Wszystko wskazuje na to, że George Russell nie utrzyma zwycięstwa w Grand Prix Belgii Formuły 1. Po wyścigu okazało się, że jego bolid jest zbyt lekki.
George Russell w świetnym stylu wygrał Grand Prix Belgii. Po starcie z 6. miejsca, jechał bardzo szybko i zastosował świetną strategię jednego pit-stopu, która dała mu ostatecznie zwycięstwo.
“To niesamowity wyścig, nie spodziewaliśmy się takiego wyniku rano po odprawie technicznej. Po piątku, który był bardzo trudny, nie sądziliśmy, że będziemy tu w walce o zwycięstwo. Cały czas powtarzałem zespołowi, że mogę to przejechać na jeden pit-stop. Zespół strategiczny świetnie się spisał. Na początku Lewis kontrolował ten wyścig i pewnie w innych okolicznościach to on wygrałby ten wyścig. Mamy jednak dublet, świetny wynik przed przerwą. Ja skupiałem się na wyścigu, słuchałem uwag przez radio i to zawsze jest praca zespołowa. To było możliwe dzięki temu, że samochód spisywał się świetnie. Wolałbym ścigać się za tydzień tym autem” – mówił na mecie Russell.
Jego radość nie trwała jednak długo. Przed kilkunastoma minutami pojawił się komunikat sędziów, że kontrola wagi auta Mercedesa nie przebiegła pomyślnie. Bolid Mercedesa okazał się o 1,5 kg zbyt lekki, a to w niemal wszystkich przypadkach oznacza dyskwalifikację.
Jak zasugerował w rozmowie ze Sky Sports Toto Wolff, może to być wynikiem bardzo dużego zużycia opon, które musiały przejechać bardzo dużo okrążeń. Warto też dodać, że na Spa kierowcy nie przejeżdżają po mecie całego okrążenia w drodze do alei serwisowej i nie mają możliwości zebrania strzępków opon na koła, dodając sobie trochę wagi.
Czekamy na ostateczną decyzję sędziów, ale zanosi się na to, że wyścig wygra Lewis Hamilton, a na podium wskoczy Charles Leclerc.


