Ponad 2-godzinną, bardzo ciekawą rozmowę, przeprowadził z Robertem Kubicą podcaster Przemek Górczyk. Warto przeczytać najciekawsze fragmenty i obejrzeć całość.
Po 15 latach oglądania i czytania każdego wywiadu z Robertem Kubicą, niewiele rozmów z nim mnie zaskakuje. Coraz rzadziej zdarzają się takie, w których Robert mówi coś, czego wcześniej nie powiedział. Tym razem pojawiło się kilka wypowiedzi naszego kierowcy, których wcześniej nie znaliśmy.
Rozmowa rozpoczęła się oczywiście od początków Roberta w wyścigach i jego samotnego życia nastolatka we Włoszech. To właśnie tam zdobył bardzo ważną wiedzę techniczną, która teraz procentuje.
“Wzięło się to z młodego wieku, kiedy spędzałem dużo czasu z mechanikami. Gdy mieszkałem w warsztacie to był jedyna forma spędzania przeze mnie wolnego czasu. Nie miałem z tym żadnego problemu. To byli moi koledzy, choć byli dużo starsi” – wyjaśnia Robert.
“Stąd wtykanie nosa – a tego mi nie brakuje – w sprawy, które wychodzą poza kręcenie kółkiem. Według mnie w wielu przypadkach to plus bo pomaga zrozumieć dynamikę zespołu. Ale kiedy rozumiesz zbyt dużo, to czasem jest też minus bo widzisz więcej rzeczy, które można było zrobić lepiej” – dodaje Polak.
Po latach w kartingu i seriach juniorskich, wreszcie przyszła szansa w Formule 1, o czym Robert opowiadał w ciekawych słowach. Nie tylko o słynnym teście w Barcelonie, ale też zakulisowych rozmowach, które toczyły się potem.
“Po moim teście w Barcelonie w 2005 roku, zadzwoniły do mnie cztery zespoły, ale tylko BMW Sauber, które nie miało jeszcze trzeciego kierowcy na kolejny rok. Zresztą historia mojego wejścia do BMW Sauber była taka, że pierwotny trzeci kierowca nie zmieścił się do auta. Jednym z pierwszych pytań do mnie było, ile mam wzrostu. Mam 185 cm, ale powiedzmy, że pomyliłem się w mojej odpowiedzi o 5 centymetrów” – mówi Kubica.
“Kiedy przy stole wszystko ustaliliśmy i wstałem żeby uścisnąć rękę z Peterem Sauberem, ten spojrzał na mnie i powiedział: Ale ty nie masz 180 centymetrów. Był tam też Mario Theissen i mówi: Dobra Peter, będzie ok, ale Peter powiedział, że nie nie nie. Zadzwonił do mechaników żeby przygotowali kokpit i musiałem zejść na dół. Oczywiście odpowiedziałem, że siedzi mi się idealnie, jak na kanapie w domu” – dodaje Robert, zdradzając coś, o czym wcześniej nigdy nie mówił.
Wysoki wzrost dał o sobie znać później.
“Podczas mojego pierwszego sezonu w Formule 1 musiałem mieć buty o 1,5 rozmiaru mniejsze – 42 zamiast 43,5 – ponieważ bolid był już zaprojektowany pod niższych kierowców i podczas dodawania gazu zahaczałem o nadwozie. Gdy rok później podczas jakichś pokazów wsiadłem do tego auta, zapytałem mechanika, czemu nie założyli mi mojego fotela, a on mi mówi, że to wszystko moje. To pokazuje, ile kierowca wyścigowy jest w stanie zrobić żeby dostać się do F1” – stwierdza Robert.
Kubica przyznał też, że podczas jednego z sezonów z BWMS Sauber wskoczył do kokpitu jednego zespołu F1, ale nie zdradził, o jaki zespół chodzi. Prawdopodobnie chodziło o Red Bulla, który chciał zatrudnić Kubicę.
Oczywiście spora część rozmowy dotyczyła jego wypadków w Formule 1 i rajdach. Kubica przypomniał, jak to było z jego startem w Ronde di Andora.
“W tym momencie miałem już podpisany kontrakt z Ferrari na następny rok i Ferrari mi nie pozwalało na starty w rajdach. To miał być mój ostatni rajd” – mówi Robert.
Kierowca bardzo rzadko mówi o kulisach tego zdarzenia, tym razem zrobił wyjątek.
“Ta bariera składała się z dwóch części – starej i nowej. Ta stara nie była umocowana więc gdy jej dotknąłem to nie odbiłem się od niej tylko ona się przesunęła i wpadłem prosto na drugą, która przeszła mi przez auto. Weszła lewą przednią lampą, a wyszła tylną prawą. 10 centymetrów w lewo i byłbym przecięty, 10 centymetrów w prawo i nic by mi się nie stało. Gdyby tamta stara bariera była przymocowana, nic by się nie stało” – powiedział.
“Bardzo mało pamiętam z tego wypadku. Praktycznie nic. I przez pierwsze 2 tygodnie po nim ja byłem, ale mnie nie było. Później rozmawiałem z ludźmi, którzy odwiedzili mnie na intensywnej terapii i ja nie pamiętam, że ja z nimi rozmawiałem” – dodał Kubica.
Robert nawiązał również do tego, co wiemy z innych wywiadów, a zatem propozycji testów w Mercedesie z 2014 roku.
“Miałem propozycję testów 2 lata wcześniej, ale nie zgodziłem się bo czułem, że to będzie bardziej zagrywka marketingowa, fajna historia, która się dobrze sprzeda” – stwierdził Robert, bez zdradzania nazwy zespołu.
“Kiedy wracałem po wypadku do bolidu Formuły 1, większość ludzi sądziła, że moim największym problemem będą ograniczenia fizyczne. A ja wiedziałem, że fizycznie dam sobie radę. Nie wiedziałem jednak, jak zareaguje mój mózg. Umysł jest naszą największą niewiadomą” – mówi Robert.
Był również temat social mediów i pokazywania się w nich.
“Nigdy mnie do tego nie ciągnęło. Nie przychodzi mi to naturalnie. Jasne, mógłbym iść najprostszą drogą, którą wykorzystuje większość osób – zapłaciłbym agencji i by sobie wstawiali. Ale według mnie social media to komunikacja i danie z siebie coś więcej od siebie. Na szczęście nie musiałem pójść tą drogą bo byłoby to nienaturalne i na szczęście dla tego, że to, co robię na torze jest wystarczające. Ale nie uważam, że to jest najlepsza droga. Każdy sportowiec powinien pójść własną drogą” – mówi Robert.
Sporo było też oczywiście o sukcesie Kubicy w Le Mans. Całą rozmowę obejrzycie poniżej:


