Za Maxem Verstappenem kolejny weekend pełen frustracji i nerwów. Holender deklaruje, że miesięczna przerwa od F1 będzie dla niego czasem przemyśleń.
W przypadku kierowcy Red Bulla znacznie więcej na Suzuce mówiło się o jego zachowaniu i wypowiedziach niż akcjach na torze. Max zaczął GP Japonii od scysji z dziennikarzem, potem była porażka w kwalifikacjach z Isackiem Hadjarem, a potem przyszedł wyścig, w którym nie był w stanie pokonać Pierra Gasly.
Max nie ukrywa, że nowa Formuła 1 nie daje mu frajdy i może mieć to bezpośrednie przełożenie na jego decyzje dotyczące dalszej kariery. Przed kolejnym wyścigiem, za sprawą odwołania GP Bahrajnu i GP Arabii Saudyjskiej, Max ma dużo czasu do namysłu. Sam kierowca deklaruje, że o jego dalszej karierze w serii zaważą kolejne tygodnie i miesiące.
“Życie toczy się dalej, Formuła 1 nie jest w nim jedyną rzeczą. Są inne rzeczy do roboty. Musi ona stanowić dla mnie przyjemność” – mówi dla Viaplay kierowca Red Bulla, który przyznał, że w przerwie od F1 czeka go “kolejne ściganie”.
Według zazwyczaj dobrze poinformowanego De Telegraaf, Verstappen ma na poważnie rozważać odejście z F1 po sezonie 2026, zwłaszcza jeżeli nie dojdzie do znaczących zmian przepisów.
“To jest coś, co dostajesz przy takich przepisach. Jeden facet kompletnie utknął bez mocy, a drugi złapał akurat grzybka. To może być różnica 50-60 km/h czyli ogromna. Ja miałem kilka takich momentów i wiem, że to może być bardzo, bardzo niebezpieczne. To tak jak zmiana kierunku jazdy na hamowaniu” – mówi Max Verstappen, cytowany przez racingnews365.com.
“To zdarza się też wtedy, gdy masz bardzo duże przyspieszenie – wówczas również łatwo o duży wypadek. Jeżeli chodzi o kwestie bezpieczeństwa to są one do naprawienia bo używając argumentu bezpieczeństwa, można zdziałać znacznie więcej. Może zatem my jako kierowcy powinniśmy skupić się właśnie na tej kwestii i wówczas nasz głos będzie skuteczniejszy” – dodaje kierowca.


