Sprawy działy się szybko, ale Christian Horner mógł mieć przesłanki do obaw. Co o zwolnieniu szefa Red Bulla sądzi Jeremy Clarkson?
Kulisy zwolnienia
Niemiecki Bild przedstawił kulisy zwolnienia Christiana Hornera z Red Bulla. Były szef Red Bulla przyznawał, że strata posady była dla niego szokiem, jednak według dziennikarzy była ona przygotowywana od końca czerwca.
Już wcześniej Horner mógł się domyślać, że coś jest na rzeczy bowiem na dorocznym turnieju strzelania do rzutek, organizowanym przez niego, nie pojawili się Chalerm Yoovidhya czy Max Verstappen.
Horner miał stracić zaufanie tajskiej rodziny Yoovidhya, która dotychczas go popierała i przyczyniła się do zachowania przez niego posady rok temu. Teraz zdecydowała się ona na sprzedaż 2% swoich udziałów, tracąc pakiet większościowy. To sprawiło, że “frakcja austriacka” mogła dokonać zmiany.
Horner dowiedział się o decyzji Red Bulla podczas rozmowy na żywo w jednym z londyńskich hoteli. Oznajmili mu ją właściciel Red Bulla Oliver Mintzlaff oraz doradca ekipy, Helmut Marko. Miało to miejsce we wtorek – dzień przed oficjalnym komunikatem.
Clarkson wspiera
Były szef Red Bulla otrzymał słowa pocieszenia z niespodziewanego kierunku – od prezentera telewizyjnego, Jeremiego Clarksona, który w swojej kolumnie w The Sun porównał zwolnienie Hornera do swojego odejścia z BBC.
“Wysłałem mu wiadomość po tych ogłoszeniach, zaznaczając, że ja byłem w takiej sytuacji w przeszłości. Wyjaśniłem mu, że następnego poranka po takiej wiadomości łatwo jest pomyśleć sobie: cóż, to już koniec. Ale w moim przypadku tak nie było – nie stanąłem na węża tylko zrobiłem krok na drabinie. Założenie się, że w jego przypadku jest tak samo” – pisze Clarkson.
“Spędziłem trochę czasu z Christianem podczas GP Wielkiej Brytanii i nie miał pojęcia, że ten pocisk się zbliża. Był ze swoją 11-letnią córką Olivią, której matka zmarła kilka dni wcześniej z powodu raka oka. Rozmawialiśmy o tym, jak to biedactwo sobie radzi” – dodaje Clarkson.
Prezenter jest przekonany, że Hornera jeszcze zobaczymy w Formule 1, ale nie jest przekonany, czy będzie to Alpine, tak jak głoszą plotki.
“Musiałby wtedy pracować z Toto Wolffem, a ci dwaj nie przepadają za sobą i nie widzę opcji takiego scenariusza. Ale do sportu wchodzi Audi, wchodzi Cadillac. Wszyscy oni mogą skorzystać z opcji jego ściągnięcia” – pisze Clarkson.
Jednocześnie nie sądzi on, aby ten ruch opłacił się Red Bullowi.
“Spójrzcie, co stało się z Manchesterem United, gdy zabrakło tam Alexa Fergusona. Na tym przykładzie niegdyś wielkiego Red Bulla możemy zobaczyć za parę lat w Formule 4” – wieszczy prezenter.


