Kierowcy Formuły 1 zwracają uwagę, że bardzo trudno jest dobrać odpowiednią strategię na wyścig o GP Hiszpanii. Wszystko za sprawą dużych niewiadomych w kwestii degradacji opon.
Jak zawsze na nowym torze w Formule 1, kierowcy mierzą się z problemem rosnącej przyczepności oraz trudnej do określenia degradacji opon.
Degradacja
Po piątkowych treningach George Russell mówił, że jest ona bardzo duża.
“Jest duży znak zapytania dotyczący degradacji opon. W pierwszym treningu była taka, że uznaliśmy, że najlepszą strategią będzei sześć pit-stopów” – mówił George Russell, cytowany przez planetf1.com.
Oczywiście szorstki asfalt został już nieco nagumowany przez bolidy Formuły 1, F2 i F3, jednak nadal będzie bardzo wymagającym dla opon.
Dodatkowo, liczący pół kilometra zakręt La Monumental, który jest pochylony na nawet 24%, stanowi duży stres dla opon, które z jednej strony mogą degradować się znacznie mocniej. A to będzie zmuszało ekipy do zjazdów.
Dojazd do pierwszego zakrętu jest dość krótki, ale i tak miękka mieszanka będzie miała tu przewagę:

Samochody bezpieczeństwa
Sprawę strategii komplikuje jeszcze bardzo duże ryzyko wyjazdów samochodu bezpieczeństwa. Będzie trzeba być otwartym na reagowanie na wydarzenia wyścigowe, co może sprawić, że ekipy będą przedłużać stinty, czekając na neutralizacje.
Tyle kompletów poszczególnych mieszanek mają do swojej dyspozycji kierowcy na GP Hiszpanii:

Długa aleja
Liczbę pit-stopów może ograniczyć bardzo długa aleja serwisowa. Na Madring liczy ona 550 metrów, a sam przejazd przez nią zajmuje około 25 sekund.
Kierowcom może zatem nie opłacać się zjeżdżać zbyt często i nie będą stosować ryzykownych strategii. Tak według Pirelli będą strategie zespołów:



