Wielokrotni mistrzowie świata dwóch najważniejszych kategorii motorsportowych dostali kary finansowe za wypowiedzi w odstępie zaledwie kilkunastu dni. Co chce udowodnić FIA?
Wszyscy pamiętamy zamieszanie z karą za przekleństwo dla Maxa Verstappena podczas Grand Prix Singapuru. Holender użył niecenzuralnego słowa podczas konferencji prasowej, określając swój samochód sprzed tygodnia.
Wcześniej podobny przypadek mieliśmy w Rajdowych Mistrzostwach Świata. W trakcie rywalizacji w Rajdzie Grecji WRC na początku września Sebastien Ogier narzekał na zbyt krótkie odstępy pomiędzy zawodnikami przez co kurz po przejazdach zawodników nie zdąży opaść.
“To irytujące, że ten sport nigdy się nie uczy. Prosimy, tłumaczymy i nic. Wiemy przecież, że będzie kurz i to wiszący. A oni mówią nie. Co oni mają w głowach? Nic. To szalone” – powiedział Sebastien Ogier.
Te komentarze nie spodobały się sędziom i Ogier za “słowa, które powodują moralną szkodę lub uszczerbek FIA, jego organon, członkom i pracownikom lub uderzają w interes motorsportu lub wartości bronione przez FIA” dostał karę €30 tys. w zawieszeniu.
W trakcie trwającego teraz Rajdu Chile Ogier odpowiadał normalnie na pytania załogi medialnej WRC na końcu odcinków, a potem oskarżył FIA o zmuszanie kierowców do “zamknięcia ust” podczas piątkowego serwisu.
“Zdajecie sobie sprawę, że nie chciałem dziś rozmawiać. Powiedziano nam, że nie powinniśmy w tym momencie. To nie jest dobra reakcja. Nie mam nic do mediów czy fanów i przykro mi, że tak mało mogę w tej sprawie zrobić. Ze szczytów FIA powiedziano nam jednak, że powinniśmy się zamknąć i to smutne” – powiedział Ogier.
Francuz odniósł się też do sprawy Maxa Verstappena z GP Singapuru.
“Nie chodzi tylko o rajdy w tym momencie. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość” – dodał.
Poparł go między innymi mistrz świata z 2019 roku, Ott Tanak, który przyznał, że w “tych dziwnych czasach dla motorsportu, naprawdę nie wiadomo, jak się zachowywać”.
Na podstawie: racefans.net
fot. Red Bull Content Pool


