Za nami 9. etap Rajdu Dakar. Zawodnicy pokonali pętlę wokół miasta Wadi Ad-Dawasir. Odcinek specjalny o długości 287 kilometrów okazał się szczęśliwy dla Macieja Giemzy. Ponownie dobre wieści płyną z kategorii SSV.
Orlen Team podsumowuje
Maciej Giemza zajął 10. miejsce i w klasyfikacji generalnej awansował o trzy oczka – na 21. pozycję. – Na dzisiejszym etapie udało mi się uzyskać bardzo dobry wynik. Jechałem szybko i utrzymywałem to tempo od początku do końca. Moja strata do lidera była niewielka. Cieszę się szczególnie dlatego, że przed rokiem to właśnie na 9. etapie musiałem się wycofać z Dakaru. Jutrzejszy dzień będzie dłuższy, więc trzeba się dobrze zregenerować – wskazywał Giemza.
Dobrze pojechał dziś również Konrad Dąbrowski, który był 25, a w klasyfikacji generalnej zajmuje 31. miejsce.
Najszybszy na mecie był dzisiaj Jose Ignacio Cornejo Florimo, dla którego to drugie etapowe zwycięstwo w tym roku. W klasyfikacji generalnej na prowadzenie znów wysunął się Matthias Walkner. Sam Sunderland traci do niego ponad 2 minuty.
Trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej utrzymał Kamil Wiśniewski. Quadowiec, który dojechał do mety na 6. miejscu, nie krył ulgi. – Cieszę się, że jestem na mecie, bo mój quad walczył dzisiaj o przetrwanie. Na 80. kilometrze pojawiła się usterka i quad zgasł. Sprawdzałem bezpieczniki, pompę paliwową i maszyna jakimś sposobem ruszyła. Wydawało mi się, że problem został wyeliminowany, ale po tankowaniu miałem kolejne problemy techniczne z elektroniką. Tym razem quad nie chciał odpalić. Przeglądałem wiązkę, przewody, bezpieczniki. Po przepięciu komputerów na szczęście pojechałem dalej. Szkoda, że ten odcinek był krótki, bo dopiero na sam koniec zacząłem jechać swoim dobrym tempem – podkreślał Wiśniewski, który walczy o historyczne podium Dakaru. W klasyfikacji generalnej quadowców pewnie prowadzi Alexandre Giroud przed Pablo Copettim.
Kuba Przygoński i Timo Gottschalk przez problemy techniczne zanotowali dzisiaj sporą stratę do ścisłej czołówki. Zajęli 33. pozycję. – Pękło nam mocowanie od drążka zmiany biegów, przez dłuższy czas nie mogliśmy ich zmieniać. Na szczęście nie była to skrzynia biegów i udało nam się to naprawić. W pewnym momencie wyglądaliśmy na trasie z Timo jak w filmie MacGyver – mówił Przygoński, który w klasyfikacji generalnej jest szósty. W trzeciej dziesiątce uplasowali się Martin Prokop i Viktor Chytka. Zajęli 22. miejsce i utrzymali ósmą lokatę w całym rajdzie.
Etap z metą w Wadi Ad-Dawasir wygrał Giniel de Villiers. Prowadzenie w klasyfikacji generalnej pewnie utrzymuje Nasser Al-Attiyah, który ma niespełna 40 minut przewagi nad Sebastienem Loebem.
Kolejne zwycięstwo
Marek Goczał i Łukasz Łaskawiec nie mają sobie równych w tegorocznym Rajdzie Dakar. Reprezentanci Cobant Energylandia Rally Team wygrali już piąty odcinek specjalny imprezy w kategorii SSV. Warto zaznaczyć, że w żadnej z głównych kategorii – motocykle, quady, samochody czy ciężarówki, żaden zawodnik ani żadna załoga nie była tak skuteczna i nie pokonywała tak często swoich rywali.
Na znakomitym trzecim miejscu, nieco ponad dwie minuty za swoim starszym bratem, do mety dojechał Michał Goczał ze swoim pilotem, Szymonem Gospodarczykiem. Załogi Cobant Energylandia Rally Team na trzy etapy przed końcem rajdu zajmują odpowiednio trzecią oraz czwartą pozycję w klasyfikacji generalnej kategorii SSV.
– To był odcinek specjalny jakby skrojony pode mnie. Ciasny, kręty, techniczny, z dużą ilością kamieni i z wydmami. Bardzo lubię taką charakterystykę prób, gdzie jest co robić za kierownicą. To był na pewno jeden z najpiękniejszych odcinków tegorocznego Dakaru. Znów wygraliśmy – to jest fantastyczne uczucie – mówił Marek Goczał.
– Przez problemy z drugiego dnia nie możemy już raczej wygrać tego rajdu, więc chcemy chociaż wygrywać odcinki i pokazywać nasz potencjał. Chcę też pogratulować mojemu bratu, bo pojechał dzisiaj bardzo dobrze i wytrzymuje presję w walce o podium – zakończył zwycięzca etapu.
– Przede wszystkim chcę pogratulować mojemu bratu kolejnego wygranego odcinka. Chłopaki radzą sobie naprawdę znakomicie. To był kolejny świetny dzień dla Cobant Energylandia Rally Team na tegorocznym Dakarze. Znów obaj jesteśmy na mecie, bardzo się z tego cieszę – zaznaczał na mecie młodszy z braci Goczałów, Michał.
– To był krótki, ale też bardzo szybki odcinek specjalny. Najważniejsze jest to, że jesteśmy na mecie i dalej zajmujemy miejsce na podium w klasyfikacji generalnej. Jedziemy spokojnie, bezpiecznie, nie podejmujemy dużego ryzyka. Na każdy kolejny etap mamy swój plan i go realizujemy – podsumował trzeci kierowca klasyfikacji generalnej rajdu w kategorii SSV.
– Znowu Polacy, znowu Cobant Energylandia Rally Team wygrywa etap. Bardzo nas to cieszy. W kanionie jechaliśmy za kilkoma Kamazami, co zdecydowanie pogorszyło nam widoczność, ale jechaliśmy bardzo mądrze, bezpiecznie i co najważniejsze, jesteśmy na mecie! Teraz odpoczywamy, bo według zapowiedzi organizatora jutro czeka nas bardzo ciężki etap – mówił na mecie Szymon Gospodarczyk, pilot Michała Goczała.
Świetnie jechali dziś Aron Domżała i Maciej Marton, którzy poświęcili 5 minut na pomoc koledze z zespołu, tracąc miejsce na podium. Dojechali na 5. pozycji, a w generalce są na 15. miejscu.
W klasyfikacji ciężarówek nadal 6. miejsce zajmuje Petronas Team de Rooy Iveco z Darkiem Rodewaldem w składzie. Na 30. miejsce spadł Fesh Fesh Team z Bartłomiejem Bobą.
Jutro na zawodników czeka etap z Wadi Ad Dawasir do miejscowości Bisha. Wydaje się, że to jedna z ostatnich okazji do ataku. Odcinek specjalny będzie miał długość 375 kilometrów. Równe długiej i wymagającej próby nie zobaczymy już do samego końca imprezy.


