W rozmowie z Polsatem Sport Robert Kubica odniósł się do swojego zwycięstwa w 24h Le Mans, mówiąc, że w jego opinii jest ono ważniejsze niż mistrzostwo świata WEC.
Robert Kubica był ostatnio w Polsce, wypełniając obowiązki marketingowo medialne, związane z jego partnerstwem z Orlenem.
Dziś koncern opublikował drugą część zdjęć z sesji Roberta w Galerii Zachęta.
🏁 Jako zwycięzca był witany flagą w czarno-białą szachownicę zarówno na mecie wyścigu Formuły 1, jak również legendarnego wyścigu Le Mans 24h.
Robert Kubica dokonał tego jako drugi kierowca w XXI wieku 🤯👏
Czas na więcej zdjęć naszego wybitnego sportowca wykonanych w… pic.twitter.com/fKLQXyPOj0
— ORLEN Team (@TeamORLEN) August 6, 2025
Wcześniej ukazała się kilkunastominutowa rozmowa Krystiana Sobierajskiego z Polsatu Sport z Robertem. Dotyczyła ona przede wszystkim 24h Le Mans. Jak Robert z perspektywy miesiąca patrzy na swój sukces?
“Dla kierowcy wyścigów długodystansowych Le Mans jest czymś na styl mistrzostwa świata Formuły 1. Według mnie nie ma ważniejszej imprezy do wygrania. Oczywiście, tytuł mistrza świata, o który nadal walczymy, jest ważny, ale gdybym miał postawić te dwa tytuły na szali to zdecydowanie zwycięstwo w Le Mans jest bardziej historyczne i każdy kierowca długodystansowy marzy o zwycięstwie w 24 Le Mans.
Nie zabrakło tematu poleceń zespołowych i współpracy z autami fabrycznymi Ferrari. Robert żałuje, że w ogóle musiało dojść do tych dyskusji.
“Działo się dużo na torze, ale też poza torem. Nasza komunikacja była intensywna i zaczęła się dość wcześnie – nad ranem, ale też wcześniej już się działo. Z mojej perspektywy nas tam w ogóle nie powinno było być. Powinniśmy być znacznie bardziej z przodu. I ta komunikacja nie powinna była się wydarzyć. Jak zawsze jednak, również w wyścigach, jeżeli pewne elementy zostaną zmienione to będą tego konsekwencje. Naszą konsekwencją było to, że cały czas byliśmy blisko czy za autem numer 51” – mówi Kubica.
“Były pewne rozmowy zanim ja wsiadłem do auta i były pewne ustalenia, które później nie zostały wyegzekwowane. Nie ukrywam, że sytuacja była napięta. Mieliśmy świadomość tego, że walczymy o wygraną i świadomość naszej siły. Kiedy masz możliwość jechania szybciej to wypadałoby sobie wypracować przewagę w dobrej dla ciebie części wyścigu. My mieliśmy już prawie minutową przewagę, którą zniwelował safety car. Po 9 godzinach zaczął się nowy, inny wyścig, w którym mieliśmy siostrzane auta obok nas” – dodaje Polak.
Teraz przed Robertem walka w klasyfikacji generalnej WEC, w której AF Corse #83 traci 12 punktów do liderów, Ferrari #51. W ostatnim wyścigu udało się odrobić 4 punkty, a teraz stawka WEC udaje się na tor Circuit of the Americas, na którym w ubiegłym roku Robert Kubica, Yifei Ye i Robert Shwartzman wygrali.
“Na Interlagos zdobyliśmy tylko 4 punkty, ale w końcowym rozrachunku mogą one okazać się ważne. Druga część sezonu dla nas może być nieco skomplikowane. Na pewno Austin będzie dla nas bardziej łaskawe niż Interlagos, ale to, że wygraliśmy w ubiegłym roku nie oznacza, że wygramy tam również w tym” – mówi Robert.
“Jeżeli miałbym wybrać jeden tor, który jest najłatwiejszy dla nas to będzie to na pewno Austin” – dodaje.
Całej rozmowy wysłuchacie tutaj.
Na podstawie: polsatsport.pl


