Przed ostatnim wyścigiem sezonu 2021 atmosfera pomiędzy Mercedesem i Red Bullem stała się jeszcze bardziej napięta, choć wydaje się, że ekipa Maxa Verstappena bardziej skupia się obecnie na decyzjach sędziowskich, które według nich krzywdzą Red Bulla.
Mercedes zgadza się z karą
Z karą dla Maxa Verstappena zgadzają się oczywiście w Mercedesie. Po wyścigu Andrew Shovlin – dyrektor inżynierów tego zespołu – mówił, że zachowanie Maxa doprowadziło do zderzenia.
“Patrząc na nagranie z samochodu widać, dlaczego Lewis miał z tym problem – Max był całkowicie na środku toru, który jest szeroki na trzy samochody. Nie mógł wiedzieć, że Max go przepuści, a on został centralnie na środku i mocno zahamował. Lewis zahamował na limicie, próbując nie uderzyć w Maxa, ale nie mógł tego uniknąć. Nikt nie spodziewa się, że będzie tam przepuszczany, a kiedy przepuszcza cię partner z zespołu, wiesz wcześniej o tym. Oddając komuś pozycję, musisz zachować się inaczej” – powiedział Shovlin, cytowany przez the-race.com.
Wolff wzywa
Na inny aspekt walki Hamiltona z Verstappenem zwraca uwagę Toto Wolff, według którego podczas Grand Prix Arabii Saudyjskiej, Max Verstappen mógł “przekroczyć granice”.
“To było bardzo, bardzo ostre. Taka jazda musi zostać skorygowana, trzeba się temu przyjrzeć. Chcemy czystych mistrzostw. Niech wygra najlepszy i jeżeli będzie nim Max to nie będę miał z tym problemu, ale to musi być czyste ściganie” – powiedział szef Mercedesa.
“Lewis wygrał zasłużenie. Mógł zostać wyrzucony z wyścigu kilka razy, jechał z uszkodzonym skrzydłem, ale nie chcę tu teraz prać brudów” – mówił Wolff.
Wytknął on jednak Verstappenowi, że zwalniał i przyspieszał, przepuszczając Hamiltona.
Tęsknota za Whitingiem
Christian Horner zwracał wczoraj uwagę, że w obecnej Formule 1 kary nakładane są bez konsekwencji.
“Dziś czułem, że temu sportowi brakuje Charliego Whitinga. Przykro mi to mówić, ale taka jest prawda biorąc pod uwagę doświadczenie, jakie miał. To oczywiście frustrujące” – mówił szef Red Bulla.
Uważa on, że obecnie w Formule 1 jest zbyt dużo przepisów, w których pułapkę wpadają nawet sędziowie.
“Są przepisy dotyczące maksymalnej odległości 10 samochodów na dojeździe, ale tylko podczas okrążenia formującego, a jego nie ma jak mamy tylko restart. Tych przepisów jest za dużo” – dodaje Brytyjczyk, cytowany przez racefans.net.
Choć Horner przyznał, że sędziowie i dyrekcja wyścigu mieli bardzo trudne zadanie na torze w Arabii Saudyjskiej, to mimo wszystko decyzje były niekonsekwentne.
“Tu było im szczególnie ciężko z zakrętami, liczbą szczątków na torze, ale tak samo powinni mieć wszyscy. Praktycznie każda decyzja dziś była przeciwko nam, podobnie jak kilka tygodni temu w Doha. Widzieliśmy w sobotę dla incydenty z udziałem Lewisa. To stało się bardzo zmienne” – mówi Horner.
Targowanie przed restartem
Bardzo interesujące były dyskusje dyrekcji wyścigu z przedstawicielami Red Bulla przed drugim restartem wyścigu, gdy zaoferowano przesunięcie Maxa Verstappena z 1. na 3. miejsce – za Lewisa Hamiltona.
“Nie nazwałbym tego dealem, gdyż z pozycji dyrektora wyścigu nie mam mocy instruować zespoły by zrobiły cokolwiek w takiej sytuacji. Mogę przedstawić im ofertę, ale wybór należy do nich. To sędziowie są władni nakładać kary, ale ja mogę przedstawić im moją perspektywę. Dlatego zaoferowałem oddanie pozycji” – mówił Masi, cytowany przez the-race.com. Zwróćił on uwagę, że była to normalna rozmowa i takie odbywają się często, jednak ta była mocniej eksponowana.
“Gdy tylko zobaczyłem, co zdarzyło się w zakręcie 2, od razu zakomunikowałem sędziom, że dam zespołom możliwość zamiany pozycji. Potem jednak przyszła czerwona flaga, po której mogliśmy skorygować ustawienie” – dodaje Masi.
Red Bull zgodził się na propozycję dyrektora wyścigu, gdyż – jak powiedział Christian Horner – gdyby sprawa poszła do sędziów, Max Verstappen dostałby karę. Co ciekawe, szef ekipy nie uznał tej oferty za “normalną”.
“Czułem się jak na targu. To było coś nietypowego – nie spotkałem się z tym wcześniej” – mówił Horner.
“To zmusiło nas do zmiany opon na pośrednie, gdyż tylko one dawały nam możliwość walki na pierwszym okrążeniu. Dzięki nim Max wyprzedził Lewisa” – dodał.
Nierówne traktowanie?
W rozmowie z Autosportem Helmut Marko był bardzo rozżalony na działania sędziów podczas wyścigu.
“Podczas drugiego startu Hamilton był więcej niż 10 długości samochodu za Maxem. Sebastian Vettel dostał za to karę w Budapeszcie. Hamilton dzięki temu lepiej przygotował swoje opony do startu. Potem wypchnął Maxa – bez reakcji. Nie czujemy się zatem traktowani w ten sam sposób. To tendencyjne decyzje na rzecz jednej strony. […] Pamiętajcie, co stało się na Silverstone, na Węgrzech” – mówił Marko.
Zdradził on też, że po zderzeniu Verstappen musiał odpuścić, gdyż miał przeciętą oponę w dwóch miejscach i priorytetem stało się ukończenie wyścigu.
Źródło: racefans.net, the-race.com, autosport.com


