Miało być ich 6, miały zostać wprowadzone do nich poprawki, a może się okazać, że nie będzie żadnego. Jak mówi Zak Brown, przez spór o koszty ich rozgrywania, zespoły mogą nie zgodzić się na sprinty kwalifikacyjne w 2022 roku.
Sprinty kwalifikacyjne zadebiutowały w F1 w 2021 roku. Podczas trzech weekendów wyścigowych kierowcy jechali 1 piątkowy trening, po nim kwalifikacje, a po sobotnim treningu krótki wyścig na dystansie 100 km, który decydował o ustawieniu do niedzielnego wyścigu głównego.
Zespoły zgłosiły swoje poprawki do formatu i miał być on rozszerzony w 2022 roku na 6 z 23 rund w kalendarzu.
Problemem cały czas są jednak koszty. Zespoły chcą znacznego zwiększenia limitu wydatków, który w 2022 roku wynosi $140 mln. Jak mówi w rozmowie z BBC szef McLarena, Zak Brown, duże ekipy chcą wykorzystać fakt rozgrywania sprintów do podniesienia swoich budżetów.
“Kilka zespołów, szczególnie jeden, chciało powiększenia limitu wydatków o $5 mln, co było niedorzeczne. Nie stał za tym żaden racjonalny fakt. Gdy zaczyna się z nimi dyskusje w tej sprawie, zaczynają mówić: a co będzie gdy… itd. To nonsens” – mówi Brown.
Aby zmiany na sezon 2022 zostały zatwierdzone, potrzeba zgody 8 z 10 zespołów i na tę chwilę wydaje się to mało prawdopodobne. Bardziej realne jest ustalenie sprintów na 2023 rok już teraz, do czego trzeba zgody tylko 5 ekip.
“Być może uda się osiągnąć teraz kompromis i trochę podniesiemy limity wydatków i zaczniemy sprinty w 2022 albo pominiemy je w 2022 i kilka z tych ekip wyjaśni fanom, dlaczego nie ma sprintów w tym sezonie” – dodaje Brown.
Źródło: bbc.com


