Toto Wolff powtarzał wielokrotnie, że wydarzeń z Grand Prix Abu Zabi nie da się zapomnieć i mamy potwierdzenie tej opinii w słowach Lewisa Hamiltona, który otwarcie mówił dziś o stronniczości sędziów w Formule 1.
Podczas spotkania z mediami wicemistrz świata powiedział, że Formuła 1 musi zrobić wszystko, by decyzje w wyścigach podejmowali “bezstronni sędziowie”.
“Niektórzy kierowcy są bardzo, bardzo dobrymi przyjaciółmi z poszczególnymi sędziami – latają wspólnie samolotami i są darzeni większą sympatią. Potrzebujemy ludzi, którzy nie będą stronniczy i który są obiektywni jeżeli chodzi o podejmowanie decyzji” – powiedział dziś Lewis Hamilton.
Nie wiadomo, kogo dokładnie na myśli miał kierowca Mercedesa, jednak wiele osób podejrzewa, że mógł to być np. Vitantonio Liuzzi – były kierowca Red Bulla, który sędziował kilka wyścigów w ubiegłym roku, w tym Grand Prix Brazylii, gdy Max Verstappen nie został ukarany za wypchnięcie Hamiltona poza tor.
Hamilton domaga się większej różnorodności wśród sędziów, podejmujących decyzje.
“Chciałym zobaczyć więcej kobiet wśród sędziów. W ubiegłym roku mieliśmy jedną czy dwie wśród nich. Chciałym, by jednym z dwóch dyrektorów wyścigowych, którzy są planowani w tym sezonie, była kobieta. To byłby świetny przykład promowania różnorodności” – dodał Hamilton.
Szefowie zespołów Mercedesa i Red Bulla, choć odmienni w opiniach na temat wydarzeń z ubiegłego roku, to jednak zgodzili się dziś, że kierowcy oraz ekipy potrzebują konsekwencji w podejmowaniu decyzji sędziowskich. Co ciekawe, Toto Wolff zaprzeczył nieco słowom Hamiltona.
“Nie sądzę, byśmy mieli celową stronniczość. To inteligentni ludzie. Potrzebujemy większego profesjonalizmu u sędziów, ich wsparcia. Zasługują na to ludzie i wszyscy tego oczekują. Myślę, że mamy dobrych ludzi, na których można taki system budować” – mówił Toto Wolff.
Na skomplikowane przepisy zwrócił uwagę Christian Horner.
“W wielu przypadkach to kwestia regulacji, które są bardzo skomplikowane i zostawiają pole do interpretacji. Myślę, że limity toru są oczywiste – kto przekracza linię, traci. Są jednak sytuacje, w których to jest OK, a w innych już nie. Myślę, że dla fanów to mylące. Musimy mieć przejrzyste zasady, którymi łatwo zawiadować. Zgodzę się natomiast z Toto, że nie ma tu celowej stronniczości. Nie znam też żadnych sędziów, którzy razem z kierowcami podróżują na wyścigi” – powiedział Christian Horner.
Źródło: własne, espn.com


