Wygląda na to, że również w FIA zdali sobie sprawę z tego, że podporządkowywanie Formuły 1 pod interesy koncernów, które chcą wejść do serii, nie jest dobrą drogą.
Nie będę Wam po raz setny przypominał o krytyce obecnych przepisów technicznych przez kierowców i kibiców. Warto jednak wspomnieć, że na taki kształt regulacji najmocniej naciskali ci, którzy chcieli wejść do serii lub odzyskać dawny blask – Audi oraz Mercedes. Volkswagen postawił warunek, że nie wejdzie do serii jeżeli w silniku będzie MGUH.
Mamy co mamy, ale warto zauważyć, że zmiany w branży motoryzacyjnej nie pozostają bez wpływu na F1. Jeszcze niedawno mieliśmy rychłe zakazy produkcji aut spalinowych i zapowiedzi pełnej elektryfikacji. Teraz niektórzy producenci zaczynają odchodzić od tych pomysłów i zapowiadać nowe silniki. Mówi o tym dyrektor FIA do spraw single seaterów, Nikolas Tombazis, odnosząc się do zmian, jakie za kilka lat mogą nastąpić w F1.
“Przede wszystkim, zmienił się krajobraz polityczny. Kiedy dyskutowaliśmy obecne regulacje, producenci samochodów, którzy byli bardzo zaangażowani, mówili nam, że nie zaprojektują już żadnego nowego silnika spalinowego. Przechodzili transformację i zapowiadali, że zamierzają być w pełni elektryczni. Ale to się nie stało. I nie chodzi o lekceważenie znaczenia elektryfikacji na całym świecie, ale to się po prostu nie stało” – mówi Nikolas Tombazis.
“Po drugie, i nie mówi się o tym często ponieważ nie jest to coś widocznego, używamy teraz w pełni ekologicznych paliw i opinie o nich są dobre” – dodaje inżynier.
Podkreśla on, że przepisy w Formule 1 nie mogą być tworzone na życzenie producentów, którzy mogą przychodzić i odchodzić z serii.
“W kontekście tego, gdzie chcemy być jako seria w przyszłości, musimy chronić sport przed światową sytuacją makroekonomiczną. Oznacza to, że nie możemy być zakładnikami koncernów motoryzacyjnych, które na tej podstawie będą decydować, czy chcą być częścią naszego sportu czy nie” – mówi dyrektor.
“Chcemy by uczestniczyli w naszym sporcie, zdecydowanie. Dlatego tak ciężko pracowaliśmy na to, by przyciągnąć nowych uczestników. Ale nie możemy być w położeniu, w którym stajemy się bezbronni gdy oni zmieniają zdanie” – dodaje.
Tombazis zaznacza, że to, jak powinny wyglądać przepisy techniczne w F1 w przyszłości jest dyskutowane już teraz i nie ma w tym niczego zaskakującego. Nieoficjalnie mówi się, że w F1 pojawią się silniki V8 z jedynie lekkim wspomaganiem elektrycznym, które będą napędzane ekologicznymi paliwami. Najpóźniej ma się to stać w 2031 roku.
“Jeżeli chcemy zmienić coś w następnej perspektywie, musimy zacząć rozmowy bardzo szybko. Stworzenie silnika zajmuje dużo czasu, a to wcale nie tak daleka data. To może więc brzmieć dziwnie, że zaledwie po kilku wyścigach zaczęliśmy jakieś rozmowy, ale to naturalny bieg spraw” – mówi dyrektor FIA.
FIA potwierdza, że nie ma nic przeciwko powrotowi głośnych silników V8, które gościły w Formule 1 ostatni raz w 2013 roku.
“Zawsze jest łatwo zredukować hałas jeżeli będzie za duży. W drugą stronę jest trochę trudniej. Co jakiś czas mamy okazjonalne przejazdy starszych aut podczas grand prix i przywołują one konkretne wspomnienia u wielu ludzi więc to nie byłby problem” – mówi Tombazis.
Na podstawie: crash.net


