Według nieoficjalnych informacji, dostawcy silników do Formuły 1 odrzucili pomysł zwiększenia udziału silnika spalinowego.
Gdy tylko kierowcy i kibice przekonali się, jak naprawdę wygląda ściganie w Formule 1 pod rządami nowych przepisów technicznych, zaczęły się dyskusje o tym, jak szybko i jak bardzo można poprawić ściganie w najważniejszej serii wyścigowej świata.
Ale jak się okazuje, FIA i zespoły już wcześniej wiedziały co się święci i tylko jedna strona chciała uchronić kibiców przed marnym widowiskiem, jakim stał się weekend wyścigowy. W ubiegłym roku FIA miała zaproponować obniżenie mocy silników elektrycznych z obecnych 350 kW do 200 kW, ale zmianę tę zablokowali dostawcy jednostek napędowych.
“Proponowaliśmy redukcję mocy około rok temu, ale została ona odrzucona. Podnoszono, że warto poczekać na kilka pierwszych wyścigów ze zmianami i tak właśnie zrobiliśmy” – mówi Nikolas Tombazis, szef single seaterów w F1.
“Czy teraz przyszedł ostateczny czas by o tym porozmawiać? Nie sądzę. My kontynuujemy monitorowanie ewentualnych zmian. Oczywiście możemy dokonać ich na gruncie bezpieczeństwa i w sumie to zrobiliśmy na GP Miami. Póki co czekamy jednak z większymi zmianami by lepiej przyjrzeć się sprawie” – dodaje Tombazis.
Według niego, tym co poszło nie tak, a czego nie przewidziano jest znalezienie przez zespoły większej siły docisku niż oczekiwano. To z kolei redukuje ilość energii odzyskiwanej podczas hamowania. To kwestia, która nie została jeszcze rozwiązana.
O tym, jak trudno będzie dokonać dokonać kolejnych zmian, zwłaszcza w zakresie wykorzystania energii, mówi dyrektor techniczny FIA.
“Jeden z dostawców uważa, że obecna jednostka ma przewagę. Inny wygrywa wyścigi więc nie chce nic zmieniać. Kolejny mówi, że potrzebuje 16 miesięcy na opracowanie nowej jednostki i rok 2027 jest nierealny” – mówi Jan Monchaux , cytowany przez Auto Motor und Sport.
Wygląda zatem na to, że nieprędko doczekamy się kompromisu i większych zmian, choć coraz częściej zaczyna się o nich mówić, a to już pozytyw.
Na podstawie: planetf1.com


