Lewis Hamilton przyznaje, że wraz z Ferrari chce się upewnić, że przyszłoroczny bolid ekipy będzie miał więcej “jego DNA” by łatwiej mógł się z nim oswoić.
Po przejściu do Maranello – mocno promowanym przez zespół i kibiców – Lewis Hamilton nie może odnaleźć się w aucie i nie stanął jeszcze na podium w wyścigu. Siedmiokrotny mistrz świata zazwyczaj przegrywa z Charlesem Leclerckiem i często powtarza, że nie jest w stanie dogadać się z autem. Padały nawet twierdzenia, że potrzebowałby do tego “przeszczepu mózgu”.
Lewis przyznaje, że skupia się już przede wszystkim na sezonie 2026 i bolidzie tworzonym na potrzeby nowego regulaminu technicznego. Chce on pomóc Ferrari w stworzeniu bolidu bardziej skrojonego pod siebie.
“Mamy wiele różnych narzędzi i sposobów by zmienić to, w jaki sposób możemy ustawiać samochód. Oczywiście Charles jest tu od bardzo dawna i miał udział w rozwoju tego samochodu i jest z nim dobrze zaznajomiony” – mówi Hamilton.
“Ja próbowałem wszystkich kierunków ustawień, które powinny zadziałać, ale niestety nie działają z różnych powodów. Zmieniłem zatem podejście i zmierzam w kierunku, w którym Charles operuje ustawieniami i autem. W Austrii nasze tempo było najbliżej ze wszystkich dotychczasowych wyścigów” – mówi Lewis.
To mu jednak nie wystarcza i chce więcej w kolejnych miesiącach.
“Nadal jest ciężko. Auto ma słaby balans i nie jest mi z tym komfortowo. To nie jest coś, czego chcę w przyszłości. Pracuję z Loicem [Serrą – dyrektorem nadwozi w Ferrari] i wszystkimi chłopakami w fabryce by upewnić się, że przyszłoroczne auto będzie miało moje naturalne DNA” – mówi Lewis.
Takie działania mogą nie być po myśli Charlesa Leclercka, ale on sam nie przejmuje się tymi zapowiedziami partnera z zespołu.
“W ramach zespołu mamy te same narzędzia by adaptować auto pod konkretny styl jazdy. Nie sądzę zatem, że to problem. Ja chcę jak najszybszego auta w przyszłym roku i dokładnie tego samego chce Lewis. Ja nadal będę ustawiał auto w sposób, w który lubię. Nie sądzę zatem, by był jakiś problem” – mówi Leclerc.
Na podstawie: f1i.com


