FIA szuka wyjścia z sytuacji w sprawie szarej strefy odkrytej przez Mercedesa, dającej jego silnikom spalinowym przewagę 0,3 sekundy na okrążeniu.
Kilka dni temu pojawiły się informacje, że dwaj producenci silników do Formuły 1 – Mercedes oraz Red Bull – znaleźli szarą strefę rozwoju nowych jednostek napędowych, która pozwala im na osiągnięcie wyższego współczynnika sprężania cylindra. Sprawia to, że spalane jest więcej mieszanki, a to daje dodatkowe osiągi.
Przeprowadzane przez FIA testy nie wykrywają tego ponieważ efekt pojawia się dopiero przy wysokich temperaturach, a testy odbywają się na “zimnym” silniku. Mamy zatem podobną sytuację jak ze zbyt elastycznymi skrzydłami, które przechodziły testy statyczne, a potem okazywały się niezgodne z przepisami w trakcie jazdy.
Jak przekazuje włoskie Corriere dello Sport, jako pierwszy na to rozwiązanie miał wpaść Mercedes. Gdy jeden z pracowników tego producenta przeszedł do Red Bulla, zdradził ten sekret zespołowi z Milton Keynes, przygotowującemu swój silnik razem z Fordem.
Różnica jest taka, że Mercedes od początku pracuje nad tym rozwiązaniem i jego silniki nie są w stanie pracować bez niego. Red Bull natomiast wdrożył je później, w trakcie prac nad jednostką i jest w stanie ograniczyć ten efekt.
Sprawia to, że duży problem ma Mercedes, który – jeżeli przepisy nie zostaną zmienione – stoi przed widmem dyskwalifikacji i to nie tylko w ekipie fabrycznej, ale i u trzech klientów – Alpine, Williamsa i McLarena. Jeżeli producent dostarczy niezgodne z regulaminem silniki, wówczas zespoły mogą domagać się odszkodowań za utracone wyniki, a te mogą iść w dziesiątki milionów dolarów.
Aby zmienić jednostki, które już za nieco ponad miesiąc mają wyjechać na tor, potrzeba jednak wielu miesięcy.
Dlatego – jak nieoficjalnie przekazuje Corriere dello Sport, miała paść propozycja wprowadzania rocznego okresu przejściowego, zanim nowe uściślenie zacznie obowiązywać. Na takie rozwiązanie mają jednak nie zgadzać się inni dostawcy.
Byłoby to podobne rozwiązanie kilka lat temu z systemem “DAS”, opracowanym przez Mercedesa, który również wykorzystywał lukę w przepisach, a jej uśliślenie weszło z opóźnieniem.
Waga
To nie jedyny problem z silnikami na sezon 2026. Jak informuje autoracer.it, dostawcy mają duży problem z wagą nowych jednostek.
Teoretycznie bolidy na sezon 2026 mają być lżejsze o 30 kilogramów. Szefowie zespołów zwracali jednak uwagę, że początkowo będzie to liczba nierealna do osiągnięcia.
Problem pojawia się już przy jednostkach napędowych. Jest producent, którego silnik jest o aż 15 kilogramów cięższy niż waga minimalna.
I choć wraz z rozwojem jednostki będą odchudzane, to jednak na początku mogą pojawić się spore różnice osiągów – również ze względu na wagę.


