (na szczęście innego rodzaju) miały miejsce trzy lata później. W sezonie 1970, po bardzo deszczowym początku weekendu, niesamowitą pogonią popisał się Jochen Rindt. Wykorzystał problemy techniczne Jackiego Stewarta oraz błąd Jacka Brabhama na ostatnim okrążeniu i odniósł swoje drugie zwycięstwo w F1. Austriak zwyciężył jeszcze cztery razy w tym sezonie. Zginął we wrześniu tego samego roku na Monzy, ale punkty, które zdobył wcześniej wystarczyły, żeby został pierwszym i jak dotąd jedynym pośmiertnym mistrzem świata F1.



Wśród pamiętnych wyścigów na ulicach Monaco nie można nie wyróżnić tego z 1984 roku, gdy startujący z dalszej pozycji (13) młody Brazylijczyk z teamu Toleman – Ayrton Senna – pokazał swój talent w jeździe po mokrej nawierzchni i tylko przerwanie przez dyrekcję wyścigu z powodu zbyt intensywnych opadów deszczu uratowało prowadzącego wówczas Alana Prosta przed niechybnym pojedynkiem z przybyszem z Ameryki Południowej.

Obaj panowie niejednokrotnie walczyli tu jednak ze sobą. Do niecodziennego zdarzenia doszło w sezonie 1988. Senna prowadził w wyścigu i miał ogromną przewagę nad drugim, swoim kolegą z ekipy McLaren, Prostem. Nie posłuchał zespołu i mimo ogromnej przewagi, postanowił ośmieszyć Francuza wypracowując nad nim przewagę ponad minuty. Niestety, przy jeździe „na maksa” zgubił koncentrację, stracił panowanie nad swoim bolidem przy wyjściu z zakrętu Portier, uderzył w bandę i zmuszony był wycofać się z wyścigu. Zarówno zespół McLaren jak i sam Senna nie posiadali się później z wściekłości…

Gdyby wybierać najbardziej nieprzewidywalny wyścig, na pewno wybór rozegrałby się między eliminacjami z lat 1982 i 1996. Tą pierwszą zwyciężył Ricardo Patrese z Brabhama, choć… teoretycznie nie miał prawa tego dokonać. Patrese objął prowadzenie, gdy z wyścigu odpadli kolejno Rene Arnoux i Alan Prost. Włoch jednak omyłkowo zgasił silnik na dwa „kółka” przed końcem i wyprzedzili go Didier Pironi z Ferrari, oraz Andrea De Cesaris za kierownicą Alfy Romeo. Obu jednak… skończyło się przed końcem paliwo. Gdy porządkowi biegli by usunąć wyłączone już auto Patrese z trasy, Włoch wykorzystał spadek toru do zakrętu Portier i odpalił bolid. Dokończył wyścig i w ogromnym zamieszaniu zwyciężył.

W 1996 odpadła rekordowa liczba kierowców. Tylko trójka, która znalazła się na podium (Panis, Coulthard i Herbert) osiągnęła linię mety. Świetnemu momentowi zmiany opon na slicki na przesychającym torze, opatrzności, że nie rozbił auta, które obrócił przy próbie wyprzedzania Eddiego Irvine’a oraz szczęściu, że odpadli m. in. Michalel Schumacher czy Jean Alesi, zawdzięczać może swoje pierwsze i jedyne zwycięstwo w F1 Francuz Oliver Panis z zespołu Ligier, startujący do wyścigu z 14 pola.



W ostatnich latach nie działy się aż tak „nieprzewidywalne” rzeczy, a z uwagi na znakomitą jazdę i 2 miejsce Roberta Kubicy, wyróżnić możemy wyścig z 2008 roku. Poza tym, dramaturgii dodawały wówczas też deszczowe warunki. Także 2010 rok i podium oraz znakomita jazda, nienajlepszym przecież bolidem Renault, Polaka zasługują na wyróżnienie.

Tor w Monaco, ze względu na mnogość ciasnych zakrętów i bliskość barier okalających trasę uznawany jest za najtrudniejszy w całym cyklu Formuły 1.Trzykrotny mistrz świata Nelson Piquet powiedział nawet kiedyś, że „ściganie się bolidem F1 w Księstwie jest jak jazda na rowerze w łazience”.

Okrążenie toru w Monaco rozpoczyna prosta start/meta, umieszczona na alei Boulevard. Po niej następuje krótkie, acz intensywne dohamowanie do ciasnego zakrętu Sainte-Dévote, nazwanego na cześć małego kościoła tuż za barierami zakrętu nr.1 .Jest to zakręt o prawie 90 stopni w prawo, zwykle wykonywany na pierwszym lub drugim biegu. W historii Grand Prix Monaco w tym zakręcie dochodziło do wielu pamiętnych wypadków. Następnie samochody „wspinają się” aleją Ostende, aż do lewego łuku Massenet, nazwanego na cześć znakomitego twórcy oper Gilles’a Massenet’a. Po drodze mijają po lewej stronie słynny Hotel de Paris.

Po zakręcie Massenet, kierowcy przejeżdżają obok doskonale znanego kasyna i dojeżdżają do Casino Square. To jest najwyżej położona część toru. Aż 44 m wyższa od najniższego punktu – zakrętu koło basenu. Samochody płynnie balansują między barierkami, omijają dużą nierówność na torze jaka jest po lewej stronie toru. Później następuje, często „przestrzeliwane” przez kierowców, dohamowanie przy spadku do zakrętu Mirabeau. Po tym ciasnym prawym łuku następuje krótki zjazd do jeszcze ciaśniejszego zakrętu Fairmont (niegdyś nazywany Station Hairpin zmieniło się to po otwarciu hotelu o nazwie Harpin w 1973 roku; nazwa zakrętu zmieniała się w zależności od nazwy hotelu). Jest to z resztą nawrót, który pokonywany jest z najniższą prędkością w całym cyklu F1. Zakręt ten jest tak ciasny, że wiele zespołów Formuły 1 musi przeprojektować przed GP Monaco układ kierowniczy i zawieszenie specjalnie do jego pokonania.



Po pokonaniu tego nawrotu, kierowcy kierują się ponownie w dół do podwójnego prawoskrętnego łuku Portier, nazwanego na cześć jednego z regionów Księstwa Monako. Po pokonaniu zakrętu Portier, zawodnicy udają się do słynnego Tunelu. Oprócz zmiany oświetlenia, a co za tym idzie pogarszającej widoczność, samochód może tam tracić nawet 20-30% siły docisku ze względu na mniejszą ilość powietrza.

Tunel stanowi również wyjątkowy problem podczas deszczu. Ponieważ jest niemal całkowicie zadaszony, zazwyczaj pozostaje suchy, podczas gdy reszta toru jest mokra. Rodzi to dodatkowe problemy z przyczepnością mechaniczną. Precedens zdarzył się tu przed bardzo mokrym wyścigiem w 1984 roku – ówczesny szef Formuły 1, Bernie Ecclestone, zaangażował lokalne zastępy straży pożarnej by polałć tunel i zapewnić w nim taką samą przyczepność jak w pozostałej części toru. Zrobiono to na prośbę kierowcy McLarena, Niki’ego Laudy.

Po wyjściu z tunelu, kierowcy muszą mocno hamować, by zmieścić się w ciasną lewo-prawą szykanę Nouvelle. Było to miejsce kilku dużych wypadków, w tym wypadku Karla Wendlingera w 1994 roku, Jensona Buttona w 2003 roku i Sergio Péreza w 2011 roku. Szykana jest generalnie jedynym miejscem podczas okrążenia toru, którego charakter zachęca do podjęcia manewru wyprzedzania. Do zakrętu Tabac prowadzi krótka prosta wzdłuż przystani. Tabac jest szybkim zakrętem, pokonywanym na czwartym biegu, który przejeżdża się z prędkością około 195 km/h. Przyspieszając do 225 km/h kierowcy pokonują szybką lewo-prawą, a następnie wolniejszą szykanę prawo-lewą, którymi omija się basen olimpijski. Zawsze jest to jeden z najbardziej efektownych fragmentów toru w Monako.

Za „sekcją basenową” znajduje się krótka prosta, po której następuje silne hamowanie i krótki zakręt w lewo, a zaraz po nim ciasny prawy zakręt o kącie 135 stopni, „ochrzczony” La Rascasse. Nazwa pochodzi od restauracji o tej samej nazwie, która znajduje się tuż za barierami. Jest to kolejny zakręt, który wymaga pełnej blokady kierownicy; zostanie zapamiętany na długo jako miejsce jednego z najdziwniejszych manewrów w najnowszej historii Formuły 1. W sezonie 2006 Michael Schumacher celowo zatrzymał tam swój samochód w kwalifikacjach, aby spowodować żółtą flagę i tym samym uniemożliwić swojemu najgroźniejszemu rywalowi Fernando Alonso dokończenie szybkiego okrążenia. Po zakręcie La Rascasse znajduje się krótka prosta, która poprzedza ostatni zakręt, Virage Antony Noghès. W międzyczasie, po prawej stronie ulokowano zjazd do alei serwisowej. Zakręt Noghes nazwany został od nazwiska organizatora pierwszej Grand Prix Monako i pierwszego prezesa lokalnego automobilklubu. Zakręt ten to ciasny prawy łuk prowadzący na prostą start/meta.

Piotr Ciesielski



Podziel się wpisem:

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Najnowsze wpisy na blogu:

Najnowsze wpisy

Tego dnia w F1 - 8 czerwca

Podczas testów Porsche ginie Ludovico Scarfiotti (10 startów, 1 zwycięstwo, 1 najszybsze okrążenie, 1 podium).

Niki Lauda odnosi swoje 5. zwycięstwo w F1, wygrywając GP Szwecji. Jedyny raz z pole position startował Vittorio Brambilla.

Robert Kubica wygrywa Grand Prix Kanady, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo w F1. Jest to też pierwszy dublet zespołu BMW Sauber. Po raz 62. i ostatni na podium stanął David Coulthard. Więcej o tym można przeczytać tutaj i tutaj.

Ukazuje się niezwykle szczery i emocjonalny wywiad Roberta Kubicy z BBC. „Problemem w F1 jest miejsce. Może kiedyś, jak FIA powie, że samochód musi być 10-15 cm szerszy, będą mógł prowadzić, ale to nie jest tak, że rajdy są wyjściem awaryjnym. To, co jest dla mnie ważne, to to, że widzę postęp. W życiu codziennym zmagam się z ograniczeniami, ale jeżdżąc widzę postęp – czy to w samochodzie rajdowym czy symulatorze. Pytanie brzmi, jak dużą sprawność uda mi się odzyskać i ile mi to zajmie, ale jeżeli mam być szczery, to nie ma to dla mnie znaczenia czy zajmie miesiąc czy 10 lat, może kiedyś znów będę miał szansę jeździć w F1” – mówi Polak.

Dobry Rajd Sardynii w wykonaniu Roberta Kubicy i Macieja Szczepaniaka. Na dwóch OS-ach byli w stanie przebić się do pierwszej trójki, a całość kończą na 8. pozycji.

Daniel Ricciardo odnosi swoje pierwsze zwycięstwo w F1, triumfując w GP Kanady. Po raz 15. i ostatni najszybsze okrążenie wyścigu wykręca Felipe Massa. Po raz 200. w F1 startuje Kimi Raikkonen.

„Syn mówi, że samochód Williamsa prowadzi się bardzo ciężko. Jest tak trudny w prowadzeniu, że trzeba dodatkowego treningu na siłowni, żeby za kierownicą było OK. Pod koniec lata zobaczymy, gdzie będzie. Celem jest otrzymanie posady w F1, ale nie ma pewności. Im lepiej jednak spisze się w F2, tym więcej drzwi może sobie otworzyć. Niektórzy kierowcy są obecnie zagrożeni, łącznie z Robertem Kubicą czy Antonio Giovinazzim” – mówi Michael Latifi o karierze swojego syna.

Najbliższe Grand Prix F1

GP Bahrajnu

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Najbliższy start Kubicy

10h Kataru WEC

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Bądź na bieżąco

F1: 3 marca (Bahrajn)
WEC: 2 marca (Katar)
ELMS: 14 kwietnia (Barcelona)
F3: 2 marca (Bahrajn)

Popularne tagi

Archiwum