Trzeci rok z rzędu kierowca związany z Formułą 1 traci drogi zegarek. Tym razem padło na Holendra, Roberta Doornbosa. Jego sprawa jest jednak bardzo poważna.
Doornbos przejechał 11 wyścigów w Formule 1 w latach 2005 i 2006 – osiem dla Minardi i 3 dla Red Bulla. Wcześniej był m.in. trzeci w Formule 3, a później na przykład 3. w Champcar.
Od wielu lat Doornbos komentuje wyścigi F1, kilkukrotnie w pozytywnych słowach wypowiadał się o Robercie Kubicy.
Teraz holenderskie media informują, że Doornbos został napadnięty w dzielnicy Soetendaal w Amsterdamie. Cała sprawa miała miejsce 15 minut po północy – gdy Doornbos wysiadł ze swojego auta, podszedł do niego napastnik z kijem i uderzył go w głowę. Drugi napastnik pojawił się po chwili i również uderzył byłego kierowcę kijem.
Jak opisuje sprawę policyjny raport, cała napaść miała dość brutalny charakter. Doornbos próbował się bronić i skończyło się na stracie luksusowego zegarka oraz telefonu.
“To było intensywne. Nie będę już nosił drogich zegarków – tylko Apple Watch żeby liczyło mi kroki” – komentuje w nieco żartobliwy sposób Doornbos całe wydarzenie dla RTL.
W ubiegłym roku zegarek wart €2 mln stracił Charles Leclerc, a w 2021 roku zegarek wart 144 tys. funtów stracił Lando Norris.
Źródło: planetf1.com


