Charles Leclerc jest w miarę zadowolony z dyspozycji swojego samochodu po dwóch dniach jazd przedsezonowych w Bahrajnie.
“Wszystko idzie tak, jak planowaliśmy, nie mieliśmy żadnych przykrych niespodzianek jeżeli chodzi o zachowanie auta. Jest tak, jak było w symulatorze i to dobry znak” – mówił po dzisiejszych jazdach Charles Leclerc.
Monakijczyk wykręcił dziś czwarty czas testów, a jego partner z zespołu, Carlos Sainz miał najlepszy wynik. Na oponie C4 uzyskał czas 1:29.932 czyli lepszy o 0,4 sekundy od wyniku ubiegłorocznych testów.
“Jeżeli chodzi o prowadzenie, samochód jest znacznie lepszy niż ubiegłoroczny. W ubiegłym roku było tu bardzo trudno naciskać podczas testów ponieważ nie wiedziałeś, jak zachowa się samochód. Tegoroczny samochód taki nie jest i to z pewnością lepszy punkt wyjściowy” – mówi Charles.
Nie jest on jednak przesadnym optymistą, zwłaszcza ze względu na Red Bulla.
“Niestety, moje początkowe odczucia są takie, że Red Bull jest mocno z przodu. Wczoraj przejechali imponujące okrążenia i wykręcili świetne czasy. Ale to tylko moje odczucia, bez patrzenia na dane ponieważ one nie znaczą teraz wiele” – stwierdza Leclerc.
“Jest tak, jak podczas każdych innych testów zimowych, co znaczy, że nie wiemy nic ponieważ nie znamy ilości paliwa w poszczególnych samochodach. Jest za wcześnie by oceniać” – dodaje.
Leclerc był dziś współwinnym jedynej czerwonej flagi podczas testów. To on najechał na obluzowaną pokrywę studzienki. Niestety, uszkodził przy tym swoje auto.
“Zobaczyłem coś, ale szczerze mówiąc, myślałem, że to jakiś plastik. Czasem leżą one na torze, przejeżdżamy po nich i nic się nie dzieje. To był jednak metal. Nie był to duży element, ale zrobił dziurę w podłodze i musieliśmy ją zmienić” – mówi kierowca.
Źródło: f1.com
Reklama MŚ Formuły 1 – rozpoczęcie sezonu 2024


