Być może już 22 stycznia dowiemy się, co dalej z silnikami Mercedesa i Red Bulla i ich legalnością w sezonie 2026. Odbyć mają się kluczowe rozmowy z FIA.
W grudniu temu pojawiły się informacje, że dwaj producenci silników do Formuły 1 – Mercedes oraz Red Bull – znaleźli szarą strefę rozwoju nowych jednostek napędowych, która pozwala im na osiągnięcie wyższego współczynnika sprężania cylindra. Sprawia to, że spalane jest więcej mieszanki, a to daje dodatkowe osiągi – 0,3 sekundy na okrążeniu (około 15 koni mechanicznych).
Przeprowadzane przez FIA testy nie wykrywają tego ponieważ efekt pojawia się dopiero przy wysokich temperaturach, a testy odbywają się na “zimnym” silniku. Mamy zatem podobną sytuację jak ze zbyt elastycznymi skrzydłami, które przechodziły testy statyczne, a potem okazywały się niezgodne z przepisami w trakcie jazdy.
Według nieoficjalnych doniesień, FIA miała zaproponować roczny okres przejściowy, który ma pozwolić Mercedesowi i Red Bullowi przygotować jednostki napędowe bez “triku” ze sprężaniem. Mają się na to jednak nie zgadzać inne ekipy.
Jak pisze planetf1.com, najgłośniej protestuje Ferrari, a Honda i Audi postanowiły przygotować podobne rozwiązanie co Mercedes i Red Bull.
“Jak zawsze przy wprowadzaniu nowych regulacji, toczą się dyskusje na temat wersji ostatecznych wytycznych na sezon 2026, obejmujących jednostki napędowe i podwozie. Na 22 stycznia zostało zaplanowane spotkanie FIA z zespołami i ekspertami technicznymi. Tradycyjnie FIA ocenia sytuację by upewnić się, że przepisy są jasne i rozumiane tak samo przez wszystkich” – czytamy w oświadczeniu FIA dla portalu planetf1.com.
Rozmowy będą miały bardzo duże znaczenie bowiem jeżeli rozwiązanie Mercedesa nie zostanie dozwolone, możemy spodziewać się albo dyskwalifikacji albo drastycznego spadku osiągów bolidów ekipy dopóki nie przygotują odpowiednich jednostek.


