Według George Russella przyczyną problemów Lewisa Hamiltona w Ferrari może być charakter siedmiokrotnego mistrza świata.
Lewis Hamilton od początku przyjścia do Ferrari narzeka na niemożność złapania wspólnego języka z bolidem z Maranello. I choć nikt nie spodziewał się, że Lewis będzie od razu szybszy od Charlesa Leclercka, o tyle bilans 2-9 w wyścigach można uznać za zaskoczenie.
Hamilton przyznawał, że bolid nie pasuje do swojego stylu jazdy, a walka z ustawieniami nie dawała efektu. Swoją teorię na temat słabej formy Hamiltona ma jego były partner z Mercedesa, George Russell.
“Myślę, że kiedy jesteś siedmiokrotnym mistrzem świata, wszystko poza zwycięstwem traktujesz jak porażkę. I być może naciskasz na siebie i na zespół, próbując wycisnąć coś więcej niż pozwala na to potencjał. Próbujesz osiągnąć więcej niż jest możliwe i być może jest to nieproduktywne” – mówi Russell.
George zachwala jednocześnie swojego partnera zespołowego i jego osiągnięcia, podkreślając, jak dobrym jest kierowcą, gdy pasuje mu bolid.
“W ubiegłym roku widziałem, że gdy był w grze, był bardzo wymagającym konkurentem dla mnie. Widać było to na Silverstone w ubiegłym roku czy w Chinach w obecnym sezonie. Wiemy, na co go stać” – mówi George.
“W tym roku, jeżeli nie jesteś w pomarańczowym aucie, szanse na wygraną są bardzo małe. Dla nas wszystkich to bardzo frustrujące – dla mnie, dla Leclercka. Charles to również świetny kierowca, który nigdy nie miał poważnej szansy na mistrzostwo świata. Ale taka niestety jest natura naszego sportu” – dodaje Russell.
Hamilton przyznaje, że już pracuje z Ferrari nad tym by przyszłoroczne auto ekipy miało “trochę jego DNA”. Jednocześnie wczoraj obaj kierowcy zespołu z Maranello testowali w ramach dnia filmowego nowe zawieszenie.


