Po problemach w kwalifikacjach do drugiej rundy International GT Open, na dystansie 500 kilometrów Karol Basz i Marcin Jedliński zyskali aż dziewięć pozycji i otarli się o podium. Od początku weekendu cały zespół ciężko pracował, aby wykorzystać zebrane dane podczas kwietniowej inauguracji sezonu i znaleźć odpowiednie ustawienia nowego Ferrari 296 GT3 EVO.
Treningi przebiegły pomyślnie, jednak podczas czasówki w ich samochodzie pojawił się problem z kołem. Basz i Jedliński zakwalifikowali się do jedynego wyścigu dopiero na 17. pozycji.
Przed niedzielnymi zawodami nad Spa-Francorchamps obficie padało. Rozpoczynający wyścig na deszczowych oponach Marcin Jedliński nie mógł od razu rzucić rękawic rywalom, a dodatkowo przez prawie 15 minut musiał podążać za samochodem bezpieczeństwa.
Po pierwszym pit stopie Karol Basz wyjechał na slickach na 24. miejscu. Fenomenalny stint przyniósł mu awans na 8. lokatę, jednak został uderzony przez Yifei Ye, który pojechał po zewnętrznej w przedostatnim zakręcie, a następnie uderzył prosto w samochód z numerem 777, w ostatniej chwili decydując się na zjazd do boksu.
Polska załoga zmieniła się za kierownicą dopiero na kolejnym okrążeniu. W międzyczasie sędziowie nałożyli karę na ich rywali. Na szczęście uszkodzenia nie były poważne, a Jedliński po wyjeździe w pierwszej dziesiątce zakończył swój stint 12.
Basz przejął samochód na ostatnie 50 minut, rozpoczynając walkę o podium. Świetne tempo do linii mety pozwoliło mu wywalczyć ósmą pozycję w klasyfikacji generalnej i czwartą w klasie PROAM ze stratą niespełna czterech sekund do drugiego miejsca.
„Kończymy weekend w dobrych nastrojach, możemy być zadowoleni z wykonanej pracy. Nie spisaliśmy wyścigu na straty po problemach w kwalifikacjach i mimo trudnych warunków zyskaliśmy dziewięć pozycji. Choć pojechaliśmy praktycznie bezbłędnie, niestety zostałem uderzony pod koniec pierwszego mojego stintu, ale są to rzeczy, na które nie mamy czasem wpływu” – mówi Karol Basz.
“Nasze tempo pozwala optymistycznie patrzeć w przyszłość. Wykonaliśmy ogromny krok naprzód i dużo lepiej rozumiemy samochód. Za dwa tygodnie udajemy się na Misano, nowy tor w kalendarzu, który dobrze znam ze startów w innych seriach. Trzymajcie kciuki i do zobaczenia” – dodaje kierowca.
Na podstawie informacji prasowej


