Dane z pierwszych trzech wyścigów sezonu 2026 pokazują, że Ferrari dość mocno odstaje mocą silnika od Mercedesa. A to ma dać Scuderii dodatkowy czas i pieniądze na rozwój.
Przed nową erą techniczną w Formule 1 wprowadzono tzw. Additional Development and Update Opportunities (ADUO). Jest to system, który ma dawać dostawcom jednostek napędowych dodatkowe środki i czas na poprawienie swoich silników ze względu na straty do rywali.
Kluczowym czynnikiem w przydzielaniu czasu rozwojowego i środków mają byś osiągi na torze. Jeżeli jednostki danego dostawcy są słabsze o więcej niż 2% od najszybszych, wówczas dostawca ten ma zwiększony budżet na prace rozwojowe silnika oraz może dokonywać w nim modyfikacji, dostając na to dodatkowy czas.
Według niektórych wyliczeń, silnik Ferrari może tracić nawet 4% mocy do dominującego obecnie Mercedesa. A to sporo, nawet jeżeli świadczy o tym, że pakiet aerodynamiczny Ferrari jest bardzo wydajny. Oprócz Ferrari na dodatkowy czas rozwojowy łapie się jeszcze oczywiście Honda, której strata to nawet 10% mocy.
Silnik Hondy ma tracić… 95 koni mechanicznych do silnika Mercedesa.
Przepaść, inna kategoria…#F1pl #Elevenf1
— powrotroberta.pl (@powrotroberta) April 10, 2026
Trochę poczekają
Problem w tym, że odwołano GP Bahrajnu i GP Arabii Saudyjskiej, a to właśnie po tych wyścigach FIA miała dokonać ostatecznej oceny potencjału jednostek napędowych i podjąć decyzje w Ramach ADUO.
W tej sytuacji trzeba będzie poczekać na GP Miami i GP Kanady i dopiero po nich wypatrywać decyzji Federacji. Nieoficjalnie wiadomo, że Ferrari ma już gotowy plan jak wykorzystać zapisy regulaminowe.
Na podstawie: racingnews365.com


