Ogromne spadki oglądalności zaliczyły dwie pierwsze rundy Formuły 1 w porównaniu z poprzednim sezonem. Eksperci wiedzą dlaczego.
Wzrost popularności w Stanach Zjednoczonych Formuła 1 zawdzięcza głównie serialowi Drive to Survive na Netflixie. Większa popularność przyniosła znacznie większe wpływy oraz wzrost wartości całej serii oraz zespołów.
Formuła 1 zachłysnęła się nieco tymi wzrostami – zaczęły powstawać kolejne rundy w Stanach Zjednoczonych – w Miami czy Las Vegas, a na tym ma się nie skończyć. Efekt Drive to Survive dodatkowo został podsycony przez genialny sezon 2021. Kolejne dwa nie były już emocjonujące.
Sezon 2024 zaczyna się od totalnej dominacji Red Bulla, a to na wzrost oglądalności nie wpłynie. Jak podaje Sport Business Journal, inaugurację sezonu w Bahrajnie na antenie ESPN w USA oglądało 1,122 mln osób. To spadek o prawie 15%.
Jeszcze większy spadek oglądalności wystąpił w przypadku Grand Prix Arabii Saudyjskiej. W ubiegłym roku oglądało je 1,523 mln widzów. W tym roku zaledwie 920 tys. To spadek o 40%. Oczywiście na tak słabe liczby mógł mieć wpływ fakt rozgrywania tych wyścigów w soboty.
Według nieoficjalnych doniesień ESPN płaci 90 milionów dolarów rocznie za możliwość transmitowania F1 i z pewnością nie jest zadowolone z takich liczb.
Komentator stacji, zajmujący się na co dzień innymi sportami, Pat McAfee wyraził to dość dobitnie.
“19 z 20 ostatnich wyścigów to był Vanderstoppen” – powiedział żartobliwie McAfee, cytowany przez planetf1.com.
“Oglądanie dominacji Vanderstoppena jest takie nudne. Będzie zdobywał pole position i wyścigi jakby to był trening” – dodaje.


