Mimo mocno ograniczonych rezultatów, rozwiązanie dwóch obowiązkowych pit-stopów podczas GP Monako pojawi się również w przyszłorocznym kalendarzu.
Przed tegorocznym wyścigiem w Księstwie FIA postanowiła uatrakcyjnić rywalizację i bardziej wymieszać stawkę za sprawą dwóch obowiązkowych pit-stopów dla każdego kierowcy.
Osiągnięty efekt był raczej odwrotny. Zespoły tak konstruowały swoje strategie, aby najpierw jeden ich kierowca spowalniał stawkę by dać drugiemu darmowy pit-stop, a potem drugi odwdzięczał się tym samym. Doszło do tego, że kierowcy i szefowie zespołów F1 musieli przepraszać kibiców oraz siebie nawzajem za to, co oglądaliśmy.
“Czy chcecie produkowania wyścigów? Nie było żadnego wyprzedzania więcej niż byłoby normalnie. A chyba tego chcemy? Te przepisy dają ludziom szansę poprzez szczęście – robi się czekanie na czerwoną flagę, samochód bezpieczeństwa. W ten sposób ryzykujemy bardziej, że nie otrzymamy zwycięzcy, który bardziej na to zasłużył i z tym się nie zgadzam. Myślę, że zwycięzcą powinna być osoba, która najlepiej jechała przez cały wyścig i zasłużyła na zwycięstwo” – mówił Lando Norris.
Mimo to eksperyment pozostanie w Formule 1 o czym informuje magazyn The Race. Pierwotnie wykreślony z przepisów projekt teraz wrócił, mówiąc, że w Monako kierowcy będą musieli użyć trzech różnych kompletów opon.
Pytanie, czy władze F1 zdecydują się na jakąś korektę lub doprecyzowanie przepisów by sytuacja z tegorocznego wyścigu nie powtórzyła się. Zapewne będzie to przedmiotem dalszych dyskusji.


