Andrea Kimi Antonelli zaliczył dobre kwalifikacje do Grand Prix Włoch Formuły 1, ale znów był wolniejszy od George Russella, a jego sezon dotychczas nie przebiega gładko.
Antonelli wchodził do F1 kreowany na gwiazdę przyszłości, również przez szefa Mercedesa, Toto Wolffa. Talentu Włochowi na pewno nie można odmówić, ale póki co jest absolutnie w cieniu George Russella. Anglik jest 4. w klasyfikacji generalnej (184 punkty), a Antonelli 7. (64 punkty).
Włoch zaliczył co prawda podium w GP Kanady, ale jednocześnie kilka ostatnich wyścigów to częste przygody i nawet teraz na Monzy zakończył trening w żwirze.
Toto Wolff nie panikuje jednak i daje pełne wsparcie swojemu zawodnikowi.
“Przystąpiliśmy z wielkim entuzjazmem do umieszczenia Kimiego w Formule 1 i myślę, że to było coś, czego potrzebował zespół po odejściu Lewisa. Dla nas to była najlepsza alternatywa” – powiedział Wolff na Monzy, cytowany przez autosport.com.
“Wiedzieliśmy, że będą wyścigi, w których będziemy sobie rwać włosy z głowy ze względu na niego, ale będą też takie, w których będzie znakomity. I tak się stało. Być może było trochę więcej tych rund z rwaniem włosów niż zakładaliśmy, ale jesteśmy bardzo zaangażowani” – dodaje Austriak.
Na Monzy Antonelli zajął 7. miejsce w kwalifikacjach – tuż za George Russellem i to z pewnością dobry sygnał.
“Nie ma wątpliwości, że Kimi ma w sporcie wielką przyszłość przed sobą. Najszybszy w historii w kartingu, znakomity w seriach juniorskich. W ubiegłym roku przyjechał tu na Monzę, wykręcił rekordy w dwóch pierwszych sektorach i wszyscy mówili, że to mini-Jezus, a potem w trzecim zameldował się w bandzie. To się zdarza. Wygląda na to, że jeszcze nie skalibrowaliśmy go odpowiednio” – mówi Wolff.
“Zaczął sezon bardzo mocno, ale potem nasz samochód był nieprzewidywalny i nie daje mu pewności siebie. Potem było lepiej. Na Zandvoort popełnił błąd w 1. treningu, który źle go ustawił do kwalifikacji. Teraz zaczął trochę spokojniej i ma solidny wynik. Myślę, że dla niego to najważniejsze by pozwolić mu się rozwijać i popełniać błędy” – dodaje szef Mercedesa.
Na podstawie: Autosport.com


