Dotychczas tylko 4 ekipy Formuły 1 nie podały dat swoich prezentacji na sezon. Oprócz trzech najsłabszych ekip sezonu 2021, jest nią Red Bull, który według informacji włoskiego motorsportu nie przeszedł jeszcze testów zderzeniowych swojego auta.
Red Bull w sezonie 2021 do końca przygotowywał poprawki, próbując sięgnąć po tytuł mistrzowski z Maxem Verstappenem. Ostatecznie udało się to, ale jednocześnie ekipa z Milton Keynes poświęcała przygotowania samochodu na sezon 2022, o czym mówił m.in. Alex Albon.
Być może pokłosiem tej decyzji są obecne problemy Red Bulla, który miał nie zaliczyć jeszcze frontowych testów zderzeniowych, co jest konieczne do uzyskania homologacji FIA. Część przodu bolidu RB18 musi zostać wzmocniona i poddana ponownemu testowi.
Kwestia ta nie martwi jednak Adriana Neweya, a motorsport spekuluje, że problemy mogą wynikać z bardziej ekstremalnego podejścia do konstrukcji przez Red Bulla.
Pod koniec roku pojawiały się informacje, że auto Red Bulla jest bardzo szybkie symulatorze – szybsze już od modelu z 2021 roku. Te plotki wzbudziły domysły, że Adrianowi Neweyowi udało się do maksimum wykorzystać działanie efektu przypowierzchniowego.
Jak zaznacza Franco Nugnes, to nie pierwszy raz, kiedy Red Bull ma problemy z przednimi testami zderzeniowymi. To jedna z filozofii budowy bolidów przed Adriana Neweya, który zawsze jest na granicy norm bezpieczeństwa, trzymając się swoich priorytetów dotyczących aerodynamiki.
Źródło: autosport.com


