Wygląda na to, że sprawa potencjalnego nielegalnego regulowania prześwitu przez Red Bulla rozejdzie się po kościach.
To był jeden z głównych tematów dyskusji w padoku toru Austin. McLaren wysłał sygnał do FIA dotyczący posiadania przez Red Bulla systemu, który w warunkach parku zamkniętego mógł regulować prześwit bolidów.
Mamy, ale nie korzystamy
Szef Red Bulla, Christian Horner mówi, że urządzenie jest w ich aucie od “ponad 3 lat”, a dochodzenie FIA zostało wszczęte przez “marudzenie jednego z naszych rywali”.
“Odbyliśmy rozmowę z FIA w Singapurze i byli z niej bardzo zadowoleni. Trzeba wyjaśnić, że w bolidzie jest ponad 600 regulowanych części, każdy może je regulować. Nie wolno jednak robić tego w parku zamkniętym i do tego nie dochodziło” – mówi Horner.
“Mamy kamery obserwujące samochody, mamy delegatów technicznych i świadków oglądających samochody. Nasz samochód przechodził badania techniczne w ostatnich 3 latach więcej razy niż jakiekolwiek inne auto” – dodaje szef Red Bulla.
Lewis docenia
Lewis Hamilton, który z Red Bullem ma swoje negatywne wspomnienia, uważa, że Red Bull mógł korzystać z systemu od dawna, ale – co ciekawe – nie jest bardzo krytyczny wobec ekipy z Milton Keynes.
“W naszym sporcie chodzi o innowacje, a Red Bull był liderem w aspekcie. Wszystkie zespoły próbują znaleźć najlepszy sposób czytania przepisów i wyciskania z nich maksimum, nawet jeżeli zbliżają się tym samym do krawędzi” – mówi Lewis.
“Bóg jeden wie, od jakiego czasu mieli ten system, a przecież oni zdobywali mistrzostwa. Myślę, że ta sprawa ich nie zatrzyma. My jednak musimy myśleć nad innowacjami, a nie tylko próbować ich gonić” – dodaje Hamilton.
Norris grzmi
Zdecydowanie bardziej krytyczny jest Lando Norris, walczący obecnie z Red Bullem.
“Jedną rzeczą jest posiadanie tego w swoim samochodzie, a inną kwestia wykorzystywania i używania tego. W tej drugiej mamy małe pojęcie. Jeżeli im to pomagało w normalnej pracy, to brawa i może my też powinniśmy byli iść w tym kierunku. Ale jeżeli spojrzymy, że to mogło być wykorzystywane w konkretnych momentach, co dawało im zysk w niektórych sesjach, w których w tym sezonie walczyliśmy o tysięczne sekundy… Wówczas można powiedzieć, że mogło to zaważyć na wyniku” – mówi Norris.
“Dobrze, że FIA się tym zajmuje. Bo jest różnica pomiędzy takimi czarno – białymi rzeczami w Formule 1, a byciem w niej i naciskaniem do granic” – dodaje kierowca McLarena.
FIA: Brak dowodów
“Myślę, że to nie jest aktualna kwestia. Zrobiliśmy wszystko, co było możliwe by zatrzymać te oskarżenia. Oczywiście to bardzo wyrównane mistrzostwa i ludzie ekscytują się bolidami innych więc nie możemy definitywnie zamknąć poprzednich wyścigów czy insynuacji pomiędzy zespołami w tak konkurencyjnym środowisku. Ale z obecnej pozycji uważamy, że nie ma tematu” – mówi Nikolas Tombazis, szef FIA do spraw single seaterów.
Przyznaje on, że nagrania video samochodów w parku zamkniętym nie mogą być wystarczającym dowodem na to, że prześwit przodu był regulowany. Podkreślił jednak, że FIA nie ma powodów by uważać, by taka zmiana była przeprowadzana.
“Mówimy o czymś kilkumilimetrowym – potencjalnie. To bardzo małe wartości i nie sądzę by to coś, co dałoby się pójść i po prostu sprawdzić. Nie mamy też żadnych przesłanek czy dowodów czy cokolwiek by twierdzić, że to zdarzało się wcześniej” – mówi Tombazis.
Na podstawie: racefans.net


