Po Barcelonie wydawało się, że słowo “porpoising” będziemy słyszeć coraz rzadziej. Za sprawą przede wszystkim Mercedesa, znów dużo mówimy o dobijaniu. Czy – jak chce Toto Wolff – FIA powinna teraz zareagować?
Kierowcy się boją
Swoje obawy dotyczące porpoisingu i jego skutków wyrażało już wielu zawodników. Nie można się temu dziwić. Jednorazowo tak ekstremalny porpoising, jak np. w Mercedesie może zaburzać widzenie, sprawić, że ktoś przestrzeli punkt hamowania czy skrętu.
Długofalowo nie można wykluczyć kontuzji i bólów pleców, które już w mocnym stopniu odczuwa Lewis Hamilton.
O tym, jak niebezpieczne potrafi być odbijanie mówiło już wielu kierowców i to nie jest tak, że tylko Hamilton i George Russell mówią o podibjaniu bolidu jako czymś, co zagraża ich zdrowiu. Trzeba jednak powiedzieć, że w Mercedesie jest ono największe.
Wolff chce zmian
Po Grand Prix Azerbejdżanu Lewis Hamilton ledwo wysiadał z samochodu i przyznawał po wyścigu, że to były najbardziej bolesne chwile w jego karierze kierowcy.
Mercedes miał za kulisami w Baku naciskać na przedstawienie propozycji zmian przepisów technicznych, które z góry ograniczałyby porpoising. Odbyło się nawet spotkanie z udziałem kierowców w tej sprawie.
“Kierowcy spotkali się i wszyscy zgodzili się, że jest to problem. Wszyscy oprócz jednego – Alonso. Wiem, że to będzie trudne, by wszystkie ekipy osiągnęły porozumienie, ale tak, chcę zmian dla tych młodych chłopaków. Te przepisy będą obowiązywały jeszcze przez kilka lat. To teraz jest prawdziwy moment by przyznać, że jest to prawdziwy problem i zobaczyć, co możemy zrobić by podnieść wysokość wszystkich samochodów” – mówi Wolff.
Jak pokazują nagrania, Mercedes jest zdecydowanie najniżej ustawionym samochodem w stawce. Pozwala to ekipie z Brackley kompensować straty osiągów wynikające z innych kwestii.
Inni przeciwni
Jak można się domyślać, z takimi tezami nie zgadza się Christian Horner, szef Red Bulla.
“Jeżeli byłyby obawy o bezpieczeństwo w całej stawce wówczas FIA powinna się temu przyjrzeć. Ale jeżeli to dotyka niektóre osoby lub zespoły, wówczas to te ekipy powinny sobie z tym radzić” – mówi Horner.
Szef Red Bulla zapytany, co on zrobiłby, gdyby jego ekipa doświadczyła ekstremalnego porpoisingu, powiedział z przekąsem, że kazałby swoim kierowcom marudzić przez radio jak najwięcej i robić z tego jak największą sprawę.
“To część gry i oczywiście niektóre ekipy w nią grają” – dodaje szef Red Bulla.
Również Mattia Binotto, szef Ferrari, które również doświadczyło porpoisingu w Baku, nie uważa, by obecne samochody F1 były trudne czy niebezpieczne w prowadzeniu i wszystko jest kwestią ustawień.
“Uważam, że te samochody są komfortowe w prowadzeniu, a porpoising jest wyzwaniem, ale technicznym”
Co ciekawe, zgadzają się z nimi nawet brytyjscy eksperci.
“Myślę, że Mercedes rozgrywa to dość ostro chcąc zmian w przepisach, ale to dlatego, że mają z tym największy problem. Inne ekipy sobie z tym poradziły i mówią, że to problem Mercedesa, a nie całej Formuły 1. Oczywiście zespoły mogą łatwo poradzić sobie z tym problemem, podnosząc samochód, ale wtedy stracą sporo osiągów” – mówi Martin Brundle.
“Porpoising wymaga zarządzania, ale proszenie inne ekipy o zmiany przepisów by pomóc tym samym Mercedesowi jest podobne do proszenia karpia by przyśpieszyć wigilię” – dodaje były kierowca F1.
A FIA?
Federacja potwierdza, że interesuje się tematem i jest otwarta na zmiany techniczne, które poprawiłyby komfort kierowców. Aby tego dokonać, zgodzić musiałby się jednak ekipy, a tu trudno będzie osiągnąć jednomyślność.
Osobiście uważam, że to Mercedes powinien zadbać o bezpieczeństwo swoich kierowców, a nie poświęcać go kosztem osiągów. Na takich torach jak Baku samochód trzeba podnosić i jest to bardzo proste rozwiązanie.
Sam Mercedes przyznaje, że przesadzili z ustawieniami.
“Tym razem naciskaliśmy na nasz pakiet i kierowców za mocno. Sprawiliśmy im znaczący dyskomfort i nie możemy tego robić ponownie” – przyznał główny strateg zespołu, James Volwes.
“Jestem zadowolony mogąc przekazać, że Lewis jest dziś z nami w fabryce. Spędziłem z nim kilka godzin i czuje się dobrze wróci do samochodu w Montrealu. Jest sportowcem i będzie przesuwał swoje granice i granice samochodu bo tym zajmują się kierowcy F1 i to czyni ich wyjątkowymi” – dodaje Volwes.


