Charles Leclerc przyznaje, że Ferrari będzie bardzo trudno wygrać wyścig w sezonie 2025, ale jeżeli już, to może się to zdarzyć w Singapurze.
Ferrari zalicza kolejny rozczarowujący sezon i mimo, że walczą o wicemistrzostwo świata wśród konstruktorów to jednak żaden z kierowców nie zbliżył się nawet do zwycięstwa w wyścigu w tym roku.
Charles Leclerc nie sądzi by to się zmieniło, zwłaszcza w Singapurze.
“Niestety, McLaren jest bardzo mocny również gdy jest gorąco. W porównaniu z naszymi głównymi konkurentami, możemy być nieco mocniejsi – mowa o Mercedesie. Nie sądzę jednak, byśmy byli w stanie być przed McLarenem” – powiedział Leclerc, cytowany przez racefans.net.
“Ale nigdy nie mówi nigdy. Zobaczymy, gdzie będziemy w ten weekend. Być może będziemy mieli jeszcze szansę w Las Vegas, ale tam dzieje się dziwnie na tym torze jeżeli chodzi o zarządzanie oponami. Może tam będzie szansa, ale niewielka” – dodał Monakijczyk jeszcze przed rozpoczęciem jazd w Singapurze.
W dzisiejszych treningach Leclerc był najpierw 9, a potem 2, a Lewis Hamilton najpierw 10, a następnie 4.
W ubiegłym roku Ferrari wygrało 5 wyścigów i Leclerc przyznaje, że w tym roku wszyscy rozczarowali w zespole.
“Ferrari zawsze celuje w powrót na czoło klasyfikacji generalnej i nie chce walczyć o drugie, trzecie czy czwarte miejsce. To nie tam chcemy być. Nie jesteśmy zadowoleni i musimy spisać się lepiej. To jasne dla każdego członka zespołu” – mówi Monakijczyk.
Według niego winę za słaby sezon Ferrari ponosi… postęp dokonany przez McLarena.
“Gdybyśmy wiedzieli co dokładnie jest nie tak, nie byłoby problemu. Ale to nie takie proste. Cóż, Mercedes i Red Bull też zrobiły postęp jak my, ale zespołem, który dokonał czegoś szczególnego jest McLaren. By zmniejszyć stratę, musielibyśmy zrobić coś wyjątkowego” – mówi Leclerc.


