Tak słabej recenzji telefonu jeszcze nie czytaliście. Ale z drugiej strony jest to recenzja “zwykłego zjadacza chleba” w kwestii telefonów, który jednak ma kilka konkretnych wymagań.
Przez ostatni miesiąc miałem okazję testować telefon Realme GT8 Pro w wersji Dream Edition, a zatem powstałej w ramach partnerstwa z Astonem Martinem.
Na początek zacznę od tego, co najważniejsze dla niektórych, a zatem danych technicznych.
Nazwa: GT8 Pro Dream Edition
Waga: 218 gramów
Wielkość wyświetlacza: 6,79 cala, 3136 x 1440 pikseli (508 PPI). jasność do 7000 nitów (!), 144 Hz LTPO
Procesor: Qualcomm Snapdragon 8 Elite Gen 5 (Plus zwiększenie wydajności Flux Engine)
Pamięć: 16 GB +12 GB RAM, 512 GB Dysku
Bateria: 7000 mAh, ładowanie przewodowe 120W i bezprzewodowe 50W
Aparat: Główny 50 MP, Teleobiektyw 200MP, obiektyw szerokokątny o kącie widzenia 116 stopni, aparat przedni 32 MP z nagrywaniem w 4K
Zanim zacznę recenzję, napiszę tylko, że sam od zawsze posiadałem smartfony innej firmy (chyba jednej z dwóch największych na rynku), a od dwóch lat mam flagowy model tej firmy w najwyższej wersji, który kupiłem głównie ze względu na aparat i przywiązanie do marki.
Wygląd
Jak wiecie, miałem okazję testować poprzednika tego telefonu – Realme GT7 Pro Dream Edition i wówczas byłem zachwycony tym, jak ładny może być telefon. Piękny kolor, żłobienia z tyłu i subtelne rzeczy, kojarzące się z Formułą 1 i Astonem Martinem – to było to!
W przypadku Realme GT8 Pro Dream Edition muszę przyznać, że wizualnie jest nieco gorzej. Gorszy kolor, duże logo Aramco, brak żłobień no i znacznie gorszy “case” z gumy zamiast imitacji włókna węglowego z wycięciem na logotyp. A ja jestem z tych, którzy nie noszą nigdy “gołego” telefonu i zawsze muszą mieć na niego jakąś “opakówkę”.
Podobają mi się jednak zaokrąglenia po bokach, zdecydowanie ładniejsza jest też “wyspa” obiektywów. Przy niej trzeba się na chwilę zatrzymać bo tu mamy coś naprawę ciekawego. Ja sam gadżeciarzem nie jestem i takie kwestie rzadko mi imponują, jednak trzeba przyznać, że wymienna obudowa obiektywów (kwadratowa lub okrągła – obie w zestawie) oraz możliwość wydrukowania sobie własnej obudowy na drukarce 3D w dowolnym wzorze (!) to jest coś, co może się niektórym spodobać, jeszcze bardziej personalizując ich telefon.
“Wnętrze”
Wszystko zmienia się jednak przy odblokowywaniu telefonu. Tu zaczyna się magia bo gdy tylko wyświetlacz się uruchomi, jest pięknie. Animowany wygaszacz z Astonem, idealnie dobrane i żywe kolory, customizowane ikony… Robi to naprawdę duże wrażenie.
Realme znów postawiło na powiązanie jak największej liczby ikon z Formułą 1 i dla fana serii jest to świetna sprawa. Nie brakuje też oczywiście odniesień do Astona Martina.
Interfejs – podobnie jak w poprzednim telefonie – jest naprawdę bardzo funkcjonalny, czytelny i intuicyjny – a dla mnie ta ostatnia cecha jest bardzo ważna bo nie lubię czegoś szukać, zniechęcam się i wkurzam dość łatwo.
Szybkość
Najważniejszą cechą dla mnie jest szybkość działania telefonu – uruchamiania się aplikacji, przeskakiwania pomiędzy ekranami i apkami itp. I tu jest naprawdę rewelacyjnie bo przez pierwszy tydzień praktycznie przy każdej czynności przez głowę przelatywała mi myśl: Wow, ale szybki!
Nawet przez chwilę nie przemknęło mi przez myśl uruchomienie trybu “GT”, który przyspiesza osiągi telefonu, oczywiście kosztem większego zużycia energii i nagrzewania telefonu.
Podobnie jak w poprzedniej edycji tego telefonu, byłem ultra zadowolony z działania ekranu dotykowego. W swoim telefonie często kamera nie łapie mojego odcisku palca (bo tak odblokowuję telefon) czy przypisuje inne litery niż chciałem podczas pisania. Jest ryzyko, że to wina szkła ochronnego w moim bazowym telefonie i po prostu to w Realme jest lepsze.
Telefon odblokowywał mi się nawet gdy wychodziłem z wody, szybko reagując na moje polecenia i pisząc dokładnie to, co chcę. Za to duży plus.
Aparaty
*Wszystkie zdjęcia prezentowane poniżej zostały zrobione omawianym telefonem – w różnych trybach automatycznych (Auto, Pejzaż AI lub Ricoh). Zdjęcia nie zostały poddane żadnej późniejszej obróbce.
Muszę przyznać, że to bardzo ważny dla mnie aspekt telefonu. Robię dużo zdjęć, wszelakich i szybkość uruchamiania aparatu, szybkiego ostrzenia oraz dobrego naświetlania jest dla mnie bardzo ważna. Kilka zdjęć zrobionych z jadącego samochodu pokazuje możliwości tego aparatu.
Najważniejszym aspektem dla mnie jest duży ZOOM bowiem często telefonem robię zdjęcia gór czy samolotów. No i tu Realme z moim bazowym telefonem przegrywa niestety, ale z drugiej strony jest to dość nietypowe wymaganie jak na telefon.
Jeżeli chodzi o bliższe odległości to muszę przyznać, że Realme robi naprawdę świetne zdjęcia i porównując go z moim bazowym telefonem – lepsze. Kolory są wyraziste, a ostrość bardzo dobra. I mówię tu o bazowych ustawieniach i trybie auto.
Bardzo podoba mi się (a mojej Żone nie!) funkcja “Pejzaż AI”, dostępna w telefonie bo sztuczna inteligencja znacznie “podciąga” zdjęcie, czyniąc je jeszcze lepszym kolorystycznie. Faktem jednak jest – i tu się z Żoną zgodzę – że czasem, zwłaszcza przy mocno “pastelowych” kolorach na zewnątrz, zdjęcia te są aż przesadzone, robi się dziwna poświata.
Jest też trzecia opcja aparatowa – bardzo ważna marketingowo oraz dla pasjonatów fotografii. To aparat RICOH w tym telefonie, który przenosi nas do świata nieco bardziej “analogowej” fotografi, pozwalając uwiecznić moment szybciej i bez dużej ingerencji oprogramowania. Jestem pewien, że w rękach odpowiedniej osoby da się tym aparatem zrobić naprawdę ciekawe artystyczne zdjęcia. Zresztą, widziałem takowe podczas prezentacji telefonu.
Wypróbowywałem telefon również pod wodą i świetnie dawał radę, a funkcjonalności tego trybu naprawdę mnie zaskoczyły.
Tryb nocny działa również bardzo dobrze, momentami nawet lepiej niż w moim bazowym telefonie, co było dla mnie kolejnym zaskoczeniem.
Ale nie samymi zdjęciami człowiek żyje. Filmy ten telefon nagrywa znacznie lepsze niż mój flagowiec i choć opcji jest mniej, to do “turystycznej” kinematografii w zupełności wystarcza.
Gdy “pobawiłem” się trochę tym aparatem, stwierdziłem, że pora chyba zmienić już mój “bazowy” telefon…
Bateria
Na koniec chyba wisienka na torcie. Bateria i jej ładowanie. Jedyny minus tego zestawu to spory rozmiar ładowarki dołączanej w zestawie, ale za to jak szybko ona ładuje… 40 minut od zera do setki…
Bateria o pojemności 7000 mAh wystarcza bez problemu na cały dzień intensywnego użytkowania i dla takich co to lubią zapomnieć podładować telefonu przed wyjściem lub ciągle gubią ładowarki, będzie to bardzo ważna i pozytywna cecha.
Reasumując
Realme GT7 Pro Dream Edition był świetnym telefonem, ale nie przekonał mnie do zmiany mojego bazowego telefonu. Realme GT8 Pro Dream Edition się to udało. To naprawdę świetna maszynka.
Jest jeszcze kwestia ceny – bazowo ten telefon kosztował 5499 zł, ale oczywiście cena będzie spadać i według mnie nie powinna odstraszać bo dostajemy coś na lata z wieloma funkcjonalnościami. No i jest to wyjątkowa edycja, mocno związana z Formułą 1…

























