Pierwszy raz w tym sezonie zdarzyło się, że Max Verstappen został pokonany przez partnera zespołowego w sesji kwalifikacyjnej. Holender nie jest optymistą przed sprintem.
Max Verstappen ostatni raz przegrał jakąkolwiek sesję kwalifikacyjną w Formule 1 ponad rok temu – w GP Azerbejdżanu 2024 z Sergio Perezem.
Wcześniej miał serię 33 wygranych w czasówkach, a teraz zakończyła się seria 34 wygranych z rzędu po tym, jak szybszy od niego w kwalifikacjach do Sprintu w Katarze był Yuki Tsunoda. Japończyk wyprzedził swojego partnera z zespołu o 9 tysięcznych sekundy.

Spory wpływ na taki wynik miały uszkodzenia bolidu, które zebrał Verstappen podczas przejazdu przez żwir po agresywnym wyjeździe poza tor.
A tough Friday for Max 😖
He starts Saturday's #F1Sprint from P6 on the grid #F1 #QatarGP pic.twitter.com/IlUICpKXP2
— Formula 1 (@F1) November 28, 2025
Verstappen, walczący nadal o mistrzostwo świata kierowców Formuły 1, raczej nie liczy na to, że odrobi jakieś punkty do kierowców McLarena w Sprincie.
“Cóż, od pierwszego okrążenia nie było dobrze. Najpierw agresywne dobijanie, a potem podsterowność przechodząca w nadsterowność przy dużych prędkościach. To nie było to, czego potrzebujesz gdy chcesz jechać szybciej. Utknęliśmy w tym. Próbowaliśmy zmienić kilka rzeczy na kierownicy, ale to nie działało” – powiedział Max Verstappen po czasówce do sprintu.
“Przy takim balansie samochodu, Sprint będzie walką o przetrwanie” – dodaje Holender.
Max zapowiada, że przed kwalifikacjami jego zespół będzie musiał dokonać sporych zmian w bolidzie by mieć szansę na walkę w dalszej części weekendu.
Sprint startuje jutro o godz. 15:00.


