To z pewnością był bardzo negatywny aspekt dzisiejszych kwalifikacji. Świece dymne odpalane przez kibiców znów stały się tematem rozmów, ale niektórzy zgromadzeni na trybunach posunęli się jeszcze dalej.
O tym przejawie kibicowania mówiło się już od dłuższego czasu, szczególnie mocno podczas GP Austrii, gdy utrudniły one widoczność kibicom na miejscu oraz przed telewizorami na pierwszym okrążeniu.
Oczywiście race, flary i świece dymne są zabronione w Formule 1, jednak przepisy te były dotychczas dość luźno traktowane przez fanów i obsługę toru. Dopiero intensywne ich używanie przez kibiców Maxa Verstappena wznowiło dyskusję i sprawiło, że organizatorzy wyścigów zaczęli przypominać o zakazie ich stosowania oraz dokładniej sprawdzać kierowców.
Przed GP Belgii informacja o tym pojawiła się również na telebimach.
Flares are not allowed at Zandvoort. 🏎️ pic.twitter.com/x5Z24QI9VL
— Formula Hell (@formulahell) September 2, 2022
Niestety, to nie pomogło i kibice znów wnieśli świece dymne. Co więcej, rzucali nimi na tor. Już na początku sesji Q2, na torze pojawiła się czerwona flaga. Nie wiedzieliśmy, co jest jej powodem, dopóki realizator nie pokazał jednej ze świec dymnych, leżących na torze.
Red Flag immediately in Q2 because these clowns are now throwing flares on to the race track 🙄🤡😡
When are they going to ban them. Bad enough blocking the view of people who paid a lot of money. Let alone disrupting the sport.#F1 #Zandvoort #ZandvoortGP pic.twitter.com/AGtAAIklRW
— Ben Johnson (@gkbenj) September 3, 2022
Kibic, który rzucił świecę dymną, został usunięty z toru, pojawiły się nawet głosy, że został aresztowany. Niestety, w samej końcówce Q3 znów na torze pojawiła się świeca, która prawdopodobnie była rzucona w Lewisa Hamiltona.
Flara stoczyła się do padoku i na szczęście dla Maxa Verstappena nie było czerwonej flagi – gdyby się pojawiła, nie zdążyłby poprawić swojego czasu i startowałby z 2. miejsca.
Kierowcy po kwalifikacjach byli pytani o to zachowanie. Max Verstappen nazwał je “głupim”.
“Już samo trzymanie i odpalanie rac… oczywiście, to kibicowanie jest miłe, ale są limity. Rzucanie ich na tor to już głupota. Myślę, że osoba, która ją rzuciła, została usunięta z toru. Tak się nie robi – dla nikogo to nie jest dobre. Zostajesz wyrzucony, nie możesz obejrzeć wyścigu, a sesja jest przerywana ponieważ to niebezpieczne. Nie powinno się tak robić” – powiedział Holender.
Wtórował mu Charles Leclerc.
“To niebezpieczne. Nie robi się tego typu rzeczy. To nie powinni się zdarzyć. Nie wiem, czy w przyszłości będziemy w stanie coś zrobić by tego uniknąć. Nie wiem kiedy została rzucona, ale przejeżdżający samochód jest narażony na niepotrzebne ryzyko” – powiedział kierowca Ferrari.
Według Carlosa Sainza, fanom powinno się pozwolić na używanie świec dymnych w określonych momentach.
“Myślę że to ważne, by fani wiedzieli, kiedy mogą ich używać, a kiedy nie. Myślę, że na okrążeniu zjazdowym po pole position Maxa to było dobre, ale w środku wyścigu czy kiedy jedziemy i walczymy przy 300 km/h… Nie chcesz wtedy żadnej formy rozpraszania” – powiedział Hiszpan.
“Mam nadzieję, że organizatorzy wykonają dobrą robotę w ostrzeganiu kibiców, mówieniu im, kiedy można to robić i że zdecydowanie nie można ich rzucać na tor” – dodał Sainz.
Źródło: racefans.net


