W czwartek, 12 stycznia, załogi startujące w Rajdzie Dakar 2023 rozpoczęły drugi etap maratoński imprezy. Zawodnicy wyjechali o poranku z Shaybah w głąb „Empty Quarter”, czyli „Pustej Ćwiartki” Arabii Saudyjskiej. Nie ma tam nic, oprócz bezkresnych piasków pustyni. Etap maratoński oznacza, że dzisiaj zawodnicy nie będą mieli serwisu i nie mogą skorzystać z pomocy mechaników. Taka okazja pojawi się dopiero jutro wieczorem.
Swoją wspinaczkę w rankingu całego rajdu kontynuują Kuba Przygoński i jego pilot Armand Monleon. W czwartek finiszowali tuż za czeskim kolegą z zespołu, dzięki czemu przesunęli się aż o osiem miejsc klasyfikacji generalnej. Trzy odcinki przed końcem zajmują w niej 23. lokatę.
– Na początku wpadliśmy przednim kołem w dziurę. Tam zsunęła nam się opona i musieliśmy ją zmienić. Poza tym zanotowaliśmy dobre tempo, na szczęście obyło się też bez żadnych problemów z samochodem, więc nie mamy dużo pracy na etapie maratońskim. Dzisiaj śpimy na dziko, jesteśmy pomiędzy wydmami na płaskim kawałku pustyni i to jest właśnie nasz biwak na najbliższą noc – mówił Przygoński.
Czeski duet ORLEN Teamu, Martin Prokop – Viktor Chytka, ma kolejne powody do zadowolenia. Dotarł na metę jako dziesiąta załoga. Dzięki temu awansował w klasyfikacji generalnej całego rajdu i plasuje się na szóstej pozycji. Jeśli zakończyłby rywalizację na tym miejscu, powtórzyłby swój najlepszy dotychczasowy wynik z 2019 roku.
– Lubimy takie warunki – jazda dała nam dużo radości. Przez to, że to etap maratoński, nie mamy zbyt wiele czasu na serwis czy odpoczynek, więc musimy szybko sprawdzić, czy z samochodem jest wszystko w porządku przed drugą częścią. Spodziewamy się podobnych warunków, czyli drogi prowadzącej głównie przez wydmy. Taka jazda to prawdziwe DNA Dakaru. Organizatorzy wyznaczyli naprawdę ciekawą trasę, cieszymy się, że tu jesteśmy i wciąż walczymy o dobrą pozycję – ocenił Prokop.
W SSV Eryk Goczał i Oriol Mena prowadzili dzisiaj przez długą część odcinka specjalnego, natomiast po niewielkich problemach ostatecznie ukończyli test na drugim miejscu. Tuż za nimi, na trzeciej pozycji do mety dojechali Marek Goczał i Maciej Marton. Trzecia z załóg Energylandia Rally Team, czyli Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk, uplasowała się dzisiaj na wysokim szóstym miejscu z niewielką stratą do zwycięzców.
W klasyfikacji generalnej kategorii SSV prowadzą Rokas Baciuska i Oriol Vidal Montijano. Znajdujący się na drugiej pozycji Eryk Goczał i Oriol Mena tracą do nich zaledwie 4 minuty i 17 sekund. Na trzecią pozycję w „generalce” awansowali dzisiaj Marek Goczał z Maciejem Martonem. Kolejny awans – na ósmą pozycję – zanotowali dzisiaj także Michał Goczał z Szymonem Gospodarczykiem. Przypomnijmy – na ich wynik rzutują problemy z niedzielnego etapu, podczas którego załoga musiała wymieniać na pustyni skrzynię biegów w swoim Can-Amie.
– Dzisiaj mieliśmy pierwszy dzień prawdziwego dakarowego maratonu – piękny etap. Mnóstwo wydm, ale też trochę prostych i to one sprawiły nam problemy, bo urwał się nam pasek klinowy. Ale udało się nam dosyć szybko, sprawnie go wymienić i pojechaliśmy dalej. Po tych problemach udało nam się nadrobić trochę czasu, więc generalnie jestem bardzo zadowolony z tego etapu. Mamy trochę pracy przy samochodzie i dzisiaj musimy wykonać ją sami, ale jestem na to gotowy. Nasz Can-Am na jutro będzie doskonale przygotowany – mówił na mecie pierwszej części etapu maratońskiego Eryk Goczał.
– Kolejny dzień w którym było trochę wydm, ale też bardzo dużo prostych. Eryk jechał dzisiaj bardzo szybko i nas doganiał, ale potem urwał mu się pasek klinowy. Cieszę się, bo jesteśmy na mecie, a po drodze mijaliśmy mnóstwo załóg z problemami – właśnie m.in. ze względu na urwane paski, bo było dzisiaj bardzo ciepło. Wskakujemy na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Do końca tylko trzy etapy, mam nadzieję, że awarie będą się trzymały daleko od nas. Wiemy już co poprawić na jutro i będziemy atakować – podsumował Marek Goczał, który wraz z Maciejem Martonem wskoczył na podium w kategorii SSV.
– Wydmy przeplatały się dzisiaj z wyschniętymi jeziorami, gdzie było bardzo szybko. Na wydmach tradycyjnie, było bardzo fajnie, no ale te szybkie partie to po prostu gaz wciśnięty na maksa i jazda „ile się dało”. Pod kątem nawigacji wszystko było dzisiaj perfekcyjnie, tempo też było dobre. Musimy teraz sprawdzić samochód i jutro ruszamy do drugiego etapu maratonu! – mówił na mecie Michał Goczał.
Jutro na zawodników czeka druga część etapu maratońskiego. Odcinek specjalny będzie liczył 185 kilometrów, a po jego zakończeniu załogi wrócą na biwak do Shaybah.
Źródło: Informacja prasowa


