Pierwszym zespołem, który odważył się głośno, choć nie wprost, wyrazić swoje obawy na temat Balance of Performance w WEC jest Toyota.
BoP zaczna coraz częściej przejawiać się w rozmowach kibiców w podsumowaniach kolejnych rund WEC. Członkowie zespołów teoretycznie nie mogą wypowiadać się o systemie zrównywania osiągów, ale jak widać, niektórym brakuje już cierpliwości by się powstrzymać.
Dyrektor techniczny Toyota Gazoo Racing Europe, David Floury wezwał do pilnej rewizji BoP. Według niego obecnie system prowadzi do nudnych i sztucznych wyścigów.
Odnosi się on oczywiście do 6h Sao Paulo, które odbyło się w minionym tygodniu, a w którym ogromną przewagę miał Cadillac, następnie plasowało się Porsche, również z dużą przewagą nad innymi, a następnie BMW oraz Peugeot.
Toyota była na dopiero 14. i 15. miejscu i w tym sezonie japoński producent nie ma jeszcze podium na swoim koncie.
“Myślę, że to bardzo smutne, że straciliśmy sens prawdziwego ścigania. To wszystko stało się zdecydowanie zbyt sztuczne. I to nie chodzi o to, że nie potrzebujemy czegoś, by zmniejszać różnice między samochodami. To akceptujemy. Ale proces, w jakim to się dokonuje jest całkowicie zły” – mówi Floury.
“Kiedy zobaczyliśmy tabelę przed weekendem, od razu wiedzieliśmy, co się stanie. Cadillac, Porsche i Peugeot. Tak nie powinno być. Myślę, że wspólnie z innymi producentami, FIA i ACO musimy rozważyć, po co się ścigamy ponieważ w tym sezonie to zupełnie nie wychodzi. Musimy znaleźć rozwiązanie bo w przeciwnym wypadku, według mnie, będą jakieś konsekwencje” – dodaje.
Według niego sezon 2025 jest dość nudny, poza Spa, gdzie była bliska walka Ferrari i Alpine.
Toyota, mimo braku wyników, pozostaje najbardziej doważonym hypercarem, a jej moc jest drugą najniższą w całej stawce. Od Cadillaca waży 29 kg więcej, mając 31 kW mocy mniej do 250 km/h.
“Ogólnie to smutny sezon, nie tylko dla nas, ale dla sportu. I nie mówię tylko z naszej perspektywy, ale jako fan WEC i entuzjasta sportu. To poszło za daleko i trzeba nad tym pomyśleć. Teraz nie wiem, czy ktoś wygrał zasłużenie czy to po prostu sztuczne. To jest problem” – mówi przedstawiciel Toyoty.
“Lubię zaciętą walkę na torze, ale lubię też uczucie po wyścigu, że wygrał ten, kto wykonał najlepszą robotę. I nie mówię, że inni nie spisują się dobrze, ale obecnie po każdym wyścigu pojawiają się wątpliwości. To nie jest dobre dla sportu” – dodaje Floury.
Na podstawie: sportscar365.com


