Po tym, jak na kilka dni afera z Christianem Hornerem ucichła, teraz wydaje się wracać za sprawą doniesień BBC, dotyczących kobiety, która miała być niewłaściwie traktowana przez szefa Red Bulla.
Podczas Grand Prix Arabii Saudyjskiej w Red Bullu odbyły się rozmowy z szefostwem firmy, które miały załagodzić wojnę na szczycie i przywrócić spokój ekipie. Na swoich stanowiskach mieli zostać zarówno Christian Horner jak i Helmut Marko. Zapewniono również, że swój kontrakt dokończy Max Verstappen.
Wcześniej pojawiały się doniesienia, że kobieta, która oskarżała Hornera została zawieszona w wykonywaniu swoich obowiązków i nie dostaje pełnej pensji.
Jeszcze wcześniej media spekulowały, że miała jej zostać zaproponowana odprawa w wysokości miliona funtów – 700 tys. miał wyłożyć Horner, a resztę dołożył Red Bull.
Teraz BBC informuje, że czekać może nas nowy etap całej sprawy – postępowania sądowego. Kobieta nie zgadza się bowiem z wynikami wewnętrznego dochodzenia, przeprowadzonego przez Red Bulla i zamierza się od nich odwołać.
Wynajęci przez Red Bulla niezależni prawnicy mieli między innymi stwierdzić, że kobieta zachowała się nieuczciwie i nie mówiła prawdy w trakcie śledztwa.
Jeżeli Red Bull znów odrzuci jej argumenty, będzie miała otwartą drogę do złożenia pozwu przeciwko ekipie oraz Christianowi Hornerowi.
Wraz z pozwem może powrócić publiczna wojna w mistrzowskiej ekipie.


