Znów mieliśmy polski dublet w trakcie etapu Rajdu Dakar i po raz kolejny wywalczyli go bracia Goczał w kategorii SSV. Świetnie spisali się zawodnicy ORLEN Teamu. Kamil Wiśniewski i Kuba Przygoński awansowali kolejno na 3. i 4. miejsce w klasyfikacji generalnej quadów i samochodów.
Dzisiejszy etap prowadził z Al Dawadimi do Wadi Ad Dawasir. Łącznie zawodnicy musieli przejechać 830 kilometrów, z czego 395 kilometrów stanowił odcinek specjalny. Szczególnie w pierwszej połowie dominowały dziś wydmy.
Orlen Team podsumowuje
Kamil Wiśniewski zajął 4. miejsce na poniedziałkowym etapie i w klasyfikacji generalnej quadowców awansował na 3. lokatę. – Około 80. kilometra zauważyłem, że schodzi mi powietrze z koła. Wiedziałem, że do mety zostało jeszcze 200-300 kilometrów, więc nie ryzykowałem. Zatrzymałem się, załatałem oponę i pognałem dalej. Poza tym jechało mi się bardzo dobrze. Odcinek oceniam pozytywnie, sporo długich prostych, dużo przyjemniej jazdy po wydmach. Szkoda, że rajd jest taki krótki, bo wydaje mi się, że zaczynam się rozpędzać – wskazywał Wiśniewski.
W tym roku Wiśniewski jedzie na zupełnie nowym sprzęcie. Jego quad, Yamaha Raptor 700, jest wyposażony w napęd na tylną oś oraz 4-zaworowy, 4-suwowy silnik o pojemności skokowej 686 cm³. Dzięki zastosowaniu specjalnej konstrukcji oraz elementów wykonanych z włókna węglowego, całkowita masa pojazdu została obniżona aż o 15 kilogramów. Wprowadzone modyfikacje przełożyły się na zwiększenie mocy oraz podwyższenie prędkości maksymalnej.
Poniedziałkowy etap wygrał Francuz Alexandre Giroud, dzięki czemu umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej quadowców.
Kuba Przygoński i Timo Gottschalk dojechali do mety na 8. miejscu z niewielką stratą do ścisłej czołówki i awansowali na 4. lokatę w klasyfikacji generalnej. – To było maksymalne tempo, na jakie było nas stać. Miękkie wydmy były dzisiaj bardzo dużym wyzwaniem. W pewnym momencie wyprzedziliśmy dwa zakopane samochody. Końcówka między kamienistymi górami była natomiast bardzo szybka. Wróciliśmy do dobrego tempa i jesteśmy zadowoleni – mówił Przygoński, który walczy o poprawę swojego najlepszego 4. miejsca w Dakarze osiąganego w 2019 i 2021 roku.
Na mecie w Wadi Ad Dawasir najszybciej zameldował się Szwed Mattias Ekstrom. Drugi był czternastokrotny zwycięzca Dakaru – Stephane Peterhansel, a trzeci Sebastian Loeb. W klasyfikacji generalnej z przewagą ponad 37 minut nad Loebem prowadzi Nasser Al-Attiyah. Druga załoga ORLEN Teamu – Martin Prokop i Viktor Chytka – dojechała do mety na 17. pozycji i w klasyfikacji generalnej obroniła wysokie 8. miejsce.
24. lokatę w całym rajdzie utrzymał Maciej Giemza, który na poniedziałkowym etapie jechał równym tempem i zajął 19. miejsce. – To był długi odcinek, jeden z tych najbardziej wymagających. Do tankowania było bardzo technicznie, później natomiast szybciej. Starałem się utrzymać równe tempo na całej trasie. Pod koniec zaczął mi doskwierać nadgarstek i musiałem zwolnić – wskazywał Giemza. Wtorek należał do Sama Sunderlanda. Brytyjczyk w świetnym stylu wygrał etap i wrócił na prowadzenie w klasyfikacji generalnej rajdu. Drugi jest Matthias Walkner, a trzeci dotychczasowy lider Adrien Van Beveren.
37. był dziś Konrad Dąbrowski, który w klasyfikacji generalnej jest 31.
SSV
Załogi Cobant Energylandia Rally Team nie mogły sobie wyobrazić lepszego występu na ósmym etapie tegorocznego Rajdu Dakar. Marek Goczał i Łukasz Łaskawiec po raz kolejny zwyciężyli, a Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk dojechali do mety na znakomitym drugim miejscu. To oznacza już trzeci dublet rodzinnego teamu z Polski w Rajdzie Dakar 2022.
– Do połowy odcinka specjalnego można powiedzieć, że to był dla mnie idealny oes. Dużo wydm, dużo technicznych sekcji. Było co robić i gdzie kręcić kierownicą – bardzo to lubię. Do strefy tankowania naprawdę cisnęliśmy na maksa. Niestety na 190 kilometrze padł nam interkom. Kompletnie się nie słyszeliśmy. Łukasz, mój pilot, musiał szybko przejść na migi i pokazywać mi, gdzie mam jechać. To było naprawdę bardzo wymagające, ale mamy znakomity czas – powiedział na mecie zwycięzca etapu, Marek Goczał.
– Bardzo trudny etap. Na początku mieliśmy naprawdę ogromne wydmy. Kilka razy się zdarzało, że musieliśmy szukać jakiejś innej drogi, bo po prostu nie mogliśmy podjechać pod taką wydmę. Czegoś takiego w tej edycji jeszcze nie było – streszczał pierwszą część trasy Michał Goczał.
– Było co robić, ale dobrze sobie radziliśmy. Jestem naprawdę bardzo zadowolony z tego, że przejechaliśmy ten oes bez większych problemów i z tak dobrym wynikiem. W sekcjach z kamieniami odpuszczaliśmy. Jechaliśmy naprawdę spokojnie, bezpiecznie i zachowawczo, żeby nie przebić opony. Cieszymy się, znów z bratem jesteśmy na szczycie tabeli z wynikami – zakończył młodszy z braci Goczałów.
– To był bardzo trudny etap. Muszę przyznać, że nie widziałem jeszcze w Arabii Saudyjskich tak skomplikowanych partii przez wydmy. Widzieliśmy wiele zakopanych ciężarówek, ale też wiele Can-Amów, które właśnie albo się zakopały, albo dachowały. Nam udało się przejechać te sekcje bez większych problemów – tłumaczył Szymon Gospodarczyk, pilot Michała Goczała.
– Końcówka była niezwykle wymagająca również dla mnie, pod względem nawigacji. Jechaliśmy przez kaniony, co zawsze jest dużym wyzwaniem. I znów – udało się nam się to przejechać bez żadnego problemu, dlatego jestem podwójnie zadowolony i zmotywowany przed dalszą częścią rajdu. Teraz regenerujemy się na jutro i walczymy dalej! – podsumował Gospodarczyk.
W klasyfikacji generalnej załoga Goczał / Gospodarczyk zajmuje trzecie miejsce, chociaż pozycja ta zależy jeszcze od decyzji sędziowskich i konwersyjnej kary z siódmego etapu rajdu. Duet Goczał / Łaskawiec awansował na piąte miejsce.
Szóste miejsce zajęli dziś Aron Domżała i Maciej Marton i w klasyfikacji generalnej są na 16. pozycji.
Wśród ciężarówek kolejną pozycję straciła ekipa Petronas Team De Rooy Iveco z Darkiem Rodewaldem w składzie i obecnie jest na 6. pozycji w generalce. Bartłomiej Boba w barwach Fesh Fesh Team jest na 29. miejscu.
Jutro na zawodników czeka pętla wokół Wadi Ad Dawasir z odcinkiem specjalnym o długości 287 kilometrów.


