W swoim stylu Lance Stroll skomentował nowe regulacje techniczne w Formule 1, nie powstrzymując się od cierpkich słów pod adresem bolidów.
Choć Lance Stroll niezbyt wiele wie o tym, jak wygląda wyprzedzanie i ściganie w tym roku za sprawą problemów Astona Martina to jednak jest jednym z bardziej doświadczonych kierowców F1, który przeszedł już dwie pełne ery techniczne.
Według niego obecna F1 jest “kilometry za” miejscem, w którym powinna być. Według niego potrzebna jest fundamentalna zmiana przepisów na kolejne sezony.
“Mam nadzieję, że te wszystkie rzeczy, które rujnują wyścigi i kwalifikacje zostały poprawione i będzie nieco normalnie się jeździło” – mówi Stroll bez owijania w bawełnę, cytowany przez motorsport.com.
“Skupiamy się tak bardzo na całym tym zarządzaniu i odpuszczaniu czy tym, ile gazu dodajemy. Myślę, że nadal bardzo nam daleko do właściwych bolidów Formuły 1 i ciśnięcia na maksa bez myślenia o bateriach i tym wszystkim. Jesteśmy kilometry od miejsca, w którym powinniśmy być” – dodaje Kanadyjczyk.
Stroll przyznaje, że oglądał nagrania z ubiegłotygodniowego Grand Prix Monaco Historique i porównywał bolidy, które widział z obecnymi.
“Oglądałem sobie stare wyścigi itp. W telewizji leciało nawet GP Monaco Historique i słyszałem niektóre bolidy Ferrari z początku tego wieku. Brzmiały tak dobrze, były małe i zwinne. Były też onboardy z ery V8, V10” – mówi Lance.
“A potem spojrzałem na to, jak to wygląda teraz. Tamte auta były znacznie bardziej ekscytujące i intensywne w porównaniu z obecnymi. To przykre, ale mam nadzieję, że kiedyś wrócimy do tamtego kierunku” – dodaje Stroll.
Lance w przerwie od F1 miał też okazję ścigania w aucie GT3. Jego debiut nie wypadł korzystnie.
Na podstawie: motorsport.com


