Red Bull wydaje się optymistyczny wobec szans powrotu Isacka Hadjara na Grand Prix Azerbejdżanu. Do ostatecznych decyzji jeszcze jednak daleko.
Z powodu kontuzji nadgarstka, której nabawił się podczas treningu bokserskiego, Isack Hadjar opuścił już 3 rundy Formuły 1. Jego zastępca w Red Bullu, Liam Lawson, punktował dwukrotnie, zajmując 6. i 7. miejsca, a Yuki Tsunoda spisuje się nieźle w RB, regularnie goszcząc w okolicach pierwszej 10-tki.
Red Bull liczy na to, że dwutygodniowa przerwa między GP Hiszpanii na Madring a GP Azerbejdżanu pomoże Hadjarowi wyleczyć kontuzję do końca i wróci on do stawki. Nie będzie tu jednak pośpiechu, zwłaszcza, że tor w Baku jest wymagający technicznie i kierowca musi mieć pewność siebie za kierownicą.
“Decyzja o odpuszczeniu GP Hiszpanii należała do kategorii tych łatwych. Nie czuł się na 100% gotów i to było jedyne kryterium, za którym podążaliśmy” – mówi Laurent Mekies w rozmowie ze Sky Sports.
“Zawsze stawiamy priorytet temu, żeby wrócił na 100% gotów, a tak nie było. Nie było sensu rzucać go w takim razie na Madring ponieważ mogłoby to opóźnić jego powrót do pełni sił” – dodaje szef Red Bulla.
Hadjar w Madrycie nadal miał na ręce ortezę, która odciąża prawdopodobnie złamany nadgarstek. Będzie on kontynuował rehabilitację, odbędzie spotkania z lekarzami oraz sesję w symulatorze.
“Mamy teraz trochę czasu na Baku. Nie dzieje się jednak nic złego z jego powrotem do zdrowia. Wszystko przebiega zgodnie z planem. Niektóre rzeczy wymagają czasu i my damy go sobie. Przed Baku ocenimy jego sprawność w symulatorze” – mówi Mekies.


