Zarówno w piątek jak i w sobotę Andrea Kimi Antonelli uronił trochę łez po kwalifikacjach, które zdecydowanie nie poszły po jego myśli.
W piątek Andrea Kimi Antonelli był ostatni w czasówce do Sprintu i słychać było w jego rozmowie z inżynierem, że łamie mu się głos.
W sobotę Kimiemu trudno było utrzymać emocje w rozmowie z dziennikarzami po kolejnym rozczarowującym występie. W kwalifikacjach zajął 18. pozycję.
“Brakowało mi pewności siebie. To kolejny trudny moment dla mnie. Mam problem ze znalezieniem pewności siebie w aucie” – mówił ze łzami w oczach Antonelli.
I Cant stop pic.twitter.com/bwWxVdlLOA
— Russonelli era (@RussonelliEra) July 26, 2025
Dziecko wylane z kąpielą?
Jestem jednym z fanów Andrei Kimiego Antonellego. Jeszcze za czasów F4 pisałem na blogu, że to wielki talent, który prędzej czy później będzie w Formule 1.
Nawet jednak jeżeli ktoś ma umiejętności porównywalne z Maxem Verstappenem, nie oznacza, że ma jego charakter. Każdy jest inny, każdy inaczej przeżywa porażki i każdego dotychczasowe życie zahartowało inaczej.
Przywołuję tu Verstappena bo jak wiemy, właśnie w Antonellim, Toto Wolff widział “swojego” Maxa. Szef Mercedesa zbudował wokół Włocha ogromną presję, a jego przyjściu do F1 towarzyszyła wielka pompa. W przypadku Holendra były to raczej kontrowersje, dotyczące jego wieku.
Zadaniem Toto jest teraz przywrócenie pewności siebie u Antonellego, który z pewnością ma wielki wyścigowy talent.
Łzy są bardzo indywidualną sprawą i nie krytykowałbym Kimiego za nie. Każdy z nas reaguje inaczej na wydarzenia, a on ma jeszcze czas by nauczyć się lepiej panować nad emocjami. Myślę, że wiele może się on nauczyć od George Russella, który też czasami nie krył łez przed kamerami, a teraz wydaje się być mega pewnym i niezawodnym kierowcą.
Jestem pewien, że jeszcze sporo dobrego od Antonellego zobaczymy w Formule 1, choć nie jestem pewien, czy rzeczywiście jest to kierowca kalibru Maxa Verstappena.


