Ferrari jest bardzo bliskie przedłużenia kontraktu z przynajmniej jednym swoim kierowcą. A co z drugim?
Ekipa z Maranello jest jednym z kilku zespołów, w których kontrakty kierowców kończą się w 2024 roku. Oficjalne stanowisko zespołu głosi, że rozmowy w sprawie przedłużenia kontraktów z Charlesem Leclerciem i Carlosem Sainzem rozpoczęły się.
Nieoficjalnie mówi się, że Charles Leclerc jest bardzo blisko przedłużenia kontraktu i to aż do 2029 roku. Byłby to najdłuższy obowiązujący kontrakt w Formule 1. Mają tego chcieć zarówno kierowca jak i szef zespołu Frederic Vasseur jak i prezes Ferrari, John Elkann.
Vasseur ma być jednak przeciwny przedłużeniu kontraktu z Sainzem, czego jednak chce Elkann i jego głos będzie tu raczej decydujący.
La Gazzetta dello Sport sugeruje, że jeżeli jednak Sainz nie dostanie angażu, może stać się kandydatem do miejsca w Red Bullu. Tam swój ostatni sezon przejedzie Sergio Perez i jeżeli spośród zawodników Red Bulla nie znajdzie się jego godny następca, ekipa z Milton Keynes może zainteresować się Hiszpanem.
Sainz swoje pierwsze kroki w Formule 1 stawiał właśnie w Toro Rosso w 2015 roku, gdzie był partnerem Maxa Verstappena.
Włosi spekulują, że jeżeli Sainz nie zostanie w Ferrari ani nie trafi do Red Bulla to zainteresowane mogą być nim Audi od sezonu 2026 oraz McLaren, w którym nie jest pewne pozostanie Lando Norrisa.


