Po dniu odpoczynku zawodnicy startujący w Rajdzie Dakar wrócili do rywalizacji. Tym razem skierowali się na zachód Arabii Saudyjskiej do Al Dawadimi. Mieli do przejechania 402 kilometry odcinka specjalnego. Dobrze spisał się Maciej Giemza z Orlen Teamu oraz nasze załogi kategorii SSV.
Orlen Team podsumowuje
Maciej Giemza pokazał bardzo dobrą dyspozycję i zajął 15. miejsce. W klasyfikacji generalnej systematycznie pnie się w górę i po siódmym etapie jest 24. – Dzisiejszy etap był poprowadzony po ciężkim terenie, ale jeszcze cięższa była nawigacja. Wielu zawodników miało problemy. Mi udało się ich uniknąć, dlatego moja pozycja i czas są zadowalające. Skrupulatne pilnowanie nawigacji dało efekt. Pozycja startowa przed jutrem jest optymalna – szybcy zawodnicy pojadą zarówno za mną, jak i przede mną. Liczę na podobny wynik – powiedział na mecie motocyklista ORLEN Teamu. Konrad Dąbrowski był dziś 29. a w klasyfikacji generalnej zajmuje 32. miejsce.
Rywalizację na siódmym etapie wygrał Jose Ignacio Cornejo Florimo z przewagą 44 sekund nad Kevinem Benavidesem. W klasyfikacji generalnej zaszły w niedzielę spore zmiany. Pierwszy do tej pory Sam Sunderland miał problemy i do mety 7. etapu dojechał dopiero na 28. pozycji. Daleko był też Matthias Walkner. Kłopoty wspomnianej dwójki wykorzystał Adrien Van Beveren, który objął prowadzenie w całym rajdzie.
Kuba Przygoński z Timo Gottschalkiem zajęli dzisiaj 14. miejsce, a tuż za nimi do mety dojechał czeski duet ORLEN Teamu – Martin Prokop i Viktor Chytka. – Zaczęliśmy drugą część Dakaru. Pierwszy fragment dzisiejszego etapu był bardzo dobry, ale później rozpoczęły się lekkie problemy nawigacyjne. Samochód bardzo intensywnie skakał, Viktor miał ciężką pracę do zrobienia. Musieliśmy zwolnić i straciliśmy trochę czasu. Ogólnie to nie był jednak zły etap, trzymamy kontakt z czołówką – mówił Prokop, który utrzymuje wysokie ósme miejsce w klasyfikacji generalnej.
– Wróciliśmy do rywalizacji po dniu odpoczynku. Na dzisiejszym etapie czuć było zmianę terenu. Około 10 minut straciliśmy dzisiaj z Timo przez bardzo intensywny kurz. Cieszę się, że samochód spisywał się dobrze. Jutro i w kolejnych dniach nie możemy już popełniać błędów – wskazywał Przygoński. W klasie samochodów wygrał w niedzielę Sebastien Loeb. Dla francuskiego kierowcy to 16. etapowe zwycięstwo w Dakarze. Drugi był Nasser Al-Attiyah, a trzeci Carlos Sainz. W klasyfikacji generalnej pewnie prowadzi Al-Attiyah przed Loebem i Yazeedem Al Rajhi. Przygoński wciąż jest piąty i myśląc o podium, na kolejnych etapach będzie musiał atakować.
Swoim dobrym tempem jechał w niedzielę Kamil Wiśniewski. Quadowiec ORLEN Teamu zajął 5. pozycję i w klasyfikacji generalnej utrzymał czwartą lokatę. Do trzeciego Alexandra Maksimova traci już jednak ponad godzinę. Pewnie prowadzi wciąż Francuz Alexandre Giroud. – Za nami jakieś 700 kilometrów, z czego ponad 400 odcinka specjalnego. To był bardzo szybki i trudny nawigacyjnie etap, na którym dużo się działo. Kilka razy musiałem się cofać, przez co straciłem minuty, ale na szczęście odnalazłem wszystkie waypointy i nie będę miał zaliczonej żadnej kary. Jestem zadowolony i gotowy na kolejny tydzień rywalizacji – mówił Wiśniewski.
Polskie SSV
Świetnie spisali się nasi rodacy w kategorii SSV. Dzisiejszy etap wygrał Aron Domżała.
Tym razem drugie miejsce zajęli Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk. Załoga uległa innym Polakom – duetowi Domżała / Marton o zaledwie 22 sekundy. Jednocześnie Michał i Szymon awansowali na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej klasy SSV.
Czwarte miejsce zajęli dziś Marek Goczał i Łukasz Łaskawiec. Oni narzekali przede wszystkim na kurz, z którym musieli się mierzyć w trakcie całego dnia. Zawodnicy mierzyli się dziś na etapie prowadzącym z Rijadu do Al Dawadimi. Odcinek specjalny mierzył 402 kilometry.
– To był dla nas bardzo ciężki odcinek. Startowaliśmy za 15 ciężarówkami, więc cały czas jechaliśmy w kurzu. Wczoraj wymieniliśmy w naszym Can-Amie wiele części, ale dzisiaj chyba będzie trzeba zrobić to samo, bo to jest niemożliwe, co to auto dziś wytrzymało. Naprawdę, jestem w szoku. Kompletnie nie odpuszczaliśmy – maszyna naprawdę dostała w kość – mówił Michał Goczał.
– Nawigacja była dziś naprawdę skomplikowana. Kilka razy się zgubiliśmy, ale myślę, że wszyscy mieli z tym problemy. Koniec końców uważam, że to był dla nas dobry etap. Bardzo trudny, wymagający, ale najważniejsze jest to, że jesteśmy na mecie – zakończył drugi kierowca siódmego etapu.
– To był zdecydowanie najtrudniejszy etap tegorocznego Dakaru. Nasz Maverick naprawdę dostał dzisiaj w kość. Jechaliśmy bezpiecznie, nie złapaliśmy żadnego kapcia, pilnowaliśmy się. Jadąc za ciężarówkami było to naprawdę trudne. Cieszymy się z mety i z wyniku – podkreślił Szymon Gospodarczyk, pilot Michała Goczała.
– Na dzisiejszym etapie znów mieliśmy problem z samochodami jadącymi przed nami. Jechaliśmy jako pierwsi z klasy, więc cieszyłem się, że będziemy mieli dobrą widoczność. Tymczasem samochody z kategorii T1 cały czas się gubiły i jechały gdzieś między nami. To sprawiło, że znowu jechaliśmy w potwornym kurzu. W naszym przypadku nie dało się niestety przejechać tego etapu szybciej – mówił na mecie Marek Goczał.
– Chciałem dzisiaj wygrać, szkoda, że się nie udało. Tak czy inaczej – to jest nasz cel już do końca rajdu – wygrać jak najwięcej odcinków specjalnych i potwierdzić nasz potencjał – podsumował czwarty kierowca dzisiejszego etap.
– Odcinek miejscami był bardzo trudny. W jednym miejscu zabłądziliśmy, ale nie straciliśmy tam wiele czasu. Dla nas problemem było to, że samochody jadące przed nami kompletnie ograniczały nam widoczność. Pod koniec próby złapaliśmy też kapcia, ale etap należy zaliczyć do udanych – podkreślił Łukasz Łaskawiec, pilot Marka Goczała.
Wśród ciężarówek na 5. miejsce w klasyfikacji generalnej spadł zespół Petronas Team de Rooy Iveco z Darkiem Rodewaldem w składzie. Na 26. miejscu jest Fesh Fesh Team z Bartłomiejem Bobą.
Jutro kierowcy ponownie będą mieli do przejechania prawie 400 kilometrów odcinka specjalnego.


