Czyżbyśmy mieli oficjalny i ostateczny – przynajmniej na jakiś czas – pokój w Red Bull Racing? Mogą na to wskazywać najnowsze wypowiedzi dyrektora zarządzającego koncernu.
Pamiętamy, jak gorąco było w Red Bullu przed startem sezonu. Bardzo poważne oskarżenia względem Christiana Hornera, otwarty spór na szczycie i zapowiedzi “albo my albo oni” wieszczyły ogromny wstrząs w mistrzowskiej ekipie.
Po oficjalnym oczyszczeniu Hornera z zarzutów były jeszcze dość ostre wypowiedzi, ale potem seria trójstronnych spotkań oraz deklaracje Maxa Verstappena o chęci pozostania w ekipie stopniowo wyciszały sprawę – również za kulisami.
Wiadomo już, że z Red Bulla odejdzie Adrian Newey, ale wygląda na to, że większych zmian na szczycie nie będzie. Chyba że Max Verstappen skusi się na ofertę Toto Wolffa i wspólnie z Helmutem Marko przejdą za ogromne pieniądze do Mercedesa.
Pewniejsza jest natomiast pozycja Christiana Hornera. Anglik otrzymał w ostatnich dniach poparcie dyrektora zarządzającego Red Bulla, Olivera Mintzlaffa, z którym wcześniej miał być w konflikcie.
“Jestem przekonany, że przyświeca mu wyłącznie dobro zespołu. Jest bardzo dobrym dyrektorem zarządzającym” – powiedział Mintzlaff dla Bild Am Sonntag.
Został on również zapytany o odejście Adriana Neweya z ekipy.
“Adrian dokonał wielkich rzeczy w ciągu ostatnich lat i odgrywał dużą rolę w zdobyciu 13 tytułów mistrzowskich. To oczywiście szkoda, że od nas odchodzi, ale odbyliśmy dialog pełen szacunku. Zostawia za sobą jednak nie tylko znakomite dziedzictwo, ale również strukturę techniczną, którą tworzył” – mówi Mintzlaff.
“Oczywiście będzie nam go brakowało – również jako osoby – ale nadal będziemy wiedzieć, jak budować bardzo szybkie samochody Formuły 1” – dodaje dyrektor zarządzający Red Bulla.
Jednocześnie nie widzi on powodu, dla którego Red Bull Racing miałoby sobie nie poradzić ze stworzeniem dobrego samochodu na sezon 2026 i kolejne.
“W 2026 roku chcemy być tam, gdzie jesteśmy obecnie: na szczycie Formuły 1. Oczywiście nie ma gwarancji tego, ale udowodniliśmy już, że możemy dobrze radzić sobie z dużymi zmianami technicznymi. Inne zespoły nie zdołały zmniejszyć straty do nas przez 3 lata” – mówi Mintzlaff.
“Również Max to zauważył i jest to bardzo pozytywne na przyszłość. Nie zaczęliśmy przygotowywać się do sezonu 2026 od wczoraj. Oczywiście budowa własnego silnika jest dużym zadaniem i wyzwaniem, ale jesteśmy pewni, że możemy dobrze sobie z tym poradzić. To kolejny krok w rozwoju Red Bulla” – dodaje.
Źródło: Autosport.com
fot. Red Bull Racing


