Tor wielkich emocji – wspomnienia i filmy z występów Kubicy w Kanadzie

Ten tor będzie nam się zawsze kojarzył z bardzo silnymi emocjami – tymi z 2007 roku, gdy po wypadku w 2007 roku czekaliśmy na sygnał, czy z Robertem wszystko w porządku oraz tymi z 2008 roku, kiedy Robert Kubica odniósł pierwsze w historii zwycięstwo dla Polski w Formule 1. Przypomnijcie sobie jego jazdę w latach 2006 – 2010 na torze Gillesa Villeneuve oraz przeczytajcie wspomnienia Polaka związane z nimi.

Zaczynamy od okrążenia toru z Robertem:

Rok 2006

Robert Kubica po raz pierwszy wziął udział w Grand Prix Kanady w 2006 roku. Polak jechał w obu piątkowych sesjach treningowych i… obie wygrał. Był to pierwszy taki przypadek i jeden z dwóch ogólnie w jego karierze. Przypomnę, że Kubica nie był wtedy jeszcze kierowcą podstawowym BMW Sauber.

Rok 2007

Polak był nim już natomiast w 2007 roku. W pierwszej sesji treningowej pokonał zaledwie 2 okrążenia i bez czasu skończył ją na ostatnim miejscu. W drugiej był 12. a w trzeciej 13. W kwalifikacjach Robert był 8. a potem przyszedł feralny wyścig.

Robert na 25. okrążeniu po wyjeździe z pit stopu był na 15. pozycji. Było to niewiele po neutralizacji. Na 27. okrążeniu, podczas próby wyprzedzenia Jarno Trulliego Kubica lekko najechał na lewe tylne koło bolidu Włocha, jego samochód podbiło i wystrzelił w powietrze, uderzając w betonową ścianę. Po kilku koziołkach zatrzymał się po przeciwległej stronie zakrętu numer 10.

 

 

 

Wypadek wyglądał przerażająco, a Robert początkowo nie dawał oznak życia. Do akcji szybko wkroczyły służby medyczne, a po kilkunastu minutach dobiegły nas pierwsze informacje, że z Robertem jest OK, ale może mieć złamaną nogę.

„Bardzo trudny weekend, również oprócz wypadku. Jadąc tam, miałem nadzieję, że będzie dobrze. Rok wcześniej, jako trzeci kierowca, jechałem bardzo szybko. Od piątku jednak miałem duże problemy z samochodem. Nie mogłem ukończyć sesji bez problemów technicznych, a potem zdarzyło się co się zdarzyło. Dotknęliśmy się z Jarno, moje przednie skrzydło uderzyło w jego tył, uderzyłem w ścianę. Ten naprawdę przerażający wypadek, ale skończył się w najlepszy możliwy sposób – dzień później wyszedłem ze szpitala bez draśnięcia” – wspomina Robert.

„Nie wiedziałem, co czuć, gdy w 2008 roku w czwartek szedłem po torze i byłem w tym nawrocie. To był bardzo duży wypadek. Ale jeszcze większym szokiem chyba jest to, że nic mi się wtedy nie stało. Miałem bardzo dużo szczęścia. Pamiętam, gdy patrzyłem na ścianę, w którą uderzyłem jako pierwszą – nie miałem jednak negatywnych emocji. Po prostu poszedłem dalej i wyrzuciłem to z pamięci. Kiedy wsiadłem do samochodu i opuściłem mój wizjer w piątek, nie myślałem już o wypadku – byłem tak skupiony na jeździe i przygotowaniach do weekendu. Wypadek nie był w mojej głowie, nie myślałem o nim, miałem robotę do wykonania” – powiedział Robert o swoim powrocie na tor w Montrealu w 2008 roku – rok po wypadku.

Ostatecznie skończyło się na skręconej kostce i wstrząśnieniu mózgu. Następnego dnia Robert wychodził już ze szpitala i deklarował start w Grand Prix USA, które miało być zaledwie tydzień później.

Niestety, inne zdanie miała komisja FIA, która stwierdziła, że start w tak krótkim czasie narazi zdrowie Kubicy. Zastąpił go młody, obiecujący Niemiec, Sebastian Vettel, który w debiucie zajął 8. miejsce.

 

Rok 2008

W 2008 roku Robert przystępował do Grand Prix Kanady jako czwarty zawodnik klasyfikacji generalnej. W dwóch pierwszych treningach był drugi, a w trzecim 11.

„Zawsze lubiłem tor w Montrealu, a Kanada zawsze była dla mnie przyjazna. W 2006 roku, kiedy byłem kierowcą rezerwowym, byłem bardzo szybki w pierwszym treningu. Następny rok był zły dla mnie, ale w 2008 roku, byłem pewien, że to będzie dobry tor. Kiedy ma się pewność siebie, to już daje dobry start. W tamtym sezonie BMW Sauber było bardzo konkurencyjne. Nie mieliśmy najlepszego auta, ale mogliśmy rywalizować” – powiedział Robert o swoich myślach przed wyścigiem.

Kwalifikacje to 2. miejsce Roberta – 612 tysięcznych za Lewisem Hamiltonem i 237 tysięcznych przed Kimim Raikkonenem.

„Byliśmy bardzo silni przez cały weekend. Nie tak, jak McLaren, ale traciliśmy niewiele. Był jednak jeden decydujący czynnik – kruszący się asfalt. W niektórych zakrętach, szczególnie w kwalifikacjach, trzeba było niemal zgadywać, którą linią jechać. Nie wybierałem optymalnych linii w kilku miejscach ponieważ unikałem miejsc, w których asfalt odpadał. Zrobiłem bardzo dobre okrążenie w kwalifikacjach, a w nawrocie trzeba było pojechać bardzo ciasno. Warto było nawet przejechać tam jednym kołem po trawie niż wjeżdżać na tor ponieważ było tak ślisko” – wspomina Kubica.

Robert obronił tę pozycję po starcie, ale sporo tracił do Hamiltona. Na 17. kółku doszło jednak do neutralizacji, w wyniku której różnice się zmniejszyły, a kierowcy zjechali do pit stopów. Byli w nich zarówno Hamilton, jak i Raikkonen.

„W wyścigu, wszyscy pamiętają czerwone światło na końcu alei serwisowej i to, że Hamilton wjechał w Raikkonena i na szczęście nie we mnie, gdy stałem obok Kimiego. Ale myślę, że byliśmy w pozycji do wygrania tego wyścigu – nawet bez tych wydarzeń. Mieliśmy dobrą strategię i prawidłowo ją realizowaliśmy. Miałem dwa postoje i musiałem pokonać mojego kolegę z zespołu, Heidfelda, a następnie stworzyć sobie taką przewagę, by wystarczyło na zjazd do boksów i wyjechanie przed nim. Zacząłem ją budować, ale potem utknąłem za Timo Glockiem na kilka okrążeń. Kiedy tor przede mną się oczyścił, cisnąłem i dopóki nie miałem 24 sekund przewagi po 12 okrążeniach, nie czułem się wystarczająco bezpieczny. Oczywiście, nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, ale pit-stop poszedł gładko i wróciłem na prowadzeniu. Mieliśmy mocny wyścig i mocny weekend” – wspomina Robert.

Kubica i Raikkonen równo wyjechali ze stanowisk i byli pierwsi do wyjazdu z boksów. Tuż za nimi wyjeżdżał Hamilton. To, co wtedy nastąpiło, do dziś jest dla mnie jedną z najdziwniejszych sytuacji w F1 w ostatnich latach:

Kubica wyjechał na 8. miejscu, ale kierowcy przed nim byli na mniej korzystnej strategii. na 42. kółku, po wyprzedzeniu Heidfelda, Robert objął prowadzenie, które utrzymał mimo jeszcze jednego zjazdu do boksów. Kubica otrzymał od inżyniera polecenie pojechania 10 okrążeń kwalifikacyjnych. Potem Robert spokojnie dowiózł 1. miejsce, wygrywając pierwszy dla Polski wyścig Formuły 1.

Polak został jednocześnie liderem klasyfikacji generalnej mistrzostw.

fot. AFP

 

fot. BMW Sauber

 

fot. AFP

To filmowe wspomnienie tego wyścigu:

„Gdy wygraliśmy to Grand Prix, to był najlepszy dzień mojej kariery i jeden z najgorszych. Wiedzieliśmy już, że nie będziemy rozwijać bolidu na ten sezon. Zespół działał jak firma. Mieli cel wygrać wyścig, wygrali go i BMW chciało skupić się na przyszłym sezonie, w którym wchodził KERS i byli nim zafascynowani, ale nigdy nic z tego nie wyszło. Wtedy nie mogłem tego powiedzieć wprost, ale na konferencji prasowej po wyścigu powiedziałem, że „musimy nadal cisnąć” a to nieczęste słowa gdy prowadzisz w mistrzostwach. Bałem się jednak, że przestaniemy się rozwijać” – opisywał po latach to Grand Prix Robert Kubica.

„Wyleciałem od razu po wyścigu ponieważ miałem pracę do wykonania w fabryce przed testami w Barcelonie. To było słuszne, ale żałuję że tak zrobiłem. Byłem gościem, który nie świętował – mieliśmy punkty, wygraliśmy, ale ja skupiałem się na następnym wyścigu. Teraz, z perspektywy czasu, cieszyłbym się tym zwycięstwem bardziej z chłopakami więc przepraszam ich. Byłem młody i zmotywowany i nie chciałem odpuścić będąc w uderzeniu. Po wyścigu był tam Jean Alesi. Pogratulował mi i powiedział: Nie rób tak samo, jak ja. Zapytałem dlaczego, a on odparł: Ja wygrałem tylko raz. W Kanadzie. Miałem to zdanie w mojej głowie przez następne lata. Następny sezon był trudny, nasza forma nie była dobra. Potem w 2010 roku myślałem sobie, że nie chcę skończyć tak, jak Jean. Nie chcę. Ale wiemy co się stało. To zabawne, że stało się to, co on powiedział – na pewno nie życzył mi tego, ale ale takie jest życie. Ale nadal jest na to czas”.

Robert od tamtego czasu uczestniczył jeszcze w 47 wyścigach, ale sukcesu z Kanady nie był już w stanie powtórzyć. Chciał jednak… kupić swój samochód.

„Nie mam trofeum z tego wyścigu – ma je mój zespół i nie dostałem kopii, czym jestem nieco smutny. Taka była polityka zespołu, miałem to w kontrakcie, ale mogłem chociaż dostać replikę. Ale nie dostałem. Ostatni raz widziałem je podczas zdjęcia zespołowego po podium. Nie mam również swojego auta, a bardzo chciałbym je mieć. Próbowałem kupić ten samochód kilka lat temu, ale nie udało mi się. Jest długa historia związana z tymi samochodami. Niewiele istnieje dziś w oryginalnej formie, a wiele z nich zostało zaadaptowanych do rozwoju KERS w 2009 roku. Niektóre podwozia nie są już dziś dostępne, ale myślę, że nadal istnieją trzy czy cztery samochody w pełnej specyfikacji z 2008 roku. Jeden ma prywatny kolekcjoner, z którym próbowałem się skontaktować, ale powiedział mi, że nie sprzeda auta. Jedno ma Sauber, ale również nie chcą go sprzedać. Nie jestem osobą, która przywiązuje się do rzeczy materialnych, ale dostanie tych dwóch rzeczy byłoby bardzo miłe. Dla większości osób nie mają one wartości, ale dla mnie mają ogromną. Spróbuję je dostać w przyszłości” – mówi Robert.

Rok 2010

W 2009 roku Grand Prix Kanady nie odbywało się. W roku 2010, zajmował w treningach odpowiednio 6,8 i 6. miejsca. W kwalifikacjach był 8., a wyścig ukończył na 7. pozycji. Nie obyło się jednak bez kolejnego wielkiego osiągnięcia – po raz pierwszy w swojej karierze, wykręcił tam najlepszy czas okrążenia w wyścigu. Do historii z tego grand prix przejdzie na pewno jego walka z Michaelem Schumacherem:

 

Podziel się wpisem:

Share on facebook
Share on google
Share on twitter
Share on linkedin

Najnowsze wpisy na blogu:

Tego dnia w F1

Urodził się Jackie Stewart, 3-krotny mistrz świata F1 (99 GP, 27 wygranych, 17pp, 15 fl, 43 podia)

Urodził się Tom Pryce (42 GP, 2 podia, 1 pp)

Urodził się Jean Alesi (201 GP, 1 zwycięstwo, 2 pp, 4 fl, 32 podia)

Podczas 24h Le Mans ginie Jo Bonnier, uczestnik 104 wyścigów F1 (1 zwycięstwo, 1 pp)

Jean Alesi wygrywa GP Kanady 1995. To jego jedyne zwycięstwo w F1

Fernando Alonso wygrywa GP Wielkiej Brytanii. Dla Renault, w barwach którego jeździł, było to 200. start w F1

Lewis Hamilton wygrywa GP Kanady

Archiwum