To ponownie był zmienny dzień naszych załóg w Rajdzie Dakar, ale mamy powody do zadowolenia, zwłaszcza, że piękna sportowa postawa Michała Goczała została nagrodzona.
Z powodu obfitych opadów deszczu, które w weekend były przyczyną lokalnej powodzi, organizatorzy zmienili trasę poniedziałkowego etapu Dakaru – zaplanowanego wcześniej jako maratoński. Zamiast do Al Artawiya zawodnicy skierowali się do Al Qaisumah. Do pokonania mieli tym razem 338 kilometrów odcinka specjalnego.
Orlen Team podsumowuje
Kuba Przygoński i Timo Gottschalk utrzymali 9. miejsce w klasyfikacji generalnej. Do mety dojechali na 15. pozycji. Martin Prokop z Viktorem Chytką do Al Qaisumah przyjechali na 20. pozycji i spadli w klasyfikacji generalnej o trzy lokaty. Zajmują w tej chwili 6. miejsce.
W klasie samochodów na 2. etapie triumfował Francuz Sebastien Loeb przed Katarczykiem Nasserem Al-Attiyahem i Hiszpanem Carlosem Sainzem. Tuż za czołową trójką do mety dojechał Stephane Peterhansel, który miał duże problemy techniczne na pierwszym etapie i w klasyfikacji generalnej jest daleko za czołówką. W rajdzie po dwóch etapach prowadzi Al-Attiyah przed Loebem i Argentyńczykiem Lucio Alvarezem, który do lidera traci już ponad 40 minut.
Na poniedziałkowym etapie Kamil Wiśniewski znów był szósty. Quadowiec awansował dzięki temu na 5. miejsce w klasyfikacji generalnej, a do upragnionego miejsca na podium traci niespełna 10 minut.
– Dzisiejszy etap był mieszany – z jednej strony dużo skomplikowanych wydm, a z drugiej bardzo szybkie odcinki. W pewnym momencie spadłem z urwanej wydmy, przez co wyłączyła mi się część urządzeń nawigacyjnych. Zmiana przełożeń na zębatkach przyspieszyła znacznie mojego quada. Długi czas jechaliśmy na najwyższym biegu, na pełnym gazie. Jestem zadowolony z dzisiejszego występu. Dojechałem na piątym miejscu z niewielką stratą do czołówki – mówił Wiśniewski, który w najważniejszej offroadowej imprezie na świecie startuje już po raz szósty.
Drugi etap wśród quadowców wygrał zeszłoroczny zwycięzca, Argentyńczyk Manuel Andujar. Drugi był Francuz Alexandre Giroud, a trzeci Amerykanin Pablo Copetti. W klasyfikacji generalnej prowadzenie utrzymał Litwin Laisvydas Kancius.
Na 20. pozycji do mety dojechał motocyklista ORLEN Teamu Maciej Giemza. Zawodnik pochodzący z Kielc awansował dzięki temu na 37. miejsce w klasyfikacji generalnej.
“Od startu do mety moje tempo było dobre. Uniknąłem błędów nawigacyjnych. Udało mi się dogonić kilku naprawdę szybkich zawodników. Gdyby każdy etap do mety układał się w ten sposób, byłoby świetnie” – zaznaczał Giemza, dla którego najlepszym rezultatem na Dakarze było do tej pory 17. miejsce w klasyfikacji generalnej osiągnięte w 2020 roku.
46. miejsce dziś zajął Konrad Dąbrowski, który w klasyfikacji generalnej jest 38.
Na poniedziałkowym etapie najszybszy był Hiszpan Joan Barreda Bort przed Brytyjczykiem Samem Sunderlandem oraz Argentyńczykiem Kevinem Benavidesem. Sunderland utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej.
Goczał wygrywa
To był kolejny znakomity dzień w wykonaniu załóg Cobant Energylandia Rally Team na Rajdzie Dakar 2022. Po zwycięstwie Marka Goczała i Łukasza Łaskawca na odcinku specjalnym 1A w sobotę, dziś obserwowaliśmy wspaniałe etapowe zwycięstwo w klasie SSV w wykonaniu Michała Goczała i Szymona Gospodarczyka.
Prowadzili oni od samego początku, stopniowo budując przewagę nad rywalami, aż do punktu pomiaru czasu na 244 kilometrze. Później załoga zatrzymała się, aby udzielić pomocy załodze Andreas Mikkelsen / Ola Floene, która tuż przed nimi dachowała. Sędziowie zadecydowali o „zwróceniu” załodze czasu, który straciła pomagając norweskim kolegom, przez co Goczał i Gospodarczyk zostali zasłużenie zwycięzcami etapu.
Przez wczorajsze problemy dopiero 80 minut za czołówką klasy na trasę wyruszyli Marek Goczał i Łukasz Łaskawiec. Kolejne czasy na poszczególnych punktach kontrolnych od razu
sugerowały, że załoga Cobant Energylandia Rally Team wraca do walki na dobre. Ostatecznie duet zakończył dzień na świetnej szóstej pozycji.
– Za nami bardzo udany etap. Jechało się nam świetnie, nawigacja nie była dziś trudna – starałem się bardzo tego pilnować po wczorajszym zamieszaniu. Na 260 kilometrze się zatrzymaliśmy. Tuż przed nami dachował Andreas Mikkelsen. Pobiegłem szybko na szczyt wydmy, aby ostrzec inne załogi, żeby nikt na nich nie najechał. Pożyczyliśmy im swoją linę i pojechaliśmy dalej. Mijaliśmy też Arona Domżałę, który miał awarię półosi. To był trudny, ale dobry dla nas etap, jedziemy dalej i walczymy – powiedział na mecie Szymon Gospodarczyk, pilot Can-Ama z numerem 403.
Domżała z problemami
Nieco gorszy dzień zaliczyli liderz klasyfikacji SSV, Aaron Domżała i Maciej Marton, którzy przez problemy techniczne stracili sporo czasu, zajmując 20. miejsce w klasyfikacji etapu na 34 załogi.
Po dzisiejszym etapie plasują się oni na 6. miejscu w klasyfikacji generalnej.
W zmaganiach ciężarówek mamy dwóch Polaków. 6. miejsce po dwóch etapach zajmuje Darek Rodewald w barwach Petronas Team de Rooy Iveco. W ekipie Fesh Fesh Team jedzie Bartłomiej Boba, zajmując 24. miejsce w klasyfikacji generalnej.
Jutro zawodnicy zmierzą się na etapie z Al Artawiyah do Al Qaysumah. Odcinek specjalny będzie miał długość 255 kilometrów. Organizator zapowiada, że pierwsza część będzie bardziej piaszczysta i techniczna, zaś druga nieco szybsza i łatwiejsza.


