KONTAKT     Promocja Mubi – zwrot 100 zł!      Wyścigi OBSTAWIAJ NA EFORTUNA.PL     Kup F1 TV PRO   Wsparcie    Bilety na GP Węgier

jpeg-optimizer_logo-powrot-roberta

MENU:

Patroni (dołącz tutaj!):
Mariusz Kupczyński, Tomasz Bartoszek, Adam Gach, Maciej Wiśniak, RkamilC, Przemyslaw Lowkiewicz, Maciej Dziubiński, Piotr Bijakowski, Lukas Hewner, Grzejnik, Stalowy Jaro, Mateusz Pabiańczyk, Tomasz Ignaczak, Tomasz Jakubiec, Marcin Starczewski, Jędrzej Otręba, Pawel Licznerski, Piotr czyli Czopas Dziewulski, Wojtek Zwolak, Robert Piórkowski, Sławek Kret, Rafal Lesny, Maciek Kowalczyk, Maciej Stankiewicz, Ilona Bykowska, Grzegorz Pliś, Marcin Bogutyn, Szczepan Jędrusik, szymon034, Marcin Rentflejsz, Maks Szmytkowski, Izabela Ch, Marcin Parzych, Mateusz Wanat, Paweł Kozłowski
Wsparli w ostatnich 7 dniach: Wesprzyj tutaj!
Esox33, Tadek B., Łukasz W, Izabela Ch, Kamil G., Michu, piobob, skorseze, Xandi, PukvPuk, Kryss, Arczi15UK, BaRu, Bartlomiej, _3121_, Wilkor, Artur, Bohun, DrajwerBłyskawica, Igor, JohnyBravo, kejkejovsky, Kusiu, LucasXaAaR, miches93, nesQu1ck, Piotor, Teoria, tomao, ttt, adamski, Kuba, Maciek P, Mateusz, DeaconFrost1984, Mac mac, pawel_k, The_Jester, TomekB, archetype, Ceza D, Janusz, kubicki_KING, magberg, Mizio, Tomek81, Zielony, Andrzej Sosnowski, Kubbzzz, helsing, Alicjush, AG, DeaconFrost, em_en, gravelowebeskidy.pl, Maciek i Nata, Mariogds, miskofon, Pawel B, RafalM, Rafik_lom, szypki jak kubika, TOMASZ WITEK .COM, Tsopni, aroone, Quelxes, ZeniPL, Gnusma, DRW, Bueno, Daro Daro, Fallen, Jacobson4, Jan Kmiecik, Kayio, Krystian, Kurvinox GT, Maciej Borkowski, Maciek, majlet, Marcin, Mateusz111, Miauki, Moderator Szefa, Mr Sheepo, Pioetrek, rado, UniRacers, uv_crocodile, WawaSND, WojtekP, Czarny, DawidT, Dominik T, flyer, Pussykiller69, Ronde_di_Andora_ty_k_o!!!, Gunner_PL, kubikalc, luk bla, Dadacki, ArenaSochi, miras7x

Harmonogram

„Chuck” Leclerc nie wygrał. A czy wygrało Miami i F1?



Można powiedzieć, że GP Miami było odzwierciedleniem amerykańskich supersamochodów – mnóstwo hałasu, palenia gumy i piękny wygląd, ale gdy przyjrzeć się bliżej widać uginające się plastiki, niedoróbki i słabe prowadzenie. Amerykanizacja Formuły 1 postępuje i nie musi to być w wymiarze globalnym złe zjawisko. Ważne żeby nie przesadzać.

Nie wypada nie skomentować pierwszego GP Miami jako wydarzenia… rozrywkowego. Na zewnątrz wszystko się zgadzało – duża wrzawa medialna, ogromne zainteresowanie kibiców, ciekawy tor.

Gdy bliżej się przyjrzeliśmy widać było kruszącą się nawierzchnię, celebrytów nie znających imion kierowców, a przeprowadzających z nimi wywiady czy słabą paradę kierowców. O momentami nudnawym wyścigu nie wspominając.

Zaczynając od końca, to co zadziało się po zakończeniu wyścigu było przynajmniej żenujące. Do wywiadów z kierowcami wysłano pierwszego czarnoskórego kierowcę, który testował bolid F1, Willy T. Ribbsa. Jego wywiady z kierowcami były dość dziwne i miałem wrażenie, że nie do końca znał nazwiska tych, z którymi rozmawia. Potwierdziło się to, gdy w post race show na kanale F1 nazwał Charlesa Leclerca „Chuckiem”. Jeżeli już zatem dobieramy przepytujących według określonego klucza, to dobrze byłoby, gdyby znali przynajmniej podstawy.



Jasne, można kontrować, że również brytyjscy dziennikarze nie znali nazwisk, jednak co innego gdy Martin Brundle nie wie kim jest przepytywany wysoki sportowiec, a co innego gdy osoba przeprowadzająca wywiady po mecie nie do końca zna nazwisko zawodnika z 2. miejsca.

O tym, że doszło do przesady niech świadczy ta mina Carlosa Sainza po zakończeniu rozmowy:

Potem mieliśmy policyjną eskortę Maxa Verstappena na podium, kaski futbolowe i serpentyny. Max Verstappen powiedział, że te kaski przydałyby im się wcześniej w padoku, w którym było bardzo tłoczno. Pokazuje to tylko, ile VIP-owskich wejściówek poszło.



Zastanawiam się, jak w tym wszystkim czuli się kierowcy. Musieli zacisnąć zęby i „jechać dalej”. I to jeden z tych momentów, w których żałuję, że w stawce nie ma już Kimiego Raikkonena. Chciałbym poznać jego wrażenia z tego weekendu.

Przy czym zaznaczę, że liczba celebrytów nie przeszkadzała mi – dobrze, że się pojawiają, ściągają kibiców innych sportów. Pamiętajmy, że w USA jest ich wiele, a Stany póki co mają tylko na GP. Gdyby zsumować liczbę celebrytów na wszystkich europejskich wyścigach, byłoby ich więcej.

A w telewizji?

 

W tym wszystkim musimy brać pod uwagę fakt, że Liberty Media wyścigi w USA robi dla lokalnej publiczności. Amerykanie mają inną kulturę, inne upodobania i być może coś, co nam wydaje się „kiczem” dla nich jest sprawą całkowicie normalną i czymś ciekawym. Nam sztuczna marina wydawała się obciachowa, tam cieszyła się dużą popularnością.

GP Miami czy GP Las Vegas to produkt dla USA, mający podtrzymać „bum” na F1 po Drive to Survive. Nie możemy się na to obrażać – to część szerszego planu, zakładającego globalny wzrost F1 – większą liczbę sponsorów, większe zyski, większe zasięgi. I choć widowisko i równość rywalizacji są w tej wyliczance gdzieś na końcu, to i tak gdy Liberty Media postawi już „ptaszki” przy wcześniejszych celach, zajmie się tym, co dla nas najważniejsze.



No dobrze, ale czy to, co widzieliśmy w telewizji było dla Amerykanów dobrym produktem? Oceniając na podstawie widza przed telewizorem (a przecież 99% Amerykanów tak to właśnie oglądało) to tak średnio bym powiedział, tak średnio… Jakąś tam skalę porównawczą mam, gdyż jestem pasjonatem jednego z amerykańskich sportów i wiem, jak wyglądają ich widowiska.

Podstawowa sprawa by w wyścigu działo się wiele to tor. Miami ostatecznie zdało egzamin choć ledwo. Wyprzedzać było bardzo trudno, a bliskość band wcale nie spowodowała chaosu. Być może wręcz przeciwnie – kierowcy bardziej uważali. Mi się to podobało, ale według niektórych nie było emocji. Układ wymaga zatem poprawek, choć dobrze, że jest bardzo fizyczny.

Kolejna sprawa to nawierzchnia, którą kierowcy nazywali żartem. I tu z pewnością też jest wiele do poprawy.

Liberty musi pamiętać, że samym Netflixem i medialną otoczką być może przyciągnie szerokie grono odbiorców, ale jego 95% wykruszy się jak asfalt w zakręcie 17. jeżeli wyścigi będą nudne. Dla mnie wczorajszy taki nie był, ale widziałem Wasze reakcje w komentarzach czy mediach społecznościowych. Jeżeli zatem dla Was było nudno, to amerykańska publiczność też pewnie zachwycona nie była.

baner formula drive wpis

Kibice motorsportu w USA są przyzwyczajeni do IndyCar, NASCAR czy IMSA. Tam bardzo często sztucznie podkręca się rywalizację zbijając stawkę po wypadkach, tory są ciasne i ciekawe, a bolidy równe.

Na miejscu

 

No dobra, a co dla tych bogaczy, którzy zdecydowali się uczestniczyć w wyścigu osobiście? Bilet na jeden dzień rywalizacji kosztował minimum $800 więc niemało. Czy tłumnie przybyli kibice wiedzieli za co płacą? W telewizji wyglądało to nieźle – mieliśmy ciągłe przebitki na trybuny i pełnych ekscytacji kibiców.

Ale gdy poczyta się nieco więcej, to już tak różowo nie jest. Dziennikarz F1 Adam Cooper pisze, że jeden ze starszych marketingowców nazwał GP Miami „Shit show”. Dodaje on też, że płacący po $13 tys. za Paddock Club nie byli zadowoleni z obsługi.

„Bogaci nowi kibice/sponsorzy F1 nie będą wracać tu po pierwszym złym doświadczeniu. Zespoły i sponsorzy nie byli zadowoleni z jakości usług w Paddock Club, prowadzonego przez lokalne firmy, a nie jak zazwyczaj organizację F1. Ludzie płacili po $13 tys. i oczekiwali 5 gwiazdek” – pisze Cooper.



W komentarzach jego wpisów odzywa się wielu niezadowolonych kibiców – również tych „zwykłych”, którzy płacili standardowe ceny. Kolejki były bardzo długie, również do picia i jedzenia, a informacji bardzo mało. Niektórzy domagają się nawet zwrotu kosztów.

Wygląda na to, że realizacją również zajmowała się lokalna firma bowiem nie zobaczyliśmy wielu bardzo ciekawych momentów podczas wyścigu – nie wiemy na przykład jak wyglądały zyskania czasu po wyjeździe poza tor przez Ricciardo czy Alonso, za które zostali ukarani czy co zadziało się między Strollem a Magnussenem po restarcie. A to nie wszystko.

A zatem…

 

Wokół GP Miami było wiele fajnych momentów, przede wszystkim medialny szum, dużo lokalnych motywów i amerykańskiego stylu.

Nie chcę krytykować tego wyścigu na siłę, włączając się do niezbyt mi bliskiej koncepcji „zgniłego zachodu”, chcę dać Miami szansę i wiem, że obecna F1 potrzebuje USA. Dlatego chętnie zobaczę kolejne wyścigi w USA, wierząc, że wnioski po Miami zostaną wyciągnięte.

Hej! Miło że trafiłeś na bloga – dzięki za przeczytanie tekstu!

By być na bieżąco nie zapomnij obserwować blog w mediach społecznościowych:

Facebook, Twitter, Instagram, YouTube, Tik Tok, LinkedIn i Twitch!

 

Postaw mi kawę na buycoffee.to



Podziel się wpisem:

Najnowsze wpisy na blogu:

baner-RK2020

Najnowsze wpisy

Archiwum

Tego dnia w F1 - 8 czerwca

Podczas testów Porsche ginie Ludovico Scarfiotti (10 startów, 1 zwycięstwo, 1 najszybsze okrążenie, 1 podium).

Niki Lauda odnosi swoje 5. zwycięstwo w F1, wygrywając GP Szwecji. Jedyny raz z pole position startował Vittorio Brambilla.

Robert Kubica wygrywa Grand Prix Kanady, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo w F1. Jest to też pierwszy dublet zespołu BMW Sauber. Po raz 62. i ostatni na podium stanął David Coulthard. Więcej o tym można przeczytać tutaj i tutaj.

Ukazuje się niezwykle szczery i emocjonalny wywiad Roberta Kubicy z BBC. „Problemem w F1 jest miejsce. Może kiedyś, jak FIA powie, że samochód musi być 10-15 cm szerszy, będą mógł prowadzić, ale to nie jest tak, że rajdy są wyjściem awaryjnym. To, co jest dla mnie ważne, to to, że widzę postęp. W życiu codziennym zmagam się z ograniczeniami, ale jeżdżąc widzę postęp – czy to w samochodzie rajdowym czy symulatorze. Pytanie brzmi, jak dużą sprawność uda mi się odzyskać i ile mi to zajmie, ale jeżeli mam być szczery, to nie ma to dla mnie znaczenia czy zajmie miesiąc czy 10 lat, może kiedyś znów będę miał szansę jeździć w F1” – mówi Polak.

Dobry Rajd Sardynii w wykonaniu Roberta Kubicy i Macieja Szczepaniaka. Na dwóch OS-ach byli w stanie przebić się do pierwszej trójki, a całość kończą na 8. pozycji.

Daniel Ricciardo odnosi swoje pierwsze zwycięstwo w F1, triumfując w GP Kanady. Po raz 15. i ostatni najszybsze okrążenie wyścigu wykręca Felipe Massa. Po raz 200. w F1 startuje Kimi Raikkonen.

„Syn mówi, że samochód Williamsa prowadzi się bardzo ciężko. Jest tak trudny w prowadzeniu, że trzeba dodatkowego treningu na siłowni, żeby za kierownicą było OK. Pod koniec lata zobaczymy, gdzie będzie. Celem jest otrzymanie posady w F1, ale nie ma pewności. Im lepiej jednak spisze się w F2, tym więcej drzwi może sobie otworzyć. Niektórzy kierowcy są obecnie zagrożeni, łącznie z Robertem Kubicą czy Antonio Giovinazzim” – mówi Michael Latifi o karierze swojego syna.

Najbliższe Grand Prix F1

GP Węgier

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Piątek, 19 lipca
godz. 13:30 – 1. trening
godz. 17:00 – 2. trening

Sobota, 20 lipca
godz. 12:30 – 3. trening
godz. 16:00 –  Kwalifikacje

Niedziela, 21 lipca
godz. 15:00 – Wyścig

Najbliższy start Kubicy

4h Spa

Dni
Godzin
Minut
Sekund

Bądź na bieżąco

Popularne tagi