Były mistrz świata Formuły 1, Nigel Mansell odniósł się do niedawnych wypowiedzi Stefano Domenicaliego, który stwierdził, że dawniej kierowcy też odpuszczali gaz i nikt na to nie narzekał.
Szef Formuły 1, Stefano Domenicali, okopuje się coraz bardziej na swoim stanowisku obrony obecnych regulacji w Formule 1. Niedawno stwierdził, że seria to coś więcej niż przepisy techniczne i uparcie powtarza, że większość fanów jest zachwycona zmianami w serii i ciekawszymi wyścigami.
Problem w tym, że wielu kierowców F1, również byłych – na przykład Robert Kubica – mocno krytykuje przepisy, nie tylko ze względu na bezpieczeństwo, ale też sztuczność manewrów wyprzedzania.
W takim tonie wypowiedział się mistrz świata F1 z 1992 roku, Nigel Mansell, który skomentował kwestię “atrakcyjności” wyścigów.
“Może mi się za to oberwać, ale niektóre wyprzedzania są totalnie sztuczne. Niektóre wyprzedzania wyglądają świetnie, a potem wyjeżdżają na prostą i jeden samochód mija drugi, który się wręcz cofa ponieważ jednemu komputer daje dodatkową moc i to w niewłaściwym momencie. Kierowca nie ma nad tym kontroli bo przecież nie wykorzystywałby jej by potem zostać ominiętym na prostej” – mówi Mansell w rozmowie z Autosportem.
“To chyba Lando powiedział, że nie chciał wyprzedzać przed szykaną bo wiedział co go potem czeka, ale nie miał wyboru bo dostał energię. Wyszedł na prostą i rywal mu tylko śmignął. Myślę, że trzeba być tu bardzo ostrożnym bo znam fanów na całym świecie i potrafią być bardzo zrzędliwi. I szczerze mówiąc, zgadzam się z nimi” – dodaje.
Mansell odniósł się też do intrygującej wypowiedzi Domenicaliego, który powiedział: “Wiecie, wyprzedzanie… Niektórzy mówią, że jest sztuczne. Ale co to tak naprawdę znaczy? Wyprzedzanie to wyprzedzanie. Do tego ludzie mają krótką pamięć ponieważ w erze turbo w latach 80-tych, gdy śledziłem Formułę 1 już naprawdę mocno, używano odpuszczania by naładować turbo. Były ogromne różnice prędkości”.
“Nie, nie było tak. Jeżeli wykonywaliśmy lift and coast to było to jak pieszczenie przepustnicy, gdy jechało się za kimś i podejmowałeś decyzję, że nie chcesz go wyprzedzić. Robiliśmy to po to, by oszczędzać paliwo. To było mądre, chodziło o to by być bystrym” – mówi Nigel Mansell.
“Posiadanie komputera by robił to wszystko za ciebie i magazynował energię to coś zupełnie innego. I my w tym czasie nie zwalnialiśmy o 50-70 km/h przed najszybszymi zakrętami. Porównywanie tego jest pewnym nadużyciem” – dodaje były mistrz świata.
Anglik otwarcie deklaruje, że w obecnie trwającej dyskusji, staje po stronie kierowców.
“Zawsze staram się zrozumieć kierowców i myślę, że to w tym momencie jest bardzo niebezpieczne. I mieliśmy już jeden poważny wypadek w Japonii. I tam mieliśmy szczęście bo to mogło skończyć się bardzo źle dla Olivera” – mówi Mansell.
Na podstawie: Autosport.com


