Kilku kierowców w najbliższym sezonie Formuły 1 będzie musiało mocno pracować na przedłużenie swoich umów. Którzy z nich muszą bać się o swoją przyszłość?
Zacznijmy od tych, którzy mogą być spokojni w 2023. Oto lista kierowców, którzy mają już pewne kontrakty na sezon 2024:
Sergio Perez: 2024
Charles Leclerc: 2024
Carlos Sainz: 2024
George Russell: minimum 2024
Esteban Ocon: 2024
Pierre Gasly: 2024
Oscar Piastri: 2024
Fernando Alonso: 2024
Valtteri Bottas: 2024
Lando Norris: 2025
Max Verstappen: 2028
Lance Stroll: Dożywotni
Raczej spokojni
Listę tych, którzy nie mają kontraktu na sezon 2024 zacznijmy od tych, którzy gdy będą chcieli, nie będą mieli problemu z zostaniem w F1. Grono nie jest liczne.
Lewis Hamilton – Anglik dziś kończy 38 lat. Jeszcze kilka lat temu mówił, że “nie widzi siebie jeżdżącego w F1 w wieku 40 lat”. Najnowsze wypowiedzi medialne wskazują jednak, że chce jeździć jeszcze przez wiele lat, a w Mercedesie z pewnością znajdzie się dla niego miejsce. Oczywiście wiele będzie zależało od porównania z George Russellem. Regularne przegrywanie z młodszym partnerem, może przyspieszyć emeryturę Lewisa, ale trudno spodziewać się jej w 2024 roku.
Kevin Magnussen – Duńczyk wyrobił sobie w Haasie taką markę w sezonie 2022, że jego pozycja wydaje się być bardzo mocna. Ma on dopiero 30 lat więc może go czekać jeszcze wiele lat jazdy. No chyba że wyraźnie przegra z Nico Hulkenbergiem, ale i to nie powinno go zwolnić w po tym sezonie.
Alex Albon – Jak deklaruje Williams, Alex Albon ma kontrakt na 2023 “i poza ten sezon”, jednak można spodziewać się, że umowa obowiązuje do 2023 i ma opcję przedłużenia. Stanie się tak zapewne, jeżeli Albon będzie wyraźnym liderem Williamsa w sezonie 2023. Biorąc pod uwagę, że jego partnerem jest Logan Sargeant, raczej nie będzie z tym problemu.
Z dużymi szansami
Nico Hulkenberg – Niemiec złapał boga za nogi. Jedynym kierowcą, który dotychczas w “standardowych” okolicznościach wyleciał z Haasa po zaledwie roku jazdy był Esteban Gutierrez. Amerykańska ekipa lubi trzymać się swoich wyborów i dawać szanse kierowcom. Jeżeli zatem Nico nie będzie drastycznie odstawał od Kevina i nie będzie rozbijał bardzo bolidów, można spodziewać się skorzystania z opcji w jego kotrakcie i przedłużenia umowy.
Nyck de Vries – Holender dopiero zaczyna swoją karierę w F1 mimo dość zaawansowanego wieku – 27 lat. Patrząc na jego karierę oraz jedyny występ w F1, trudno się spodziewać by zawiódł. Według mnie, szybko stanie się on liderem AlphaTauri i zespół skorzysta z opcji przedłużenia kontraktu.
Muszą walczyć
Logan Sargeant – Amerykanin debiutuje w Formule 1 po zajęciu 4. miejsca w Formule 2. Jego renoma nie jest zbyt duża, ale kredyt zaufania z pewnością dostanie. Williams z pewnością będzie mocno obserwował zainteresowanie zawodnikiem w jego kraju. Jeżeli będzie duże i pojawią się nowe możliwości biznesowe, szanse Logana wzrosną. Nie może jednak być “drugim Latifim”.
Yuki Tsunoda – Jeżeli chodzi o karierę w F1, Yuki jest ogromnym “farciarzem”. Jego wyniki w żadnym z sezonów nie były imponujące, a to, że w drugim “mało się rozbijał” w porównaniu z pierwszym, nie może być wiecznym usprawiedliwieniem. Plecy w Hondzie i słabość programu juniorskiego Red Bulla nie uratują go po raz trzeci. Yuki musi być bardzo szybki i pokonać de Vriesa bo w kolejce niebawem ustawi się kolejka mocnych nazwisk z serii juniorskich.
Guanyu Zhou– Wydaje się, że dni Guanyu w F1 są policzone. Chińczyk zaliczył przyzwoity sezon debiutancki, ale z Bottasem jednak wyraźnie przegrał. Na jego miejsce liczy Theo Pourchaire, ale jednocześnie Audi może chcieć wprowadzić już swojego kierowcę i przygotowywać go do sezonu 2026. Mówi się o Micku Schumacherze. Biorąc pod uwagę te okoliczności, nie wróżę Zhou przedłużenia kontraktu.


