KONTAKT     Zwrot 100 zł za OC!      Wyścigi OBSTAWIAJ NA EFORTUNA.PL     Kup F1 TV PRO   Wsparcie    Bilety na F1

jpeg-optimizer_logo-powrot-roberta

MENU:

Patroni (dołącz tutaj!):
Mariusz Kupczyński, Maciej Wiśniak, Piotr Bijakowski, Maciej Dziubiński, Przemyslaw Lowkiewicz, Grzejnik, Mateusz Pabiańczyk, Stalowy Jaro, Pawel Licznerski, Jędrzej Otręba, Piotr czyli Czopas Dziewulski, Sławek Kret, Rafal Lesny, Szczepan Jędrusik, Maciej Stankiewicz, Grzegorz Pliś, szymon034, Marcin Rentflejsz, Izabela Ch, Tomasz Ignaczak, Marcin Parzych, Maks Szmytkowski, Michał Delmanowicz, Kasia Kopiczko, Wojciech Zalewski, Alex Elise, Tomasz Drążek, Paweł Kozłowski
Wsparli w ostatnich 7 dniach: Wesprzyj tutaj!
Stefan P, Esox33, fajawodna, Manulski, M, Szonapoul, PAT Yellowbear, mbiela, King, tomek90, jacek79100, A, Kuba Wiśniewski

Harmonogram

Wyniki

Roman Biliński F2 baner

“Najciekawsze dopiero przed nami”



Dziewięć rund za nami, pięć przed nami. Roman Biliński, pierwszy Polak w historii FIA Formuły 2, wykorzystał letnią przerwę w kalendarzu, żeby złapać oddech przed tym, co sam nazywa “najważniejszą częścią” swojego debiutanckiego sezonu.

Za Romanem Bilińskim i jego rywalami z toru emocjonująca pierwsza część sezonu. Start w Melbourne i pierwsza zdobycz punktowa, potem przymusowa przeprowadzka kalendarza do Miami i Montrealu po odwołaniu rund w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej, historyczne 2. miejsce w Monako, niesamowita seria punktowanych występów w Barcelonie, Austrii i Silverstone, solidny sprint na Spa i obiecujący, ale pechowy weekend w Budapeszcie. Przed Romanem “Świątynia Prędkości”, czyli tor Monza pod Mediolanem, nowy w kalendarzu Madryt, Baku i wielki finał na Bliskim Wschodzie – Katar oraz Abu Zabi.

Zacznijmy krótko od bilansu, bo później będzie głównie o przyszłości. Jak jednym zdaniem podsumowałbyś pierwszą część sezonu?
Roman Biliński: Nierówna, ale oddająca realia debiutanckiego sezonu. Wiesz, były momenty, w których czułem, że wszystko mam pod kontrolą – jak ten w Monako, ale były też takie, gdzie nie wszystko układało się po mojej myśli z różnych przyczyn. Ale to jest dokładnie to, czego się spodziewałem po debiutanckim sezonie w F2. Z tyłu głowy mam całą trasę: punkt w debiucie w Melbourne, pechowy weekend w Miami, prowadzenie wyścigu w Montrealu, które skończyło się karą, drugie miejsce w Monako, regularnie zdobywane punkty w Barcelonie, Austrii i Silverstone, dobry sprint na Spa i pechowy weekend w Budapeszcie, który akurat trafił się tuż przed przerwą letnią. Ale miałem teraz kilka tygodni przerwy żeby to przetrawić i zapomnieć, zamiast wozić ze sobą na kolejny tor.

 

W takim razie jak widzisz tę decydującą część sezonu z Twojej perspektywy?
RB: To będzie zupełnie inna gra. W tym roku sezon był zresztą specyficzny, ze względu na dwie zmiany lokalizacji. Było trochę chaosu, ale dla mnie, jako debiutanta, przede wszystkim poznawanie nowego bolidu, nowych torów i tego, jak reagować na sytuacje, których nigdy wcześniej nie przeżyłem, choćby obowiązkowe pit-stopy w wyścigu głównym. Teraz już to wszystko znam. Nie ma już wymówki „pierwszy raz to widzę”. Druga połowa sezonu to u wielu kierowców coś na zasadzie „gramy va banque”. Ja też nie mam wiele do stracenia, więc będzie pościg za czołówką.

Jest jakiś wyścig, którego szczególnie nie możesz się doczekać?
RB: Każdego! Ale zwłaszcza tego najbliższego – na torze Monza. W ubiegłym roku, jeszcze w Formule 3 zostałem tu zwycięzcą, lubię ten obiekt, oprócz moich wspaniałych fanów z Polski czy Anglii, mam też dużo włoskich kibiców. Z pewnością czuję się tu dobrze i mam nadzieję, że ułoży się wszystko tak, bym ja mógł się skupić już tylko na ściganiu. Mamy też Madryt, co będzie ciekawym doświadczeniem, Baku, a później, jeśli nic nie pokrzyżuje planów – wielki finał sezonu w Katarze i Abu Zabi. Te ostatnie miesiące będą decydujące nie tylko w kwestii klasyfikacji, ale też przyszłości.

Wspomniałeś o przyszłości – jak rozumiem już w kontekście kolejnego sezonu 2027…
RB: Tak. Jestem w miejscu, gdzie jest duża presja. Presja czasu, rywali, możliwości. Zespoły patrzą na to, co pokazujesz w danym momencie. Na szczęście, odnotowują też powody, które sprawiły, że dany wyścig poszedł tak, a nie inaczej. Szefowie zespołów analizują potencjał, a nie tylko suche wyniki, bo one nie zawsze dają właściwy obraz sytuacji. Decyduje często analiza okoliczności, tego, co wydarzyło się po drodze. Ale staram się, żeby ta presja mnie napędzała, a nie paraliżowała.

 

Jaki jest konkretny cel na koniec sezonu? Zostało 5 rund, 10 wyścigów. W teorii dużo punktów do zdobycia…
RB: Nie chcę rzucać cyframi, bo stawka jest bardzo mocna i wyrównana, a do tego czasem nieprzewidywalna. Jeden dobry albo jeden zły weekend potrafi przesunąć kilka miejsc w klasyfikacji. Ale jeśli mam być szczery – celuję w czołową dziesiątkę. Wiem, że dzieli mnie od niej teoretycznie nie tak wiele, ale wiem też, że jedna słaba runda, jak pechowe Miami czy Budapeszt, mogą to odsunąć. Dlatego liczy się teraz konsekwencja bardziej niż jeden wystrzał.

Czy jest jakiś konkretny element, nad którym pracujecie z zespołem przed drugą połową sezonu?
RB: Skupiamy się na wielu rzeczach, bo na każdym poziomie można coś zawsze poprawić. Nigdy nie jest tak, żeby nie mogło być lepiej. Ale myślę, że takim jednym ważnym elementem, a zarazem takim, o którym mogę wspomnieć, jest jeszcze lepsze zarządzanie oponami w końcówce wyścigu. Niektóre tory potrafią zjadać opony bardzo szybko i musimy bardziej zrozumieć ten proces i go opanować. No i musimy poprawić kwalifikacje. Wynik osiągnięty w kwalifikacjach często rzutuje na ostateczny wynik wyścigu, więc to dla nas ważne. Kilka razy w tym sezonie straciłem dobrą pozycję startową przez pecha albo jakąś niedogodność powstałą na decydującym okrążeniu. Musimy więc sprawić, żeby nie przytrafiały nam się niepotrzebne sytuacje, bo choć efektowne odrabianie strat w wyścigu robi wrażenie, to wolałbym jednak mniej takich historii, a więcej spokojnych weekendów, w których nie muszę gonić z odległej pozycji.

To porozmawiajmy krótko o tych torach teraz. Zacznijmy od Monzy. Co Cię tam czeka?
RB: Szybki tor, sporo miejsca do wyprzedzania i szans na odrobienie pozycji, jeśli kwalifikacje nie pójdą idealnie. To dokładnie ten typ toru, na którym można nadrobić. Poza tym Monza ma dla mnie sentymentalne znaczenie, bo jak już wspominałem – tu wygrałem w Formule 3 rok temu, więc traktuję to trochę jak szczęśliwy tor.

 

Potem mamy Madryt – nowość w kalendarzu F2.
RB: To będzie ciekawe, bo nikt z nas nie ma tam doświadczenia w bolidzie F2. Wszyscy zaczynamy od zera, a to akurat mi pasuje, bo w tym sezonie kilka razy pokazałem, że szybko się adaptuję do nowych torów, jak w Montrealu czy Miami. Brak przewagi doświadczenia u rywali to dla mnie szansa.

Dalej mamy Baku…
RB: Tor w Baku wymaga odważnej jazdy, ale precyzyjnej. Ściany są blisko, a margines błędu jest mały. Chciałbym zrobić tam dobry wynik przed ostatnim akordem sezonu.

No właśnie. Później czeka nas kolejna dłuższa przerwa i ostatnie dwa wyścigi.
RB: To specyficzny moment w kalendarzu F2. Zarówno Lusail jak i Yas Marina, tory w gorących lokalizacjach, będą rozstrzygać nie tylko o podium, ale też układzie czołowej dziesiątki. Na pewno będzie gorąco i w pewnym sensie egzotycznie.

 

Twoja kariera, mimo że zdarzały się w niej gorsze momenty, systematycznie się rozwija. Dziś jesteś w F2, w uznanym zespole DAMS. Jak patrzysz na swoją dotychczasową drogę?
RB: Motorsport to bardzo złożony organizm. Musi zagrać wszystko, żeby dobrze funkcjonował. Publiczność widzi zwykle tylko efekt – liczby wyrażające wyniki. Ale nie widać ciężkiej, wielopoziomowej pracy jaką wykonujemy my – kierowcy, inżynierowie, mechanicy, trenerzy mentalni, fizjoterapeuci, managerowie itd. Kilka lat temu deklaracje, że marzę o Formule 1 brane były z przymrużeniem oka. Dziś – jestem krok od tego wielkiego zaszczytu. Po wypadku, jaki miałem ponad 2 lata temu nie było pewności, czy w ogóle będę chodzić, a dziś rozmawiamy o walce o czołową dziesiątkę na bezpośrednim zapleczu Formuły 1. To efekt ciężkiej pracy, determinacji i przeświadczenia, by nigdy się nie poddawać. Nigdy! Ale to też kwestia właściwych ludzi wokół. Każdy w tej machinie jest istotny. Również kibice, którzy dodają mi skrzydeł. Zwłaszcza gdy widzę na trybunach flagi Polski i banery z moim imieniem i nazwiskiem. Czuję wtedy coś szczególnego, ale to też odpowiedzialność. Chciałbym zdobywać jak najlepsze lokaty dla siebie, ale i dla Polski. To dla mnie ogromny zaszczyt.

Na koniec – co powiedziałbyś właśnie kibicom przed ostatnimi rundami sezonu?
RB: Że najciekawsza część roku dopiero się zaczyna. Dam z siebie wszystko, by byli ze mnie dumni i mam nadzieję, że zobaczę ich jak najwięcej na trybunach.

Na podstawie informacji prasowej



Podziel się wpisem:

Najnowsze wpisy na blogu:

baner-RK2020

Najnowsze wpisy

Archiwum

Tego dnia w F1 - 8 czerwca

Podczas testów Porsche ginie Ludovico Scarfiotti (10 startów, 1 zwycięstwo, 1 najszybsze okrążenie, 1 podium).

Niki Lauda odnosi swoje 5. zwycięstwo w F1, wygrywając GP Szwecji. Jedyny raz z pole position startował Vittorio Brambilla.

Robert Kubica wygrywa Grand Prix Kanady, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo w F1. Jest to też pierwszy dublet zespołu BMW Sauber. Po raz 62. i ostatni na podium stanął David Coulthard. Więcej o tym można przeczytać tutaj i tutaj.

Ukazuje się niezwykle szczery i emocjonalny wywiad Roberta Kubicy z BBC. „Problemem w F1 jest miejsce. Może kiedyś, jak FIA powie, że samochód musi być 10-15 cm szerszy, będą mógł prowadzić, ale to nie jest tak, że rajdy są wyjściem awaryjnym. To, co jest dla mnie ważne, to to, że widzę postęp. W życiu codziennym zmagam się z ograniczeniami, ale jeżdżąc widzę postęp – czy to w samochodzie rajdowym czy symulatorze. Pytanie brzmi, jak dużą sprawność uda mi się odzyskać i ile mi to zajmie, ale jeżeli mam być szczery, to nie ma to dla mnie znaczenia czy zajmie miesiąc czy 10 lat, może kiedyś znów będę miał szansę jeździć w F1” – mówi Polak.

Dobry Rajd Sardynii w wykonaniu Roberta Kubicy i Macieja Szczepaniaka. Na dwóch OS-ach byli w stanie przebić się do pierwszej trójki, a całość kończą na 8. pozycji.

Daniel Ricciardo odnosi swoje pierwsze zwycięstwo w F1, triumfując w GP Kanady. Po raz 15. i ostatni najszybsze okrążenie wyścigu wykręca Felipe Massa. Po raz 200. w F1 startuje Kimi Raikkonen.

„Syn mówi, że samochód Williamsa prowadzi się bardzo ciężko. Jest tak trudny w prowadzeniu, że trzeba dodatkowego treningu na siłowni, żeby za kierownicą było OK. Pod koniec lata zobaczymy, gdzie będzie. Celem jest otrzymanie posady w F1, ale nie ma pewności. Im lepiej jednak spisze się w F2, tym więcej drzwi może sobie otworzyć. Niektórzy kierowcy są obecnie zagrożeni, łącznie z Robertem Kubicą czy Antonio Giovinazzim” – mówi Michael Latifi o karierze swojego syna.

Najbliższe Grand Prix F1

GP USA

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Piątek, 23 października:
godz. 19:30 – 1. Trening
godz. 23:00 – 2. Trening

Sobota, 24 października:
godz. 19:30 – 3. Trening
godz. 23:00 – Kwalifikacje

Niedziela, 25 października:
godz. 21:00 – Wyścig

Najbliższy start Kubicy

6h Barcelony

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Bądź na bieżąco

Popularne tagi