Sześciu kierowców z trzech kontynentów bierze udział w światowych finałach skautingu Ferrari Driver Academy. Niestety nie ma wśród nich Polaków.
W sierpniu odbył się pierwszy z dwóch campów kwalifikacyjnych Ferrari Driver Academy. Wzięło w nim udział dwóch polskich kierowców kartingowych – Jan Przyrowski oraz Maciej Gładysz. Ich rywalami było dwóch włoskich kierowców – również z kartingu.
Gładysz i Przyrowski byli zdecydowanie lepsi od swoich rywali, zajmując pierwsze miejsca podczas tego campu, ale niestety żaden z nich nie dostał się do światowych finałów Ferrari Driver Academy.
Znalazło się w nich dwóch kierowców z wrześniowej selekcji – Holender Rene Lammers (rocznik 2008, syn byłego kierowcy F1, Jana) oraz Włoch Emanuele Olivieri (również rocznik 2008). Ne chcę być złośliwym, ale z synem kierowcy F1 oraz Włochem trudno rywalizować jeżeli chodzi o dostanie się do Ferrari Driver Academy.
Do tej dwójki dołączyli najlepsi w regionalnych selekcjach w Ameryce i Azji – Enzo Yeh, Pedro Clerot, Pedro Juan Moreno oraz William Go.
Podczas selekcji będą oni uczestniczyć w sesjach testowych w symulatorze oraz na torze Fiorano w Maranello. Wyznaczać czas będzie im były rywal Kacpra Sztuki, Tuukka Taponen, który jest członkiem akademii.
Jeden lub dwóch z nich trafi do Ferrari Driver Academy i otrzyma możliwość startów we Włoskiej Formule 4, prawdopodobnie w ekipie Premy.
fot. Ferrari Driver Academy


